bhgv

bhgv

sobota, 30 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.14"


14. Spojrzałam na Louisa i zaśmiałam się.
Znowu usłyszałam, jak ktoś do mnie dzwoni.
Pobiegłam po telefon i odebrałam.
-Halo.?
-Klaudia.? -Bo przeszukałem całe twoje podwórko i po prostu ich tu nie ma.. -usłyszałam głos Harrego.
-Przecież mówiłam im, żeby tyłka nie ruszały z stamtąd... -powiedziałam wkurzona.
„Chyba, że wjazd na chatę mi zrobiły.... Nie.. przecież dom jest zamknięty.. chyba, że..”
-Harry.. A wszystkie okna i drzwi są całe.? -zapytałam niepewnie.
-Taa...
-Dobra, to ja do nich zadzwonię, żeby czekały pod Big Benem, Okej.?
-Ok.. -powiedział loczek, zamykając drzwi od auta.
Po chwili rozłączyłam się i w momencie wystukałam numer Alicji.
-Gdzie ty cholero jesteś.?! -warknęłam do słuchawki po Polsku.
-Spokojnie..
-Jak spokojnie.?! Harry szuka was pod moim domem, ja się martwię.. a wy co.? Zwiedzać Londyn wam się zachciało.?! -wrzeszczałam wkurzona.
-Kaka.. opanuj hormony..-Alicja próbowała mnie uspokoić.
-Nie.! Zostaw moje hormony.! -na chwilę się przyciszyłam, bo ujrzałam miny chłopców. -Okej.. widzicie taka dużą wieżę z zegarem.? -powiedziałam zmęczonym tonem..
-Nie.. ślepe jesteśmy.. -mruknęła sarkastycznie Natasza, która przejęła telefon.
-Jedźcie tam i czekajcie na Harrego.. -wytłumaczyłam.
-Okej.. pa, do zobaczenia, robaczku.. -Natt posłała mi całuska w słuchawkę i rozłączyła się.

