bhgv

bhgv

środa, 27 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.13"



13.W tym momencie przestałam go szarpać.
-Przepraszam możesz powtórzyć.? -powiedziałam podirytowana.
-Witam w Kornwalii.. -chłopak powiedział troszkę nie wyraźnie, bo buzię miał wsadzoną w poduszkę.
-I ty to mówisz tak spokojnie.?! -wykrzyknęłam rozkładając ręce.
-W odróżnieniu od ciebie orientuje się gdzie jestem.. -Lou podniósł się i spojrzał na mnie troszkę nieogarnięty.
-Aha.... -powiedziałam wkurzona i swój wzrok skierowałam na śliczne morze. -A gdzie reszta chłopaków.? -przerwałam 5-minutową ciszę i znowu spojrzałam na bruneta.
-Nie martw się.. są z nami.. -chłopak posłał mi ciepły uśmiech i postanowił wstać -Chodź, czeka Cię dzisiaj dużo opalania.. -powiedział śmiejąc się.
-Mhmm.. -skomentowałam i poszłam za przystojniakiem.
W kuchni przywitali nas ubrani już chłopcy.
-Dzień dobry śpioszki... -Zayn przytulił mnie o dał mi buziaka w policzek.
-W przeciwieństwie do ciebie prowadziłem auto.. -Lou mruknął ponuro, podziwiając braki w lodówce. -Gdzie jedzenie.??
-Na razie zamówiliśmy pizzę, a potem z Liamem pójdziemy do sklepu. -powiedział wesoło Niall, zajadając się kawałkiem pizzy.
Lou wytrzeszczył oczy. -Wy go puszczacie do sklepu.??
Blondyn zmierzył go tylko wzrokiem.
Zaśmiałam się i usiadłam obok niego, biorąc mój kawałek.
-Smacznego.! -chórek przystojniaków był niezwykle głośny i zgrany.
-Dobra co jest.? -zapytałam patrząc na maślane miny chłopców.
-Nno bo.. Klaudusiu.. -Harry zaczął trochę niepewnie.
-No co.? -powiedziałam trochę zdenerwowana.
-Bo my tak wszystko dobrze przyszykowaliśmy, tylko zapomnieliśmy o jednej drobnej rzeczy.. -loczek spojrzał na mnie słodko.
-No dawaj.. -oznajmiłam podnosząc jedną brew.
-No bo my wszystko ci zabraliśmy, tylko bez twoich ubrań... -loczek spuścił wzrok.
-Co.?!!
-Ale nie krzycz..
-Raz, dwa trzy.. Raz, dwa trzy... Dobra …. -powiedziałam opanowując się -Jak kurde mogliście zapomnieć o ubraniach.!!!! -nie wytrzymałam i wrzasnęłam na cały dom.
-Nno przepraszamy.. -znowu odezwał się chórek.
Wstałam i podeszłam do okna. Patrzyłam przez chwilę na plażę, po czym obróciłam się w stronę całego towarzystwa.
-Okej.. macie szczęście, ze wzięłam kartę kredytową.. Pójdę kupić sobie jakieś ciuchy.. -oznajmiłam już uspokojona. -Aha.. nno przepraszam, że tak krzyknęłam -dodałam śmiejąc się.
Cała piątka podeszła do mnie i mnie uściskała.
-A w zamian zadośćuczynienia pójdę z Harrym kupić ci jakieś ubrania.. -Zayn uśmiechnął się do mnie słodko.
-Nie.. wolę sama...
-Nie znasz okolicy.. -Loczek dodał cwaniacko, wiedział że ten argument jest dość dobry..
-Okej.. ale proszę.. chce jeszcze coś mieć na tym koncie.. -zaśmiałam się i podałam chłopakom moją kartę.
Nie minęła godzina, a wszystkich wywiało.. : Liam i Niall poszli na zakupy, a Harry i Zayn powędrowali mi po ubrania.
Zostałam tylko z Lou. Akurat siedzieliśmy na leżakach na plaży.
Oczywiście on miał fajnie, bo miał strój kąpielowy i koszulkę.. a ja... w krótkich spodenkach i zwykłym białym T-shircie.
-Proszę.. -chłopak podał mi drinka i usiadł na sąsiednim leżaku.
-Dziękuję.. -powiedziałam i wzięłam łyk.
-Jak ma się przygoda z chłopakami z 1D.? -brunet spoglądnął na mnie ciekawie.
-A dobrze.. -uśmiechnęłam się.
-Nie żałujesz.? -Lou ciągnął dalej.
-No coś ty.! Spełniłam swoje marzenia.! -wykrzyknęłam radośnie.
