8. -Puka się.. -warknęłam, kiedy
loczek opuścił pomieszczenie.
-Zachowuje się normalnie.!! -chłopak
wrzasnął i rąbnął drzwiami z całej siły, zamykając je.
Trochę się wystraszyłam i
przymknęłam oczy, gdy drzwi uderzyły o futrynę.
-Zachowuję się normalnie.!
-wrzasnęłam patrząc na chłopaka.
-A co robiłaś przed chwilą.?! Chcesz
zwrócić na siebie uwagę.? -Louis również podniósł głos.
-Co.?! -wstałam i podeszłam do
chłopaka ze łzami w oczach. Wpatrywałam się w jego tęczówki z
wściekłością.
-Próbujesz takim zachowaniem zwrócić
na siebie uwagę.? Udało ci się, gratuluję.. -brunet powiedział
sarkastycznie i zaczął bić mi brawo.
Uderzyłam go w twarz wściekła.
-Kur.. coś ty powiedział.?! Naucz pierwsze swojej dziewczyn
kultury.! A potem pogadamy.! Aha.. i ja niby taka jestem.? A wiesz..
jak mnie jeszcze tu nie było i tylko gapiłam się w twoje cholerne
zdjęcie to myślałam, że jesteś śmiesznym i zarąbistym
chłopakiem.!-warknęłam i poszłam usiąść na łóżku.
Podkuliłam kolana do klatki piersiowej i objęłam je rękami,
chowając w nich twarz.
„Klaudia mogłaś siedzieć cicho,
teraz będziesz mieć niezłą zjebkę” -Powiedziałam do siebie w
myslach.
Grobową ciszę przerwał chłopak,
siadając na łóżku obok mnie.
-Klaudia... przepraszam.. -lekko objął
mnie i schował głowę w moje ramię.
Nie odezwałam się tylko wpatrywałam
się w plakat, wiszący naprzeciwko mnie.
-Ona już nie będzie tu przychodzić i
nie będzie ci dożerać.. -przystojniak oderwał głowę i spojrzał
mi w oczy.
-Nie będzie.? -mój humor polepszył
się momentalnie. -Yyy to znaczy.. czemu.? -popatrzyłam na chłopaka,
chyba znając już odpowiedź.
Po jakiejś ciszy chłopak mruknął:
-Zerwaliśmy.. -powiedział, po czym
zaczął wpatrywać się w moją pościel w kwiatki.
„Oł jee..!! Elka i kto ma tu teraz
szanse.?! Aha. Umhm...” cieszyłam się głębi duszy, ale przed
Louisem to ukrywałam.
-Ale jak to.? Kiedy.? -wypytywałam,
kiedy nagle ucichłam.. Przypomniałam sobie słowa Elki i
teraz wszystko zaczęło układać się w całość.
Chłopak nic nie mówił, tylko nadal
wpatrywał się w pościel.
-Nno.. już.. Facet.. nie załamuj
się.. -zaśmiałam się i przytuliłam mocno przystojniaka. -Nie ta,
to będzie inna.. -zaśmiałam się i podniosłam twarz Lou, po czym
posłałam mu ciepły uśmiech.
-Mhm.. sama mówisz, że jestem
wredny.. -powiedział po czym podniósł brwi. No mówiłam.! Mogłam
siedzieć cicho.!
-Ja tak nie powiedziałam.! Jesteś
zabawnym chłopakiem, którego znam ze zdjeć z internetu i którym
jarałam się od kiedy poznałam wasz zespół.
-Przed chwilą mówiłaś co innego..
-Lou zaśmiał się i spojrzał mi w oczy.
-Ojeju.. poniosło mnie trochę..
-machnęłam ręką.
Chłopak przytulił mnie mocno.
-Dziękuję.. -mruknął słodko i lekko mnie docisnął do siebie.
-Lou.. dusisz mnie.. -wymamrotałam
szybko biorąc powietrze.
Chłopak zaśmiał się i puścił
mnie.
-Ej.. obiecaj mi coś.. -położyłam
dłonie na ramionach bruneta.
-Hm.? -chłopak spojrzał na mnie
pytająco.
-Bądź tym Louisem, którego znałam
od zawsze.. Który zawsze był śmieszny i wesoły.. Okej.?
-uśmiechnęłam się do chłopaka i lekko poklepałam go po
ramieniu.
-Jak sobie koleżanka życzy.. -Lou
posłał mi słodki uśmiech i od razu wziął sobie do serca moje
słowa, ponieważ zaraz sięgnął po poduszkę i skierował ją we
mnie.
-Ej.! -zaśmiałam się i oddałam
chłopakowi.
Do pokoju wszedł Niall i widząc co
robimy krzyknął zachwycony do pozostałych chłopaków:
-Bitwa na poduszki.!!!
Po czym po chwili zjawił się koło
nas i zaczął obkładać poduszkami.
Nie minęło 5 minut, a cała reszta
dołączyła do mnie, Lou i Nialla.
Gdy obróciłam się oddać Zaynowi
poczułam jak ktoś popycha mnie na pościel i ze śmiechem przydusza
mnie swoją poduszką.
Był to oczywiście nikt inny jak Lou.!
-Ej.!! Stary, dusisz mnie.! -zdołałam
wykrzyknąć.
-Już złotko puszczam.!! -oczywiście
minęły jakieś około 2 minuty zanim wziął ode mnie poduchę.
Od razu podniosłam się i rzuciłam na
bruneta.
-A teraz ty pocierpisz.!! -krzyknęłam
i objęłam go wokół szyi, popychając na pościel.
Chłopak przytrzymał mnie i spadłam
na niego śmiejąc się.
Chciałam wstać, bo czułam jak loczek
obkłada mnie swoją poduszką, ale gdy usiłowałam się podnieść
poczułam, jak Lou obejmuje mnie w pasie.
-Puść mnie.! -wykrzyknęłam, śmiejąc
się.
-Nie, coś za coś.. -chłopak
uśmiechnął się cwaniacko.
-Tak.?? -podniosłam śmiesznie brwi i
zaczęłam go gilgotać.
Brunet wpadł w dziki śmiech i puścił
mnie, próbując zatrzymać moje ataki na niego.
Po chwili to ja obkładałam każdego z
chłopaków i tak spędziliśmy prawie cały wieczór.. Wszyscy razem
w miłym nastroju.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz