5.Chwyciłam za swój telefon i
zadzwoniłam do Alicji.
-Słucham.? -usłyszałam głos
przyjaciółki.
-Cześć, co tam u Was.? -spytałam
trochę zmęczona.
-A u nas w porządku, Natasza jest na
zajęciach, a ja wracam z centrum handlowego. A u Ciebie wszystko
ok.? -zapytała Ala.
-A u mnie.. wszystko po swojemu, teraz
chłopcy mają sesję i mam przerwę.. -powiedziałam lekko się
uśmiechając.
-Aha, to fajnie.. ej a spotkałaś się
już z Eleanor.? -koleżanka zaśmiała się sarkastycznie.
-O Boże.. nawet nie gadaj.. spotkałam
ją właśnie dzisiaj.. -powiedziałam wzdychając – Kurde
powiedziała, że jestem służącą.. -oznajmiłam wkurzona.
-Służącą.?! Jaka idiotka.!
-dziewczyna zaczęła krzyczeć, ale po chwili się uspokoiła,
pewnie ludzie, którzy przechodzili obok niej uznawali ja za wariatkę
-To znaczy... co.? Ciekawe kto jest idiotką -powiedziała oburzona.
Skierowałam wzrok w stronę drzwi i
ujrzałam tam Elkę.
-Ej Ala słuchaj.. muszę kończyć,
pozdrów Nataszę, pa. -rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o
kanapę, a sama z niej wstałam.
-Co ty tu robisz.? -warknęłam do El.
-Młoda, chcę ci tylko przemówić do
rozsądku.. -zaczęła swoje kazanie – jeżeli myślisz, że
kiedykolwiek będziesz z Louisem, to bardzo się mylisz... Lou mnie
kocha i to ze mną będzie szczęśliwy.. -skończyła swoja
przemowę.
-Tylko tyle.? -podniosłam brwi i
zaśmiałam się wrednie. Nie chciałam żeby myślała że wygrała.
-Wiesz co, nie powinnam się w ogóle
tobą przejmować, bo Lou nigdy nie zakocha się w służącej..
-W kim.?! Słuchaj El.. Ja go nie
kocham.! Nie rozumiesz.?! Weź wyjdź z tego pomieszczenia.!
-krzyknęłam wściekła.
-Ojeju.. czyżbym troszeczkę
rozdrażniła małą.? -Eleanor dalej drwiła ze mnie.
Tym razem nie wytrzymałam..
-Kurwa …. wyjdź stąd, bo nie ręczę
za siebie.! -wrzasnęłam i popatrzyłam wrednie na Elkę.
Eleanor jeszcze chwilę stała i
mierzyła mnie wzrokiem, a dopiero potem wyszła trzaskając
drzwiami.
W tym samym momencie usiadłam na sofie
i rozpłakałam się.
Schowałam twarz w dłoniach i płakałam
jak mała dziewczynka.
Nagle usłyszałam jak ktoś lekko
otarł się garniakiem o ścianę. Od razu otarłam łzy i
popatrzyłam się w tamtą stronę.
Stał tam Lou i patrzył na mnie
dziwnie. Wstałam i zmierzyłam go wzrokiem.
-Wszystko widziałeś i słyszałeś
tak.? -powiedziałam wkurzona.
-Mhm.. -powiedział chłopak krzyżując
ręce, przenosząc masę ciała na lewą nogę.
-Wiesz co.. powiedz swojej lasce, żeby
odpierniczyła się ode mnie RAZ NA ZAWSZE.! -warknęłam i wyszłam
trzaskajac drzwiami.
Szłam prostym korytarzem wkurzona, a w
oczach miałam łzy. Nie obchodziło mnie czy w kogoś uderzę czy
kogoś wywalę.
Miałam to w czterech literach.
Nagle ktoś chwycił mnie mocno za
rękę, zatrzymujac mnie. /Następna część będzie jutro :)
Dziękuję za przeczytanie..
Haha , Elka ♥
OdpowiedzUsuńPowodzenia w dalszych ;*
OdpowiedzUsuń