bhgv

bhgv

sobota, 16 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.5"


5.Chwyciłam za swój telefon i zadzwoniłam do Alicji.
-Słucham.? -usłyszałam głos przyjaciółki.
-Cześć, co tam u Was.? -spytałam trochę zmęczona.
-A u nas w porządku, Natasza jest na zajęciach, a ja wracam z centrum handlowego. A u Ciebie wszystko ok.? -zapytała Ala.
-A u mnie.. wszystko po swojemu, teraz chłopcy mają sesję i mam przerwę.. -powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Aha, to fajnie.. ej a spotkałaś się już z Eleanor.? -koleżanka zaśmiała się sarkastycznie.
-O Boże.. nawet nie gadaj.. spotkałam ją właśnie dzisiaj.. -powiedziałam wzdychając – Kurde powiedziała, że jestem służącą.. -oznajmiłam wkurzona.
-Służącą.?! Jaka idiotka.! -dziewczyna zaczęła krzyczeć, ale po chwili się uspokoiła, pewnie ludzie, którzy przechodzili obok niej uznawali ja za wariatkę -To znaczy... co.? Ciekawe kto jest idiotką -powiedziała oburzona.
Skierowałam wzrok w stronę drzwi i ujrzałam tam Elkę.
-Ej Ala słuchaj.. muszę kończyć, pozdrów Nataszę, pa. -rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o kanapę, a sama z niej wstałam.
-Co ty tu robisz.? -warknęłam do El.
-Młoda, chcę ci tylko przemówić do rozsądku.. -zaczęła swoje kazanie – jeżeli myślisz, że kiedykolwiek będziesz z Louisem, to bardzo się mylisz... Lou mnie kocha i to ze mną będzie szczęśliwy.. -skończyła swoja przemowę.
-Tylko tyle.? -podniosłam brwi i zaśmiałam się wrednie. Nie chciałam żeby myślała że wygrała.
-Wiesz co, nie powinnam się w ogóle tobą przejmować, bo Lou nigdy nie zakocha się w służącej..
-W kim.?! Słuchaj El.. Ja go nie kocham.! Nie rozumiesz.?! Weź wyjdź z tego pomieszczenia.! -krzyknęłam wściekła.
-Ojeju.. czyżbym troszeczkę rozdrażniła małą.? -Eleanor dalej drwiła ze mnie.
Tym razem nie wytrzymałam..
-Kurwa …. wyjdź stąd, bo nie ręczę za siebie.! -wrzasnęłam i popatrzyłam wrednie na Elkę.
Eleanor jeszcze chwilę stała i mierzyła mnie wzrokiem, a dopiero potem wyszła trzaskając drzwiami.
W tym samym momencie usiadłam na sofie i rozpłakałam się.
Schowałam twarz w dłoniach i płakałam jak mała dziewczynka.
Nagle usłyszałam jak ktoś lekko otarł się garniakiem o ścianę. Od razu otarłam łzy i popatrzyłam się w tamtą stronę.
Stał tam Lou i patrzył na mnie dziwnie. Wstałam i zmierzyłam go wzrokiem.
-Wszystko widziałeś i słyszałeś tak.? -powiedziałam wkurzona.
-Mhm.. -powiedział chłopak krzyżując ręce, przenosząc masę ciała na lewą nogę.
-Wiesz co.. powiedz swojej lasce, żeby odpierniczyła się ode mnie RAZ NA ZAWSZE.! -warknęłam i wyszłam trzaskajac drzwiami.
Szłam prostym korytarzem wkurzona, a w oczach miałam łzy. Nie obchodziło mnie czy w kogoś uderzę czy kogoś wywalę.
Miałam to w czterech literach.
Nagle ktoś chwycił mnie mocno za rękę, zatrzymujac mnie. /Następna część będzie jutro :) Dziękuję za przeczytanie..

2 komentarze: