13.W tym momencie przestałam go
szarpać.
-Przepraszam możesz powtórzyć.?
-powiedziałam podirytowana.
-Witam w Kornwalii.. -chłopak
powiedział troszkę nie wyraźnie, bo buzię miał wsadzoną w
poduszkę.
-I ty to mówisz tak spokojnie.?!
-wykrzyknęłam rozkładając ręce.
-W odróżnieniu od ciebie orientuje
się gdzie jestem.. -Lou podniósł się i spojrzał na mnie troszkę
nieogarnięty.
-Aha.... -powiedziałam wkurzona i swój
wzrok skierowałam na śliczne morze. -A gdzie reszta chłopaków.?
-przerwałam 5-minutową ciszę i znowu spojrzałam na bruneta.
-Nie martw się.. są z nami.. -chłopak
posłał mi ciepły uśmiech i postanowił wstać -Chodź, czeka Cię
dzisiaj dużo opalania.. -powiedział śmiejąc się.
-Mhmm.. -skomentowałam i poszłam za
przystojniakiem.
W kuchni przywitali nas ubrani już
chłopcy.
-Dzień dobry śpioszki... -Zayn
przytulił mnie o dał mi buziaka w policzek.
-W przeciwieństwie do ciebie
prowadziłem auto.. -Lou mruknął ponuro, podziwiając braki w
lodówce. -Gdzie jedzenie.??
-Na razie zamówiliśmy pizzę, a potem
z Liamem pójdziemy do sklepu. -powiedział wesoło Niall, zajadając
się kawałkiem pizzy.
Lou wytrzeszczył oczy. -Wy go
puszczacie do sklepu.??
Blondyn zmierzył go tylko wzrokiem.
Zaśmiałam się i usiadłam obok
niego, biorąc mój kawałek.
-Smacznego.! -chórek przystojniaków
był niezwykle głośny i zgrany.
-Dobra co jest.? -zapytałam patrząc
na maślane miny chłopców.
-Nno bo.. Klaudusiu.. -Harry zaczął
trochę niepewnie.
-No co.? -powiedziałam trochę
zdenerwowana.
-Bo my tak wszystko dobrze
przyszykowaliśmy, tylko zapomnieliśmy o jednej drobnej rzeczy..
-loczek spojrzał na mnie słodko.
-No dawaj.. -oznajmiłam podnosząc
jedną brew.
-No bo my wszystko ci zabraliśmy,
tylko bez twoich ubrań... -loczek spuścił wzrok.
-Co.?!!
-Ale nie krzycz..
-Raz, dwa trzy.. Raz, dwa trzy... Dobra
…. -powiedziałam opanowując się -Jak kurde mogliście zapomnieć
o ubraniach.!!!! -nie wytrzymałam i wrzasnęłam na cały dom.
-Nno przepraszamy.. -znowu odezwał się
chórek.
Wstałam i podeszłam do okna.
Patrzyłam przez chwilę na plażę, po czym obróciłam się w
stronę całego towarzystwa.
-Okej.. macie szczęście, ze wzięłam
kartę kredytową.. Pójdę kupić sobie jakieś ciuchy.. -oznajmiłam
już uspokojona. -Aha.. nno przepraszam, że tak krzyknęłam
-dodałam śmiejąc się.
Cała piątka podeszła do mnie i mnie
uściskała.
-A w zamian zadośćuczynienia pójdę
z Harrym kupić ci jakieś ubrania.. -Zayn uśmiechnął się do mnie
słodko.
-Nie.. wolę sama...
-Nie znasz okolicy.. -Loczek dodał
cwaniacko, wiedział że ten argument jest dość dobry..
-Okej.. ale proszę.. chce jeszcze coś
mieć na tym koncie.. -zaśmiałam się i podałam chłopakom moją
kartę.
Nie minęła godzina, a wszystkich
wywiało.. : Liam i Niall poszli na zakupy, a Harry i Zayn
powędrowali mi po ubrania.
Zostałam tylko z Lou. Akurat
siedzieliśmy na leżakach na plaży.
Oczywiście on miał fajnie, bo miał
strój kąpielowy i koszulkę.. a ja... w krótkich spodenkach i
zwykłym białym T-shircie.
-Proszę.. -chłopak podał mi drinka
i usiadł na sąsiednim leżaku.
-Dziękuję.. -powiedziałam i wzięłam
łyk.
-Jak ma się przygoda z chłopakami z
1D.? -brunet spoglądnął na mnie ciekawie.
-A dobrze.. -uśmiechnęłam się.
-Nie żałujesz.? -Lou ciągnął
dalej.
-No coś ty.! Spełniłam swoje
marzenia.! -wykrzyknęłam radośnie.
-Haha.. wiesz.. miło jest spełniać
komuś marzenia.. -powiedział wesoło chłopak.