Była już godzina 18.00 i trochę zrobiło się chłodno.
-Ktoś jest głodny.? -postanowiłam zwabić chłopców do środka.
-Ja.! -odpowiedzieli chórkiem.
-Dobra, to ja was zawołam... -powiedziałam i poszłam do kuchni przyrządzać jedzenie.
Po 25 minutach stałam przed stołem, kładąc na nim ostatnią sałatkę, która była do podania.
Postanowiłam zawołać resztę.
Gdy szłam w stronę drzwi od tarasu, usłyszałam, jak ktoś dobija się na mój numer telefonu.
-Tak.? -mruknęłam zmęczona.
-Ej.. ich nie ma tu..
Już wiedziałam, że to Hazza.
-Kur...
-Dobra spokojnie, poszukam ich.. -Loczek najwyraźniej nie chciał, żebym wybuchła mu do słuchawki.
Gdy chłopak się rozłączył, ponownie zadzwoniłam, tym razem na numer Nataszy.
-Wybawiłaś nas.!-Natasza krzyknęła na cały głos.
-Ja was wybawię, jak przyjedziecie.. -powiedziałam do reszty wkurzona.
-Misiu.. bo my chyba...
-Zgubiłyście się.?! -wrzasnęłam z niedowierzaniem..
-Cicho.! Zgubiłyśmy się, bo chciałyśmy.!
-Bo jak mi się zaraz zachce zgubić, to zobaczycie.!! -ponownie krzyknęłam.-Pod Big Bena raz dwa.!!!
-Dobrze mamo.. -dziewczyny rozłączyły się.
Położyłam telefon na stoliku i poszłam w stronę czwórki chłopców.
-Ktoś Cie bardzo kocha.. -zaśmiał się Louis, kiedy usiadłam obok Nialla.
-Nawet mi nie gadaj.. -zmierzyłam go wzrokiem.
Po jakiś 15 minutach znowu mój telefon zaczął dzwonić.
W drodze po niego przeklinałam jak szewc.
-Słucham.?! -powiedziałam z łaską.
-Stara.. masz przejebane.. -mruknął ponury głos.
-Ale o co chodzi.? -trochę nie ogarniałam.
-Nie mogłaś ty przyjechać, tylko teraz siedzę z Harrym, którego pierwszy raz na żywo widzę.. -głos Alicji był nadal ponury.
-Oj tam.. nie narzekaj.. ciesz się, że coś zrobiłam.. -zaśmiałam się. -A tak w ogóle to przecież mówiłam, że on przyjedzie..
-Masz wpiernicz jak dojedziemy na miejsce..
-Też cię kocham.. -mruknęłam puszczając jej całuska do słuchawki. -O której przyjedziecie.?
-Gdzieś około 20.. -odpowiedziała brunetka.
-Okej.. to czekam, pa.! -rozłączyłam się i rzuciłam telefon na sofę.
Stanęłam w drzwiach i krzyknęłam na całą plażę:
-Kolacja misiaki.!!
Nagle zauważyłam, że na plaży nie ma żywej duszy.. Nno przynajmniej mi się tak wydawało.
Wyszłam troszkę przed dom i poczułam mocny uścisk w talii.
-AA.!! Mam Cię.!! -krzyknął Lou i popędził ze mną w stronę morza.
-Lou tylko nie do wody.! -krzyczałam, kurczowo tuląc do siebie Louisa.
-Jak będę mógł Cię tulić w nocy, jak będzie mi zimno.. -powiedział przystojniak z lekką satysfakcją.
„Stary.. mogłeś chociaż powiedzieć, że jak MI będzie zimno”
-Okej, ale proszę.. nie puszczaj.. -nadal patrzyłam błagalnie na chłopaka, który lekko mnie przytrzymywał.
-Dobra.. -Lou z wielkim uśmiechem podszedł do brzegu i nagle..
Zayn wpadł „przypadkiem” na Louisa, który „przypadkiem” mnie upuścił..
Wylądowaliśmy wszyscy w zimnym morzu...
-Zabiję cię.. -powiedziałam wstając z wody.
-Misiu.. „Kocham Cię” -powiedział brunet po Polsku słowo „Kocham Cię”chlapiąc mnie wodą.
-Nawet nie wiesz co to znaczy, więc zamknij się.. -mój ton zrobił się groźny.
-Lou.. ona chyba ma dziś ten zły dzień... -Zayn poklepał Louisa po plecach.
Obróciłam się nerwowo i rzuciłam się na dwóch chłopaków.
-Ja ci dam trudne dni.. -krzyknęłam śmiejąc się i podtopując chłopaków.
-A przed chwilą to się tak broniła z tą wodą.. -usłyszałam zabawny głos Louisa.
Około godziny 19..

-Dzisiaj.???! -Lou dobijał się do naszej łazienki, która była w naszym wspólnym pokoju.
-5 minut.! -krzyknęłam.
-Mhmm.. Słyszałem to już 20 minut temu. -mruknął ponuro i kleknął obok drzwi.
-Ale teraz naprawdę.. -zaśmiałam się i wyszłam z łazienki po 10 minutach.
-5 minut tak.?? -powiedział chłopak przechodząc obok mnie,
-Zdarza się.. -powiedziałam usatysfakcjonowana .
Usiadłam na łóżku, chwyciłam za telefon i wbiłam na TT.
Po jakiś 20 minutach z łazienki wyszedł Lou, który pierwsze co zrobił, to rzucił we mnie mokrym ręcznikiem.
-E.! -krzyknęłam, biorąc go z mojej głowy.
-Kocham Cie -Lou posłał mi buziaczka.
Podniosłam brew, jednak po chwili wybuchłam śmiechem.
-Co robisz.? -usiadł ciężko obok mnie, wpatrując się w telefon.
-A .. już schodzę z Twittera... -uśmiechnęłam się i położyłam telefon na stoliku nocnym, po czym zatopiłam się w poduszce.
Chłopak wstał z łóżka i zaczął grzebać coś po swojej torbie.
Po chwili przyszedł do mnie i położył głowę na moim ramieniu.
-Klaudusia.?
-Co.? -lekko się obróciłam.
-Miałem wcześniej ci to pokazać.. -chłopak pokazał mi naszyjnik.
-Rany Boskie.!! -krzyknęłam i zakryłam buzię dłońmi.
-Ty go jeszcze masz.?! -powiedziałam biorąc go do ręki.
-Obiecałem Ci.. -brunet zalotnie się uśmiechnął.
-A ja myślałam, że ty go już dawno wyrzuciłeś.. -zaśmiałam się.
-Kazałaś mi go trzymać przy sobie, więc trzymam..
-Ale myślałam, że jak fanka ci da to weźmiesz, ale wywalisz po chwili... -mruknęłam z uśmiechem.
-Ja zawsze dotrzymuje obietnic.. -Lou posłał mi uśmiech.
Oparłam się o Louisa, który był oparty o ścianę. Zasnęłam po jakiś 15 minutach, mając głowę na jego torsie.
Chłopak widząc, jak zasnęłam postanowił mnie nie budzić i pozostać już tak, jak był ułożony....

