bhgv

bhgv

sobota, 9 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.1"


1. Siedziałam na pokładzie samolotu, oglądając widoki z góry... no... na razie samo morze, ale zawsze jest coś... Podparłam głowę o szybę, patrząc przez okno..
Delektowałam się muzyką, a dokładnie piosenkami swojego ulubionego zespołu... One Direction. Właśnie słuchałam „Little Things”. Moja ulubiona piosenka.... Gdy Louis zaczął zwrotkę swoim ślicznym, słodkim głosem przymknęłam oczy rozmarzona. Był on chłopakiem z 1D, za którym najbardziej szalałam.. Harry „należał” do mojej przyjaciółki Alicjii, a Niall do Nataszy, również mojej przyjaciółki. Obiecałam im, że gdy przyjadę do Londynu od razu po wejściu do domu zadzwonię do nich. Zawsze trzymałyśmy się razem, to one mnie zaraziły Directiomanią...
Przyjazd do Anglii, miał być spełnieniem marzeń, otóż marzyłam, aby spotkać 1D, chociaż dostać jeden autograf, chociaż jedno zdjęcie.. Tylko po to harowałam przez cały rok w restauracji u wujka, tylko po to zrobiłam kurs kosmetyczny... tylko po to, aby zarobić pieniądze na dom i zostać kosmetyczką chłopaków, której właśnie szukają..
Gdy piosenka się skończyła wyjęłam słuchawki z uszu i popatrzyłam na widok z okna, na którym było już widać ląd..
-W końcu... -powiedziałam sama do siebie, ciesząc się, że zaraz skończy się ten lot.. Tak naprawdę nie lubiłam latać samolotami, po prostu bałam się...
Po jakiś 30 minutach podeszliśmy do lądowania, czego wręcz nienawidziłam...
Potem szybko zleciało.. wylądowaliśmy szczęśliwie, potem zabrałam bagaże z lotniska i wsiadłam do taksówki, gdzie powiedziałam kierowcy gdzie chce dojechać..
W czasie jazdy podziwiałam widoki Londynu, tutaj było po prostu pięknie, te wszystkie budynki,... ślicznie tutaj było po prostu.!
Za jakieś 30 minut wysiadłam z pojazdu, kierowca pomógł mi z wyjęciem bagażu z bagażnika.
Obróciłam się i spojrzałam na budynek przed sobą i na uliczki które go otaczały. Uśmiechnęłam się sama do siebie, wzięłam głęboki oddech i poszłam uśmiechnięta w stronę drzwi.
Wpakowałam się do domu z pełnym ładunkiem, który położyłam na sam środek pomieszczenia.
Zdjęłam buty i zaczęłam rozglądać się po pokojach, stanęłam w drzwiach od mojej sypialni, mojej własnej sypialni.. Przedtem nie miałam takich wygód, wcześniej dzieliłam pokój z siostrą, która często zapraszała kumpele i siedziały do godz. 21.00....
-Taak Klaudia... twój własny, własny dom, w którym to ty rządzisz...-mruknęłam sama do siebie z pełnym zachwytem.
Zaraz po rozpakowaniu się usiadłam zmęczona na łóżku, gdzie uświadomiłam sobie, ze nie zadzwoniłam do dziewczyn. Chwyciłam za swojego niebieskiego Iphone i zadzwoniłam momentalnie do Nat..
-Hallo.? -usłyszałam głos przyjaciólki.
-Natasza.?! Hej, co tam u was.? Ja jakieś 3 godziny temu wróciłam z lotniska...
-powiedziałam śmiejąc się do słuchawki.
-A jak się czujesz.? Jak lot.?-zapytała ciekawie koleżanka.
-A lot... nawet dobrze -powiedziałam lekko skrzywiona. -Dobrze się czuję, tylko trochę mnie głowa boli... wiesz zmiana klimatu..-powiedziałam chwytając się za tył głowy.
-Mhm... a słuchaj.. pytanie za sto punktów.! -usłyszałam głos Alicjii. -Wysłałaś już im e-maila.? -powiedziała Ala wiedząc, że tego nie zrobiłam, znała mnie, wiedziała, że zapomnę.
-O Boże.! Zapomniałam.!
-Mogłyśmy się domyślić... -powiedziała przyjaciółka „zdumionym głosem”
-Dobra, zaraz go wyślę.. pozdrów wszystkich tam.! Ej trzymajcie kciuki.! -powiedziałam sama ściskając kciuk u reki, która miałam wolną.
-A jak myślisz.? -zaśmiała się Natt. -Masz od razu nam zadzwonić jak ci odpiszą, buziaki pa.! -krzyknęły kumpele i rozłączyły się.
Popatrzyłam na telefon i rzuciłam go zgrabnie na łóżko. Uklęknęłam przed swoją torbą i wyjęłam z niej laptopa, po czym zaniosłam go i położyłam na łóżku, na którym sama się położyłam.
Otworzyłam go i włączyłam.... Po jakiś 15 minutach mój kochany laptop się włączył.! No czasami to zdarzało się, że włączał się pół godziny.. :)
Pierwsze co zrobiłam to weszłam na swoją skrzynkę e-mailową, i napisałam wiadomość do chłopaków. Kiedy miałam wciskać klawisz Enter, chwilę poczekałam... nie wiem czemu, ale się wahałam...
-Dobra... raz się żyję, nie mam nic do stracenia.. -powiedziałam i wcisnęłam odważnie klawisz Enter. Po chwili pojawił się komunikat, że wiadomość została wysłana.
Potem przez jakieś dwie godziny siedziałam na necie, szperając na stronach o makijażu i różnych tych kosmetykach...
Popatrzyłam na zegarek i po zobaczeniu, która jest godzina wyłączyłam laptop i poszłam do łazienki się umyć i przebrać.
Przez cały czas myślałam o nich.. „Czy odczytają moją wiadomość.?”, „Co o mnie myślą.?”
Wszystkie te myśli dręczyły mnie, nawet gdy się już położyłam nie zasnęłam od razu, tylko dopiero po jakiś 40 minutach..... / Przepraszam, ale jestem tu nowa i nie wiem jak mi to wyszło, ale myślę, że Wam się spodoba :) Prosze komentujcie bo bardzo ważna jest dla mnie wasza opinia :)  

3 komentarze:

  1. Dalej!!!!!!! :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow , poprostu mega ! Czekam na dalsze części ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyno masz talent. Dalejj !

    OdpowiedzUsuń