-Poczekaj chwilkę.. -pobiegłam do
pokoju i zaraz z niego wróciłam, z tabletem w ręku.
-Po co go przyniosłaś.?? -zapytał
ciekawie Lou.
-Chwila... -zaczęłam przeglądać
zdjęcia. -O.! Pamiętasz.? -podałam Louisowi tableta i uśmiechnęłam
się szeroko.
Chłopak spojrzał na zdjęcie, na
którym byłam ja i on. Ja, oddana Directionerka i on... mój idol.
Uśmiechnął się lekko widząc
zdjęcie.
-Przed koncertem.. byłam wtedy w
Niemczech, niestety nie poszłam na koncert, ale spotkałam ciebie z
Harrym. -skróciłam mu plan tamtego dnia.
-Ej.. nie wiem, ale mogę się
pomylić... ale.. -brunet zaczął czegoś szukać po kieszeniach. -A
dobra, pokażę Ci wieczorem.. -uśmiechnął się.
Nagle zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam.. -powiedziałam i
odebrałam.
-Spooko.. -chłopak machnął dłonią
i napił się drinka.
-Tak.?? -mruknęłam do telefonu.
-Klaudusia.?? -usłyszałam
pieszczotliwy głos Nataszy.
-Nie.. twoja babcia.. -zaśmiałam się.
-Zgadnij gdzie właśnie jesteśmy z
Alicją ? - rzekła do słuchawki podekscytowana.
- Yyy.. No nie wiem w Polsce ?
-powiedziałam nieogarniając sytuacji.
- Nie.!! W Londynie .!!
Niespodzianka.!! -wykrzyknęła tak, że musiałam oddalić słuchawkę
od ucha.
- Ale jak.. Jakim cudem .?
-powiedziałam przerażona.
-No po prostu.. drogą powietrzną..
-skomentowała przyjaciółka. -To jak.? Przyjedziesz po nas.? Bo my
terenu nie ogarniamy zbytnio..
-Ale czekaj bo teraz to ja nie
ogarniam.. -mruknęłam.
- Ach blondynka...-usłyszałam
westchnięcie Alicji.
- E.! Natasza powiedz Alicji że
słyszałam.. Słuchajcie mamy problem.. Bo wiecie mnie nie ma
akurat w Londynie..
-Chyba Cię pojebało.. -znowu
usłyszałam głos Ali.
-Yy.. Klaudia.? Dobrze się czujesz.??
-Natasza spytała zaniepokojona.
-Gruby melanż pewnie był... -znowu
nie odbyło się bez komentarza kochanej Alicjii.
- No jestem na wyspie.. Kornwalia..
-powiedziałam, ale usłyszałam jakiś trzeszcz i rozłączyło nas
po chwili.
Wysłałam im sms-a o treści „Ej..
tu macie mój adres (….), jedźcie tam, a ja coś wykombinuje ok.?
I niech tylko jedna ruszy tyłek spod mojego domu, to nogi z czterech
liter powyrywam. Pa ;* Kocham Was.. wasza Kaka”
-Kto to.? -Louis od razu zaczął
wypytywać, gdy usiadłam obok niego.
-Moje przyjaciółki..
-Hello.!!!! -do domu właśnie przyszła
cała czwórka.
-Więcej się nie dało.? -Lou spojrzał
na Nialla, który doszczętnie obładowany był jedzeniem.
-Spadaj.. -odezwał się tylko blondyn.
-Ej.! Prośba do któregoś.!
-popatrzyłam na całą piątkę. -Bo jest sprawa.. Wy wywieźliście
mnie na jakąś plażę.. a ja nie wiem jak dojechać do Londynu, a
muszę tam pojechać po dziewczyny. -wytłumaczyłam w zaledwie 2
minuty.
-Jakie dziewczyny.? -loczek zabrał
sprawy w swoje ręce.
-Natasze i Alicję..
-Przepraszam ja piłem.. -Louis stanął
za mną i lekko mnie objął.
-Ja pojadę.. -na ochotnika zgłosił
się Harry. -Tylko gdzie.?
-Kocham Cię.!! -rzuciłam się na
chłopaka i wyprzytulałam go. -Do mojego domu.. to znaczy.. one będą
siedzieć przed moimi drzwiami, na tarasie.. -wytłumaczyłam mu.
-Okej.. Lou.. daj kluczyki.. -Hazza
podszedł do Louisa.
Nie minęło 15 minut a loczek wyjechał
po dziewczyny
-Polki są szalone.. -skomentował Lou,
spoglądając na mnie.
Fajny, Fajny I Jeszcze Raz Fajny ! Kocham Tego Bloga Pisz Dalej Będę Czekała Na Kolejne Rozdziały :*
OdpowiedzUsuń