12. Zayn podszedł do Perrie i usiadł na
oparciu sofy, mocno ją tuląc.
-Pewnie coś przeskrobał.. -dziewczyna
zaśmiała się pokazując palcem na mulata.
Od razu zobaczyłam jak Lou patrzy na
mnie podejrzanie.
Zmierzyłam go wzorkiem, ale po chwili
zaczęłam się śmiać, widząc jak puszcza mi oczko.
Spędziliśmy tak jeszcze jakieś 2
godziny z dziewczynami, w czasie gdy chłopcy przebierali się.
Następnie rozdzieliliśmy się na dwie
grupy, Perrie i Danielle pojechały do Eleanor, z którą nadal się
przyjaźniły, a ja wraz z piątką przystojniaków skierowaliśmy
się do auta.
-Lou.. gdzie ty siadasz.?? -oznajmiłam
pytająco, patrząc jak brunet zajmuje miejsce kierowcy.
-Ja będę kierował.. -mruknął
zapinając pasy.
-Ale... gdzie kierowcy i cała
reszta.??? -nadal domagałam się wyjaśnień.
-Ojeju... czy ty zawsze musisz mieć
100% pewności, gdzie jedziesz.? -Lou przewrócił głową i
zatrzymał się spoglądając na mnie.
Nie odezwałam się i obrażona, że
nikt nie miał zamiaru mi nic powiedzieć, zapięłam pasy i
skrzyżowałam ręce, patrząc na mijające nas światła.
Po dwóch godzinach jazdy zaczęłam
się trochę niepokoić, bo normalnie jechaliśmy tylko 40 minut na
miejsce.
Obróciłam się do tyłu i zobaczyłam
czwórkę śpiących misiaków.
Uśmiechnęłam się sama do siebie..
-Jeju.. jacy oni są słodcy jak śpią..
-powiedziałam rozmarzona.
Louis, który prowadził spojrzał na
tylne lusterko i zaśmiał się.
-Jedziemy jak rodzinka.. -powiedział
wesoło.
Spojrzałam na niego z lekko
podniesionymi brwiami.
Chłopak widząc mój nie ogar od razu
wziął się za tłumaczenie:
-No bo popatrz, tamci to czwórka
takich małych dzieci.. Ja kochany tatuś...
-A ja kochana mamusia, tak.?
-przerwałam chłopakowi, nadal podnosząc, tym razem jedną brew.
-Wyjęłaś mi to z ust.. -chłopak
szeroko się uśmiechnął.
-Mhm.. bo chciałabym mieć w domu 5
chłopców.. Z jednym wesołkiem na czele.. -zaśmiałam się pod
nosem.
Brunet nic nie odpowiedział tylko
posłał mi ciepły uśmiech i skupił się na drodze.
Po jakimś czasie zaczęłam ziewać..
-Idź spać.. jeszcze trochę drogi
przed nami.. -powiedział cicho Lou, żeby nie budzić reszty.
-Nie.. dotrzymam ci towarzystwa..
-mruknęłam ziewając.
-Idź spać.. -chłopak tym razem m
rozkazał.
-Okej.. dobranoc.. -powiedziałam
opierając się głową o szybę i po chwili zasnęłam.
**********
Około godziny 9.00 obudziłam się.
Trochę rozkojarzona obróciłam się,
żeby sięgnąć po telefon.
Otworzyłam szeroko oczy i w momencie
ożyłam.
-Rany Boskie Święte.!!! -krzyknęłam
i wyskoczyłam z łóżka.
Właśnie dowiedziałam się, że
spałam z Louisem.
Biedny chłopak obrócił się w moją
stronę trochę nieogarnięty.
-Możesz ciszej.? -mówił rozespany.
-Co.?! Jak mam być cicho.! Jak śpię
kuźwa z tobą.?! Co ty kurwa robisz w moim łóżku.?! -krzyknęłam
głośno, wiążąc niebieski szlafrok.
-Misiu.. po pierwsze to nie twoje
łóżko, a po drugie... daj spać człowiekowi.. -chłopak po
wypowiedzeniu tego zdania walnął się ciężko na poduszkę.
Dopiero teraz zaczęłam rozglądać
się po pokoju..
Był on cały biały, z niebieskimi
dodatkami. Światło przebłyskiwało przez wielkie okna, przez które
było widać piękny widok na morze...
Czekaj czekaj, na MORZE .. Osz kur...!
-Louis.! -rzuciłam się na chłopaka,
próbując obrócić go w moją stronę. -Louis cholero, gdzie ty
mnie wywiozłeś.?!! -krzyczałam, szarpiąc chłopaka.
Brunet obrócił się i spojrzał na
mnie wesoło.
-Witamy w Kornwalii.!! -wykrzyknął
uradowany.


Ja Chcę Następny !! Kiedy Będzie ?! Muszę Go Przeczytać !
OdpowiedzUsuń