bhgv

bhgv

środa, 20 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.8"


8. -Puka się.. -warknęłam, kiedy loczek opuścił pomieszczenie.
-Zachowuje się normalnie.!! -chłopak wrzasnął i rąbnął drzwiami z całej siły, zamykając je.
Trochę się wystraszyłam i przymknęłam oczy, gdy drzwi uderzyły o futrynę.
-Zachowuję się normalnie.! -wrzasnęłam patrząc na chłopaka.
-A co robiłaś przed chwilą.?! Chcesz zwrócić na siebie uwagę.? -Louis również podniósł głos.
-Co.?! -wstałam i podeszłam do chłopaka ze łzami w oczach. Wpatrywałam się w jego tęczówki z wściekłością.
-Próbujesz takim zachowaniem zwrócić na siebie uwagę.? Udało ci się, gratuluję.. -brunet powiedział sarkastycznie i zaczął bić mi brawo.
Uderzyłam go w twarz wściekła. -Kur.. coś ty powiedział.?! Naucz pierwsze swojej dziewczyn kultury.! A potem pogadamy.! Aha.. i ja niby taka jestem.? A wiesz.. jak mnie jeszcze tu nie było i tylko gapiłam się w twoje cholerne zdjęcie to myślałam, że jesteś śmiesznym i zarąbistym chłopakiem.!-warknęłam i poszłam usiąść na łóżku. Podkuliłam kolana do klatki piersiowej i objęłam je rękami, chowając w nich twarz.
„Klaudia mogłaś siedzieć cicho, teraz będziesz mieć niezłą zjebkę” -Powiedziałam do siebie w myslach.
Chłopak lekko spuścił głowę... Siedzieliśmy tak w milczeniu przez jakieś 5 minut.
Grobową ciszę przerwał chłopak, siadając na łóżku obok mnie.
-Klaudia... przepraszam.. -lekko objął mnie i schował głowę w moje ramię.
Nie odezwałam się tylko wpatrywałam się w plakat, wiszący naprzeciwko mnie.
-Ona już nie będzie tu przychodzić i nie będzie ci dożerać.. -przystojniak oderwał głowę i spojrzał mi w oczy.
-Nie będzie.? -mój humor polepszył się momentalnie. -Yyy to znaczy.. czemu.? -popatrzyłam na chłopaka, chyba znając już odpowiedź.
Po jakiejś ciszy chłopak mruknął:
-Zerwaliśmy.. -powiedział, po czym zaczął wpatrywać się w moją pościel w kwiatki.
„Oł jee..!! Elka i kto ma tu teraz szanse.?! Aha. Umhm...” cieszyłam się głębi duszy, ale przed Louisem to ukrywałam.
-Ale jak to.? Kiedy.? -wypytywałam, kiedy nagle ucichłam.. Przypomniałam sobie słowa Elki i teraz wszystko zaczęło układać się w całość.
Chłopak nic nie mówił, tylko nadal wpatrywał się w pościel.
-Nno.. już.. Facet.. nie załamuj się.. -zaśmiałam się i przytuliłam mocno przystojniaka. -Nie ta, to będzie inna.. -zaśmiałam się i podniosłam twarz Lou, po czym posłałam mu ciepły uśmiech.
-Mhm.. sama mówisz, że jestem wredny.. -powiedział po czym podniósł brwi. No mówiłam.! Mogłam siedzieć cicho.!
-Ja tak nie powiedziałam.! Jesteś zabawnym chłopakiem, którego znam ze zdjeć z internetu i którym jarałam się od kiedy poznałam wasz zespół.
-Przed chwilą mówiłaś co innego.. -Lou zaśmiał się i spojrzał mi w oczy.
-Ojeju.. poniosło mnie trochę.. -machnęłam ręką.
Chłopak przytulił mnie mocno. -Dziękuję.. -mruknął słodko i lekko mnie docisnął do siebie.
-Lou.. dusisz mnie.. -wymamrotałam szybko biorąc powietrze.
Chłopak zaśmiał się i puścił mnie.
-Ej.. obiecaj mi coś.. -położyłam dłonie na ramionach bruneta.
-Hm.? -chłopak spojrzał na mnie pytająco.
-Bądź tym Louisem, którego znałam od zawsze.. Który zawsze był śmieszny i wesoły.. Okej.? -uśmiechnęłam się do chłopaka i lekko poklepałam go po ramieniu.
-Jak sobie koleżanka życzy.. -Lou posłał mi słodki uśmiech i od razu wziął sobie do serca moje słowa, ponieważ zaraz sięgnął po poduszkę i skierował ją we mnie.
-Ej.! -zaśmiałam się i oddałam chłopakowi.
Do pokoju wszedł Niall i widząc co robimy krzyknął zachwycony do pozostałych chłopaków:
-Bitwa na poduszki.!!!
Po czym po chwili zjawił się koło nas i zaczął obkładać poduszkami.
Nie minęło 5 minut, a cała reszta dołączyła do mnie, Lou i Nialla.
Gdy obróciłam się oddać Zaynowi poczułam jak ktoś popycha mnie na pościel i ze śmiechem przydusza mnie swoją poduszką.
Był to oczywiście nikt inny jak Lou.!
-Ej.!! Stary, dusisz mnie.! -zdołałam wykrzyknąć.
-Już złotko puszczam.!! -oczywiście minęły jakieś około 2 minuty zanim wziął ode mnie poduchę.
Od razu podniosłam się i rzuciłam na bruneta.
-A teraz ty pocierpisz.!! -krzyknęłam i objęłam go wokół szyi, popychając na pościel.
Chłopak przytrzymał mnie i spadłam na niego śmiejąc się.
Chciałam wstać, bo czułam jak loczek obkłada mnie swoją poduszką, ale gdy usiłowałam się podnieść poczułam, jak Lou obejmuje mnie w pasie.
-Puść mnie.! -wykrzyknęłam, śmiejąc się.
-Nie, coś za coś.. -chłopak uśmiechnął się cwaniacko.
-Tak.?? -podniosłam śmiesznie brwi i zaczęłam go gilgotać.
Brunet wpadł w dziki śmiech i puścił mnie, próbując zatrzymać moje ataki na niego.
Po chwili to ja obkładałam każdego z chłopaków i tak spędziliśmy prawie cały wieczór.. Wszyscy razem w miłym nastroju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz