9. Następnego dnia obudziłam się
około godziny 10.
Rozciągnęłam się i spojrzałam na
okno, przez które prześwitywały promyki słońca.
Na ten widok uśmiechnęłam się sama
do siebie.
Postanowiłam wstać.. Jeszcze nie
przebudzona do końca poszłam w stronę kuchni.
Zastałam tam Harrego, który robił
sobie sałatkę na wyspie kuchennej i chłopców, którzy siedzieli
przy stole jedząc śniadanie.
-Dzień dobry wszystkim.. -powiedziałam
uśmiechając się.
-Dobry.! -odpowiedzieli chórkiem.
-Sałatki.? -loczek skierował miskę
pod mój nos.
-Nie dziękuję.. -powiedziałam z
uśmiechem.
Otworzyłam lodówkę i zrobiłam tzw.
„facepalm”
-Jaki idiota dał nutellę do lodówki.?
-oznajmiłam wkurzona, patrząc na słoik z czekoladą.
-Ja misiaczku.. -ktoś kopnął mnie w
tyłek, na skutek czego „wpadłam do lodówki”
-Ej.! -wykrzyknęłam, podnosząc się.
Obróciłam się i zobaczyłam ziewającego Louisa.
Podniosłam brwi i spojrzałam na
chłopaka lekko podnosząc prawy kącik ust.
Brunet posłał mi słodki uśmiech i
zabrał słoik.
-Ej.!! Moja Nutella.!! -wykrzyknęłam,
próbując zabrać moja czekoladę Louisowi.
-Oj nie, nie.! Ty masz się zdrowo
odżywiać.. -chłopak dał Nutellę za siebie i jedną ręką
odpychał mnie od swojej sylwetki, żebym nie dosięgnęła słoiczka.
-Co.?! -nagle stanęłam w bezruchu,
patrząc na chłopaka wściekła. -Czy ty sugerujesz mi, że jestem
gruba.?! -oznajmiłam z łaską.
Lou lekko się zaśmiał -Nie.. po
prostu dbam o twoją sylwetkę, aby była taka śliczna jak jest
teraz. -puścił mi oczko.
-Czyli mówisz, że jestem gruba.!!
-wrzasnęłam, aż Niall oderwał się od swoich płatków.
-Nie.! -chłopak wyciągnął ręce do
przodu na znak niewinności.
-Wiesz co.. -wzięłam słoik czekolady
i przytuliłam go mocno do siebie, aby nie mógł mi go zabrać.
-Będę pulchna i szczęśliwa do końca życia.!! -krzyknęłam idąc
w stronę mojego pokoju.
-Ulalala... -Zayn odprowadził mnie
wzrokiem, po czym wstał i podszedł do Lou -Stary.. współczuje..
Polki są nadpobudliwe często.. -poklepał go po plecach, po czym
skierował się do łazienki, aby ułożyć sobie włosy.
Louis popatrzył na chłopaków, na
moje drzwi, na chłopaków, na moje drzwi, po czym podszedł do
lodówki w poszukiwaniu jedzenia.
Siedziałam w pokoju chyba już jakieś
2 godziny, nie licząc tego, jak wyszłam do łazienki się ubrać i
umyć.
Postanowiłam włączyć Skype-a.
Wzięłam na kolana laptopa i
zadzwoniłam do Alice, żeby weszła, to sobie porozmawiamy.
Nie minęło 5 minut, a wyskoczyło mi,
że Alice dzwoni.
-Hej.! -odebrałam i uśmiechnęłam
się do monitora.
-Cześć. -Alicja pomachała do mnie.
-A gdzie Natasza.? -zapytałam lekko
podnosząc brwi.
-Jak zwykle gdzieś wybiła.. Aha.! Ej,
co to tak rąbnęło wczoraj.? Jak do ciebie dzwoniłam to taki huk
był, a potem to się rozłączyłaś. -Ala zapytała ciekawa.
-Aa.. to pewnie usłyszałaś jak Lou
dostał moim telefonem... Długa historia.. -machnęłam ręką.
-Mhm.. -powiedziała brunetka.
-Czekaj.. chyba ktoś zaraz wejdzie..
-powiedziałam cicho i popatrzyłam się w stronę drzwi.
-Klaudusia... -usłyszałam głos
Louisa. „Mhmm pewnie coś chce”
-Tak.? -przeciągnęłam.
-A pójdziesz ze mną do sklepu.?
-chłopak powiedział słodkim tonem.
-Sam nie możesz.? I wejdź, bo mnie
irytuje jak gadam z kimś przez drzwi. -powiedziałam stanowczo.
Chłopak wszedł, ale stanął w
drzwiach, dalej się nie ruszył.
-To jak.? Pójdzieeesz.?? -brunet
zrobił słodką minkę i maślane oczka.
-Ej Ala.. muszę iść do sklepu..
-Słyszałam -Przyjaciółka
powiedziała uśmiechnięta.
-To ja zaraz wrócę. -powiedziałam i
lekko przymknęłam laptopa, po czym powędrowałam z Lou do sklepu.
-Ok, czekam.. -brunetka zaśmiała się.
Pod moją nieobecność do pokoju
wtargnęli Zayn i Harry.
Widząc otwartego laptopa postanowili
poszperać w nim.
Ku ich zdziwieniu zobaczyli postać
dziewczyny, czekającej na mnie.
-Yy.. cześć.? -wymamrotała brunetka
lekko się uśmiechając.
-Hej.! -Zayn przywitał się ciepło,
nie wiedząc nawet, kim jest dziewczyna.
-Jestem Alice. -powiedziała
dziewczyna, nie przestając się uśmiechać.
Gdy Hazza usłyszał to zdanie, od razu
uśmiechnął się sam do siebie.
-Cześć Alice. -loczek pomachał do
kamery.
Trójka wymieniła kilka zdań między
sobą, pod moją nieobecność.
Weszłam do domu, stawiając siatki na
wyspie kuchennej.
-Lou cicho.. -przyłożyłam palec do
ust.
Chłopak posłusznie umilkł i
popatrzył na mnie zdziwiony.
-O nie.!! Tak nie będzie.!
-powiedziałam wkurzona i skierowałam się w stronę mojego pokoju.
Zrobiłam wejście smoka i wrzasnęłam
na chłopców, siedzących na moim laptopie:
-Co wy tu kurde robicie.!?
Pozwoliłam.!!
-Klauduś, nie gniewaj się.. -Zayn
zaczął przepraszać.
-To następnym razem nie ruszaj mojego
komputera.. -lekko się opanowałam -Zaraz skończcie pogaduchy, ja
idę rozpakować rzeczy, ale jak wróce to sobie z wami pogadam.
-popatrzyłam na nich morderczym wzrokiem i wyszłam z pokoju.
Lou rozbawiony ta sytuacją zaczął
się śmiać i palcem przejechał swoje gardło, na znak, że Zayn ma u
mnie przerąbane.
-A widzisz, mi mówiłeś że Polki są
nadpobudliwe i lepiej do nich nie zaczynać.. -Louis zaśmiał się i
poszedł mi pomóc.
Po jakiś 10 minutach loczek i mulat
przyszli do mnie.
-A co z Alice.? -zapytałam chowając
rzeczy do lodówki.
-Musiała gdzieś iść i się
rozłączyła -odpowiedział Harry.
-Mhm.. -mruknęłam.
///// dziękuje za przeczytanie i
przepraszam, ale brak weny :(

blog jest bisty :D mam nadzieje, że będziesz pisała dalej, bo aż chcę czytac kolejne rozdziały :D
OdpowiedzUsuń