bhgv

bhgv

sobota, 30 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.14"


14. Spojrzałam na Louisa i zaśmiałam się.
Znowu usłyszałam, jak ktoś do mnie dzwoni.
Pobiegłam po telefon i odebrałam.
-Halo.?
-Klaudia.? -Bo przeszukałem całe twoje podwórko i po prostu ich tu nie ma.. -usłyszałam głos Harrego.
-Przecież mówiłam im, żeby tyłka nie ruszały z stamtąd... -powiedziałam wkurzona.
„Chyba, że wjazd na chatę mi zrobiły.... Nie.. przecież dom jest zamknięty.. chyba, że..”
-Harry.. A wszystkie okna i drzwi są całe.? -zapytałam niepewnie.
-Taa...
-Dobra, to ja do nich zadzwonię, żeby czekały pod Big Benem, Okej.?
-Ok.. -powiedział loczek, zamykając drzwi od auta.
Po chwili rozłączyłam się i w momencie wystukałam numer Alicji.
-Gdzie ty cholero jesteś.?! -warknęłam do słuchawki po Polsku.
-Spokojnie..
-Jak spokojnie.?! Harry szuka was pod moim domem, ja się martwię.. a wy co.? Zwiedzać Londyn wam się zachciało.?! -wrzeszczałam wkurzona.
-Kaka.. opanuj hormony..-Alicja próbowała mnie uspokoić.
-Nie.! Zostaw moje hormony.! -na chwilę się przyciszyłam, bo ujrzałam miny chłopców. -Okej.. widzicie taka dużą wieżę z zegarem.? -powiedziałam zmęczonym tonem..
-Nie.. ślepe jesteśmy.. -mruknęła sarkastycznie Natasza, która przejęła telefon.
-Jedźcie tam i czekajcie na Harrego.. -wytłumaczyłam.
-Okej.. pa, do zobaczenia, robaczku.. -Natt posłała mi całuska w słuchawkę i rozłączyła się.

Była już godzina 18.00 i trochę zrobiło się chłodno.
-Ktoś jest głodny.? -postanowiłam zwabić chłopców do środka.
-Ja.! -odpowiedzieli chórkiem.
-Dobra, to ja was zawołam... -powiedziałam i poszłam do kuchni przyrządzać jedzenie.
Po 25 minutach stałam przed stołem, kładąc na nim ostatnią sałatkę, która była do podania.
Postanowiłam zawołać resztę.
Gdy szłam w stronę drzwi od tarasu, usłyszałam, jak ktoś dobija się na mój numer telefonu.
-Tak.? -mruknęłam zmęczona.
-Ej.. ich nie ma tu..
Już wiedziałam, że to Hazza.
-Kur...
-Dobra spokojnie, poszukam ich.. -Loczek najwyraźniej nie chciał, żebym wybuchła mu do słuchawki.
Gdy chłopak się rozłączył, ponownie zadzwoniłam, tym razem na numer Nataszy.
-Wybawiłaś nas.!-Natasza krzyknęła na cały głos.
-Ja was wybawię, jak przyjedziecie.. -powiedziałam do reszty wkurzona.
-Misiu.. bo my chyba...
-Zgubiłyście się.?! -wrzasnęłam z niedowierzaniem..
-Cicho.! Zgubiłyśmy się, bo chciałyśmy.!
-Bo jak mi się zaraz zachce zgubić, to zobaczycie.!! -ponownie krzyknęłam.-Pod Big Bena raz dwa.!!!
-Dobrze mamo.. -dziewczyny rozłączyły się.
Położyłam telefon na stoliku i poszłam w stronę czwórki chłopców.
-Ktoś Cie bardzo kocha.. -zaśmiał się Louis, kiedy usiadłam obok Nialla.
-Nawet mi nie gadaj.. -zmierzyłam go wzrokiem.
Po jakiś 15 minutach znowu mój telefon zaczął dzwonić.
W drodze po niego przeklinałam jak szewc.
-Słucham.?! -powiedziałam z łaską.
-Stara.. masz przejebane.. -mruknął ponury głos.
-Ale o co chodzi.? -trochę nie ogarniałam.
-Nie mogłaś ty przyjechać, tylko teraz siedzę z Harrym, którego pierwszy raz na żywo widzę.. -głos Alicji był nadal ponury.
-Oj tam.. nie narzekaj.. ciesz się, że coś zrobiłam.. -zaśmiałam się. -A tak w ogóle to przecież mówiłam, że on przyjedzie..
-Masz wpiernicz jak dojedziemy na miejsce..
-Też cię kocham.. -mruknęłam puszczając jej całuska do słuchawki. -O której przyjedziecie.?
-Gdzieś około 20.. -odpowiedziała brunetka.
-Okej.. to czekam, pa.! -rozłączyłam się i rzuciłam telefon na sofę.
Stanęłam w drzwiach i krzyknęłam na całą plażę:
-Kolacja misiaki.!!
Nagle zauważyłam, że na plaży nie ma żywej duszy.. Nno przynajmniej mi się tak wydawało.
Wyszłam troszkę przed dom i poczułam mocny uścisk w talii.
-AA.!! Mam Cię.!! -krzyknął Lou i popędził ze mną w stronę morza.
-Lou tylko nie do wody.! -krzyczałam, kurczowo tuląc do siebie Louisa.
-Jak będę mógł Cię tulić w nocy, jak będzie mi zimno.. -powiedział przystojniak z lekką satysfakcją.
„Stary.. mogłeś chociaż powiedzieć, że jak MI będzie zimno”
-Okej, ale proszę.. nie puszczaj.. -nadal patrzyłam błagalnie na chłopaka, który lekko mnie przytrzymywał.
-Dobra.. -Lou z wielkim uśmiechem podszedł do brzegu i nagle..
Zayn wpadł „przypadkiem” na Louisa, który „przypadkiem” mnie upuścił..
Wylądowaliśmy wszyscy w zimnym morzu...
-Zabiję cię.. -powiedziałam wstając z wody.
-Misiu.. „Kocham Cię” -powiedział brunet po Polsku słowo „Kocham Cię”chlapiąc mnie wodą.
-Nawet nie wiesz co to znaczy, więc zamknij się.. -mój ton zrobił się groźny.
-Lou.. ona chyba ma dziś ten zły dzień... -Zayn poklepał Louisa po plecach.
Obróciłam się nerwowo i rzuciłam się na dwóch chłopaków.
-Ja ci dam trudne dni.. -krzyknęłam śmiejąc się i podtopując chłopaków.
-A przed chwilą to się tak broniła z tą wodą.. -usłyszałam zabawny głos Louisa.
Około godziny 19..

