14. Spojrzałam na Louisa i zaśmiałam
się.
Znowu usłyszałam, jak ktoś do mnie
dzwoni.
Pobiegłam po telefon i odebrałam.
-Halo.?
-Klaudia.? -Bo przeszukałem całe
twoje podwórko i po prostu ich tu nie ma.. -usłyszałam głos
Harrego.
-Przecież mówiłam im, żeby tyłka
nie ruszały z stamtąd... -powiedziałam wkurzona.
„Chyba, że wjazd na chatę mi
zrobiły.... Nie.. przecież dom jest zamknięty.. chyba, że..”
-Harry.. A wszystkie okna i drzwi są
całe.? -zapytałam niepewnie.
-Taa...
-Dobra, to ja do nich zadzwonię, żeby
czekały pod Big Benem, Okej.?
Po chwili rozłączyłam się i w
momencie wystukałam numer Alicji.
-Gdzie ty cholero jesteś.?! -warknęłam
do słuchawki po Polsku.
-Spokojnie..
-Jak spokojnie.?! Harry szuka was pod
moim domem, ja się martwię.. a wy co.? Zwiedzać Londyn wam się
zachciało.?! -wrzeszczałam wkurzona.
-Kaka.. opanuj hormony..-Alicja
próbowała mnie uspokoić.
-Nie.! Zostaw moje hormony.! -na chwilę
się przyciszyłam, bo ujrzałam miny chłopców. -Okej.. widzicie
taka dużą wieżę z zegarem.? -powiedziałam zmęczonym tonem..
-Nie.. ślepe jesteśmy.. -mruknęła
sarkastycznie Natasza, która przejęła telefon.
-Jedźcie tam i czekajcie na Harrego..
-wytłumaczyłam.
-Okej.. pa, do zobaczenia, robaczku..
-Natt posłała mi całuska w słuchawkę i rozłączyła się.
Była już godzina 18.00 i trochę
zrobiło się chłodno.
-Ktoś jest głodny.? -postanowiłam
zwabić chłopców do środka.
-Ja.! -odpowiedzieli chórkiem.
-Dobra, to ja was zawołam...
-powiedziałam i poszłam do kuchni przyrządzać jedzenie.
Po 25 minutach stałam przed stołem,
kładąc na nim ostatnią sałatkę, która była do podania.
Postanowiłam zawołać resztę.
Gdy szłam w stronę drzwi od tarasu,
usłyszałam, jak ktoś dobija się na mój numer telefonu.
-Tak.? -mruknęłam zmęczona.
-Ej.. ich nie ma tu..
Już wiedziałam, że to Hazza.
-Kur...
-Dobra spokojnie, poszukam ich..
-Loczek najwyraźniej nie chciał, żebym wybuchła mu do słuchawki.
Gdy chłopak się rozłączył,
ponownie zadzwoniłam, tym razem na numer Nataszy.
-Wybawiłaś nas.!-Natasza krzyknęła
na cały głos.
-Ja was wybawię, jak przyjedziecie..
-powiedziałam do reszty wkurzona.
-Misiu.. bo my chyba...
-Zgubiłyście się.?! -wrzasnęłam z
niedowierzaniem..
-Cicho.! Zgubiłyśmy się, bo
chciałyśmy.!
-Bo jak mi się zaraz zachce zgubić,
to zobaczycie.!! -ponownie krzyknęłam.-Pod Big Bena raz dwa.!!!
-Dobrze mamo.. -dziewczyny rozłączyły
się.
Położyłam telefon na stoliku i
poszłam w stronę czwórki chłopców.
-Ktoś Cie bardzo kocha.. -zaśmiał
się Louis, kiedy usiadłam obok Nialla.
-Nawet mi nie gadaj.. -zmierzyłam go
wzrokiem.
Po jakiś 15 minutach znowu mój
telefon zaczął dzwonić.
W drodze po niego przeklinałam jak
szewc.
-Słucham.?! -powiedziałam z łaską.
-Stara.. masz przejebane.. -mruknął
ponury głos.
-Ale o co chodzi.? -trochę nie
ogarniałam.
-Nie mogłaś ty przyjechać, tylko
teraz siedzę z Harrym, którego pierwszy raz na żywo widzę.. -głos
Alicji był nadal ponury.
-Oj tam.. nie narzekaj.. ciesz się, że
coś zrobiłam.. -zaśmiałam się. -A tak w ogóle to przecież
mówiłam, że on przyjedzie..
-Masz wpiernicz jak dojedziemy na
miejsce..
-Też cię kocham.. -mruknęłam
puszczając jej całuska do słuchawki. -O której przyjedziecie.?
-Gdzieś około 20.. -odpowiedziała
brunetka.
-Okej.. to czekam, pa.! -rozłączyłam
się i rzuciłam telefon na sofę.
Stanęłam w drzwiach i krzyknęłam na
całą plażę:
-Kolacja misiaki.!!
Nagle zauważyłam, że na plaży nie
ma żywej duszy.. Nno przynajmniej mi się tak wydawało.
Wyszłam troszkę przed dom i poczułam
mocny uścisk w talii.
-AA.!! Mam Cię.!! -krzyknął Lou i
popędził ze mną w stronę morza.
-Lou tylko nie do wody.! -krzyczałam,
kurczowo tuląc do siebie Louisa.