-Haha.. wiesz.. miło jest spełniać komuś marzenia.. -powiedział wesoło chłopak.
-Poczekaj chwilkę.. -pobiegłam do pokoju i zaraz z niego wróciłam, z tabletem w ręku.
-Po co go przyniosłaś.?? -zapytał ciekawie Lou.
-Chwila... -zaczęłam przeglądać zdjęcia. -O.! Pamiętasz.? -podałam Louisowi tableta i uśmiechnęłam się szeroko.
Chłopak spojrzał na zdjęcie, na którym byłam ja i on. Ja, oddana Directionerka i on... mój idol.
Uśmiechnął się lekko widząc zdjęcie.
-Przed koncertem.. byłam wtedy w Niemczech, niestety nie poszłam na koncert, ale spotkałam ciebie z Harrym. -skróciłam mu plan tamtego dnia.
-Ej.. nie wiem, ale mogę się pomylić... ale.. -brunet zaczął czegoś szukać po kieszeniach. -A dobra, pokażę Ci wieczorem.. -uśmiechnął się.
Nagle zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam.. -powiedziałam i odebrałam.
-Spooko.. -chłopak machnął dłonią i napił się drinka.
-Tak.?? -mruknęłam do telefonu.
-Klaudusia.?? -usłyszałam pieszczotliwy głos Nataszy.
-Nie.. twoja babcia.. -zaśmiałam się.
-Zgadnij gdzie właśnie jesteśmy z Alicją ? - rzekła do słuchawki podekscytowana.
- Yyy.. No nie wiem w Polsce ? -powiedziałam nieogarniając sytuacji.
- Nie.!! W Londynie .!! Niespodzianka.!! -wykrzyknęła tak, że musiałam oddalić słuchawkę od ucha.
- Ale jak.. Jakim cudem .? -powiedziałam przerażona.
-No po prostu.. drogą powietrzną.. -skomentowała przyjaciółka. -To jak.? Przyjedziesz po nas.? Bo my terenu nie ogarniamy zbytnio..
-Ale czekaj bo teraz to ja nie ogarniam.. -mruknęłam.
- Ach blondynka...-usłyszałam westchnięcie Alicji.
- E.! Natasza powiedz Alicji że słyszałam.. Słuchajcie mamy problem.. Bo wiecie mnie nie ma akurat w Londynie..
-Chyba Cię pojebało.. -znowu usłyszałam głos Ali.
-Yy.. Klaudia.? Dobrze się czujesz.?? -Natasza spytała zaniepokojona.
-Gruby melanż pewnie był... -znowu nie odbyło się bez komentarza kochanej Alicjii.
- No jestem na wyspie.. Kornwalia.. -powiedziałam, ale usłyszałam jakiś trzeszcz i rozłączyło nas po chwili.
Wysłałam im sms-a o treści „Ej.. tu macie mój adres (….), jedźcie tam, a ja coś wykombinuje ok.? I niech tylko jedna ruszy tyłek spod mojego domu, to nogi z czterech liter powyrywam. Pa ;* Kocham Was.. wasza Kaka”
-Kto to.? -Louis od razu zaczął wypytywać, gdy usiadłam obok niego.
-Moje przyjaciółki..
-Hello.!!!! -do domu właśnie przyszła cała czwórka.
-Więcej się nie dało.? -Lou spojrzał na Nialla, który doszczętnie obładowany był jedzeniem.
-Spadaj.. -odezwał się tylko blondyn.
-Ej.! Prośba do któregoś.! -popatrzyłam na całą piątkę. -Bo jest sprawa.. Wy wywieźliście mnie na jakąś plażę.. a ja nie wiem jak dojechać do Londynu, a muszę tam pojechać po dziewczyny. -wytłumaczyłam w zaledwie 2 minuty.
-Jakie dziewczyny.? -loczek zabrał sprawy w swoje ręce.
-Natasze i Alicję..
-Przepraszam ja piłem.. -Louis stanął za mną i lekko mnie objął.
-Ja pojadę.. -na ochotnika zgłosił się Harry. -Tylko gdzie.?
-Kocham Cię.!! -rzuciłam się na chłopaka i wyprzytulałam go. -Do mojego domu.. to znaczy.. one będą siedzieć przed moimi drzwiami, na tarasie.. -wytłumaczyłam mu.
-Okej.. Lou.. daj kluczyki.. -Hazza podszedł do Louisa.
Nie minęło 15 minut a loczek wyjechał po dziewczyny
-Polki są szalone.. -skomentował Lou, spoglądając na mnie.  

1 komentarz:

  1. Fajny, Fajny I Jeszcze Raz Fajny ! Kocham Tego Bloga Pisz Dalej Będę Czekała Na Kolejne Rozdziały :*

    OdpowiedzUsuń