-Dzisiaj.???! -Lou dobijał się do naszej łazienki, która była w naszym wspólnym pokoju.
-5 minut.! -krzyknęłam.
-Mhmm.. Słyszałem to już 20 minut temu. -mruknął ponuro i kleknął obok drzwi.
-Ale teraz naprawdę.. -zaśmiałam się i wyszłam z łazienki po 10 minutach.
-5 minut tak.?? -powiedział chłopak przechodząc obok mnie,
-Zdarza się.. -powiedziałam usatysfakcjonowana .
Usiadłam na łóżku, chwyciłam za telefon i wbiłam na TT.
Po jakiś 20 minutach z łazienki wyszedł Lou, który pierwsze co zrobił, to rzucił we mnie mokrym ręcznikiem.
-E.! -krzyknęłam, biorąc go z mojej głowy.
-Kocham Cie -Lou posłał mi buziaczka.
Podniosłam brew, jednak po chwili wybuchłam śmiechem.
-Co robisz.? -usiadł ciężko obok mnie, wpatrując się w telefon.
-A .. już schodzę z Twittera... -uśmiechnęłam się i położyłam telefon na stoliku nocnym, po czym zatopiłam się w poduszce.
Chłopak wstał z łóżka i zaczął grzebać coś po swojej torbie.
Po chwili przyszedł do mnie i położył głowę na moim ramieniu.
-Klaudusia.?
-Co.? -lekko się obróciłam.
-Miałem wcześniej ci to pokazać.. -chłopak pokazał mi naszyjnik.
-Rany Boskie.!! -krzyknęłam i zakryłam buzię dłońmi.
-Ty go jeszcze masz.?! -powiedziałam biorąc go do ręki.
-Obiecałem Ci.. -brunet zalotnie się uśmiechnął.
-A ja myślałam, że ty go już dawno wyrzuciłeś.. -zaśmiałam się.
-Kazałaś mi go trzymać przy sobie, więc trzymam..
-Ale myślałam, że jak fanka ci da to weźmiesz, ale wywalisz po chwili... -mruknęłam z uśmiechem.
-Ja zawsze dotrzymuje obietnic.. -Lou posłał mi uśmiech.
Oparłam się o Louisa, który był oparty o ścianę. Zasnęłam po jakiś 15 minutach, mając głowę na jego torsie.
Chłopak widząc, jak zasnęłam postanowił mnie nie budzić i pozostać już tak, jak był ułożony....

Tymczasem na parterze

-Ciemno tu.. -powiedziała Natt wchodząc do mieszkania.
-Jest coś takiego jak latarka.. -Ala dumna z siebie włączyła „latarkę” z telefonu.
-Jest coś takiego jak żarówka.. -Harry lekko je zbeształ, ale nie odbyło się bez pokazania dołeczków na jego policzkach.
Dziewczyny trochę speszone popatrzyły po sobie, a potem na Hazzę.
-Ej.. dobra.. mi się chce spać, a więc szybko... tutaj jest łazienka.. -pokazał lewą dłonią. A tutaj macie kuchnię.. -zapalił światło i wytrzeszczył oczy.. -Niall.?!
-O hej.. -blondyn trochę się speszył.
-Seksi spodenki.. -Natasza spojrzała na czerwone spodnie Nialla z kaczorem Donaldem.
-Yyy.. dzięki.. -chłopak puścił jej oczko, na co dziewczyna trochę zmieszana odwróciła wzrok w inną stronę.
-Dobra.. ja śpię normalnie z Niallem, a łóżek więcej nie ma, a do Lou i Klaudii nie wbijecie, więc śpicie z nami, okej.?
Natasza i Alicja spojrzały na siebie dziwnie, a potem na dwójkę przystojniaków.
Niestety nie miały wyjścia i musiały iść z nimi spać.
Było około godziny 23, kiedy wszyscy w domu spokojnie spali...

3 komentarze:

  1. Boże ! Kolejny Świetny Rozdział ! Weź Ty Dodawaj 3 Rozdziały Na Dzień ! Ten Blog Jest Tak Bisty, Że Co Godzinę Zaglądam Z Myślą, Że Kolejny Rozdział Juz Jest ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste , czekam na następne rozdziały
    Pozdrawiam , Buziaki /Jesika

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny Blog I Zapraszam Do Mnie :D http://slowa-sa-latwiejsze-gdy-jezyk-jest-miloscia.blog.pl/ Co Prawda Są Dopiero Bohaterowie, Ale Nie Długo Powinien Pojawic Sie Pierwszy Rozdział :D Prosze O Komentarze

    OdpowiedzUsuń