-Jak będę mógł Cię tulić w nocy,
jak będzie mi zimno.. -powiedział przystojniak z lekką
satysfakcją.
„Stary.. mogłeś chociaż
powiedzieć, że jak MI będzie zimno”
-Okej, ale proszę.. nie puszczaj..
-nadal patrzyłam błagalnie na chłopaka, który lekko mnie
przytrzymywał.
-Dobra.. -Lou z wielkim uśmiechem
podszedł do brzegu i nagle..
Zayn wpadł „przypadkiem” na
Louisa, który „przypadkiem” mnie upuścił..
Wylądowaliśmy wszyscy w zimnym
morzu...
-Zabiję cię.. -powiedziałam wstając
z wody.
-Misiu.. „Kocham Cię” -powiedział
brunet po Polsku słowo „Kocham Cię”chlapiąc mnie wodą.
-Nawet nie wiesz co to znaczy, więc
zamknij się.. -mój ton zrobił się groźny.
-Lou.. ona chyba ma dziś ten zły
dzień... -Zayn poklepał Louisa po plecach.
Obróciłam się nerwowo i rzuciłam
się na dwóch chłopaków.
-Ja ci dam trudne dni.. -krzyknęłam
śmiejąc się i podtopując chłopaków.
-A przed chwilą to się tak broniła z
tą wodą.. -usłyszałam zabawny głos Louisa.
…
Około godziny 19..
-Dzisiaj.???! -Lou dobijał się do
naszej łazienki, która była w naszym wspólnym pokoju.
-5 minut.! -krzyknęłam.
-Mhmm.. Słyszałem to już 20 minut
temu. -mruknął ponuro i kleknął obok drzwi.
-Ale teraz naprawdę.. -zaśmiałam się
i wyszłam z łazienki po 10 minutach.
-5 minut tak.?? -powiedział chłopak
przechodząc obok mnie,
-Zdarza się.. -powiedziałam
usatysfakcjonowana .
Usiadłam na łóżku, chwyciłam za
telefon i wbiłam na TT.
Po jakiś 20 minutach z łazienki
wyszedł Lou, który pierwsze co zrobił, to rzucił we mnie mokrym
ręcznikiem.
-E.! -krzyknęłam, biorąc go z mojej
głowy.
-Kocham Cie -Lou posłał mi buziaczka.
Podniosłam brew, jednak po chwili
wybuchłam śmiechem.
-Co robisz.? -usiadł ciężko obok
mnie, wpatrując się w telefon.
-A .. już schodzę z Twittera...
-uśmiechnęłam się i położyłam telefon na stoliku nocnym, po
czym zatopiłam się w poduszce.
Chłopak wstał z łóżka i zaczął
grzebać coś po swojej torbie.
Po chwili przyszedł do mnie i położył
głowę na moim ramieniu.
-Klaudusia.?
-Co.? -lekko się obróciłam.
-Miałem wcześniej ci to pokazać..
-chłopak pokazał mi naszyjnik.
-Rany Boskie.!! -krzyknęłam i
zakryłam buzię dłońmi.
-Ty go jeszcze masz.?! -powiedziałam
biorąc go do ręki.
-Obiecałem Ci.. -brunet zalotnie się
uśmiechnął.
-A ja myślałam, że ty go już dawno
wyrzuciłeś.. -zaśmiałam się.
-Kazałaś mi go trzymać przy sobie,
więc trzymam..
-Ale myślałam, że jak fanka ci da to
weźmiesz, ale wywalisz po chwili... -mruknęłam z uśmiechem.
-Ja zawsze dotrzymuje obietnic.. -Lou
posłał mi uśmiech.
Oparłam się o Louisa, który był
oparty o ścianę. Zasnęłam po jakiś 15 minutach, mając głowę
na jego torsie.
Chłopak widząc, jak zasnęłam
postanowił mnie nie budzić i pozostać już tak, jak był
ułożony....
Tymczasem na parterze
-Ciemno tu.. -powiedziała
Natt wchodząc do mieszkania.
-Jest coś takiego jak
latarka.. -Ala dumna z siebie włączyła „latarkę” z telefonu.
-Jest coś takiego jak
żarówka.. -Harry lekko je zbeształ, ale nie odbyło się bez
pokazania dołeczków na jego policzkach.
Dziewczyny trochę speszone
popatrzyły po sobie, a potem na Hazzę.
-Ej.. dobra.. mi się chce
spać, a więc szybko... tutaj jest łazienka.. -pokazał lewą
dłonią. A tutaj macie kuchnię.. -zapalił światło i wytrzeszczył
oczy.. -Niall.?!
-O hej.. -blondyn trochę
się speszył.
-Seksi spodenki.. -Natasza
spojrzała na czerwone spodnie Nialla z kaczorem Donaldem.
-Yyy.. dzięki.. -chłopak
puścił jej oczko, na co dziewczyna trochę zmieszana odwróciła
wzrok w inną stronę.
-Dobra.. ja śpię normalnie
z Niallem, a łóżek więcej nie ma, a do Lou i Klaudii nie
wbijecie, więc śpicie z nami, okej.?
Natasza i Alicja spojrzały
na siebie dziwnie, a potem na dwójkę przystojniaków.
Niestety nie miały wyjścia
i musiały iść z nimi spać.
Było około godziny 23,
kiedy wszyscy w domu spokojnie spali...











