bhgv

bhgv

poniedziałek, 25 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.12"


12. Zayn podszedł do Perrie i usiadł na oparciu sofy, mocno ją tuląc.
-Pewnie coś przeskrobał.. -dziewczyna zaśmiała się pokazując palcem na mulata.
Od razu zobaczyłam jak Lou patrzy na mnie podejrzanie.
Zmierzyłam go wzorkiem, ale po chwili zaczęłam się śmiać, widząc jak puszcza mi oczko.
Spędziliśmy tak jeszcze jakieś 2 godziny z dziewczynami, w czasie gdy chłopcy przebierali się.
Następnie rozdzieliliśmy się na dwie grupy, Perrie i Danielle pojechały do Eleanor, z którą nadal się przyjaźniły, a ja wraz z piątką przystojniaków skierowaliśmy się do auta.
-Lou.. gdzie ty siadasz.?? -oznajmiłam pytająco, patrząc jak brunet zajmuje miejsce kierowcy.
-Ja będę kierował.. -mruknął zapinając pasy.
-Ale... gdzie kierowcy i cała reszta.??? -nadal domagałam się wyjaśnień.
-Ojeju... czy ty zawsze musisz mieć 100% pewności, gdzie jedziesz.? -Lou przewrócił głową i zatrzymał się spoglądając na mnie.
Nie odezwałam się i obrażona, że nikt nie miał zamiaru mi nic powiedzieć, zapięłam pasy i skrzyżowałam ręce, patrząc na mijające nas światła.
Po dwóch godzinach jazdy zaczęłam się trochę niepokoić, bo normalnie jechaliśmy tylko 40 minut na miejsce.
Obróciłam się do tyłu i zobaczyłam czwórkę śpiących misiaków.
Uśmiechnęłam się sama do siebie..
-Jeju.. jacy oni są słodcy jak śpią.. -powiedziałam rozmarzona.
Louis, który prowadził spojrzał na tylne lusterko i zaśmiał się.
-Jedziemy jak rodzinka.. -powiedział wesoło.
Spojrzałam na niego z lekko podniesionymi brwiami.
Chłopak widząc mój nie ogar od razu wziął się za tłumaczenie:
-No bo popatrz, tamci to czwórka takich małych dzieci.. Ja kochany tatuś...
-A ja kochana mamusia, tak.? -przerwałam chłopakowi, nadal podnosząc, tym razem jedną brew.
-Wyjęłaś mi to z ust.. -chłopak szeroko się uśmiechnął.
-Mhm.. bo chciałabym mieć w domu 5 chłopców.. Z jednym wesołkiem na czele.. -zaśmiałam się pod nosem.
Brunet nic nie odpowiedział tylko posłał mi ciepły uśmiech i skupił się na drodze.
Po jakimś czasie zaczęłam ziewać..
-Idź spać.. jeszcze trochę drogi przed nami.. -powiedział cicho Lou, żeby nie budzić reszty.
-Nie.. dotrzymam ci towarzystwa.. -mruknęłam ziewając.
-Idź spać.. -chłopak tym razem m rozkazał.
-Okej.. dobranoc.. -powiedziałam opierając się głową o szybę i po chwili zasnęłam.

                                                                 **********

Około godziny 9.00 obudziłam się.

Trochę rozkojarzona obróciłam się, żeby sięgnąć po telefon.
Otworzyłam szeroko oczy i w momencie ożyłam.
-Rany Boskie Święte.!!! -krzyknęłam i wyskoczyłam z łóżka.
Właśnie dowiedziałam się, że spałam z Louisem.
Biedny chłopak obrócił się w moją stronę trochę nieogarnięty.
-Możesz ciszej.? -mówił rozespany.
-Co.?! Jak mam być cicho.! Jak śpię kuźwa z tobą.?! Co ty kurwa robisz w moim łóżku.?! -krzyknęłam głośno, wiążąc niebieski szlafrok.
-Misiu.. po pierwsze to nie twoje łóżko, a po drugie... daj spać człowiekowi.. -chłopak po wypowiedzeniu tego zdania walnął się ciężko na poduszkę.
Dopiero teraz zaczęłam rozglądać się po pokoju..
Był on cały biały, z niebieskimi dodatkami. Światło przebłyskiwało przez wielkie okna, przez które było widać piękny widok na morze...
Czekaj czekaj, na MORZE .. Osz kur...!
-Louis.! -rzuciłam się na chłopaka, próbując obrócić go w moją stronę. -Louis cholero, gdzie ty mnie wywiozłeś.?!! -krzyczałam, szarpiąc chłopaka.
Brunet obrócił się i spojrzał na mnie wesoło.
-Witamy w Kornwalii.!! -wykrzyknął uradowany.

1 komentarz:

  1. Ja Chcę Następny !! Kiedy Będzie ?! Muszę Go Przeczytać !

    OdpowiedzUsuń