Tymczasem na parterze

-Ciemno tu.. -powiedziała Natt wchodząc do mieszkania.
-Jest coś takiego jak latarka.. -Ala dumna z siebie włączyła „latarkę” z telefonu.
-Jest coś takiego jak żarówka.. -Harry lekko je zbeształ, ale nie odbyło się bez pokazania dołeczków na jego policzkach.
Dziewczyny trochę speszone popatrzyły po sobie, a potem na Hazzę.
-Ej.. dobra.. mi się chce spać, a więc szybko... tutaj jest łazienka.. -pokazał lewą dłonią. A tutaj macie kuchnię.. -zapalił światło i wytrzeszczył oczy.. -Niall.?!
-O hej.. -blondyn trochę się speszył.
-Seksi spodenki.. -Natasza spojrzała na czerwone spodnie Nialla z kaczorem Donaldem.
-Yyy.. dzięki.. -chłopak puścił jej oczko, na co dziewczyna trochę zmieszana odwróciła wzrok w inną stronę.
-Dobra.. ja śpię normalnie z Niallem, a łóżek więcej nie ma, a do Lou i Klaudii nie wbijecie, więc śpicie z nami, okej.?
Natasza i Alicja spojrzały na siebie dziwnie, a potem na dwójkę przystojniaków.
Niestety nie miały wyjścia i musiały iść z nimi spać.
Było około godziny 23, kiedy wszyscy w domu spokojnie spali...

środa, 27 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.13"



13.W tym momencie przestałam go szarpać.
-Przepraszam możesz powtórzyć.? -powiedziałam podirytowana.
-Witam w Kornwalii.. -chłopak powiedział troszkę nie wyraźnie, bo buzię miał wsadzoną w poduszkę.
-I ty to mówisz tak spokojnie.?! -wykrzyknęłam rozkładając ręce.
-W odróżnieniu od ciebie orientuje się gdzie jestem.. -Lou podniósł się i spojrzał na mnie troszkę nieogarnięty.
-Aha.... -powiedziałam wkurzona i swój wzrok skierowałam na śliczne morze. -A gdzie reszta chłopaków.? -przerwałam 5-minutową ciszę i znowu spojrzałam na bruneta.
-Nie martw się.. są z nami.. -chłopak posłał mi ciepły uśmiech i postanowił wstać -Chodź, czeka Cię dzisiaj dużo opalania.. -powiedział śmiejąc się.
-Mhmm.. -skomentowałam i poszłam za przystojniakiem.
W kuchni przywitali nas ubrani już chłopcy.
-Dzień dobry śpioszki... -Zayn przytulił mnie o dał mi buziaka w policzek.
-W przeciwieństwie do ciebie prowadziłem auto.. -Lou mruknął ponuro, podziwiając braki w lodówce. -Gdzie jedzenie.??
-Na razie zamówiliśmy pizzę, a potem z Liamem pójdziemy do sklepu. -powiedział wesoło Niall, zajadając się kawałkiem pizzy.
Lou wytrzeszczył oczy. -Wy go puszczacie do sklepu.??
Blondyn zmierzył go tylko wzrokiem.
Zaśmiałam się i usiadłam obok niego, biorąc mój kawałek.
-Smacznego.! -chórek przystojniaków był niezwykle głośny i zgrany.
-Dobra co jest.? -zapytałam patrząc na maślane miny chłopców.
-Nno bo.. Klaudusiu.. -Harry zaczął trochę niepewnie.
-No co.? -powiedziałam trochę zdenerwowana.
-Bo my tak wszystko dobrze przyszykowaliśmy, tylko zapomnieliśmy o jednej drobnej rzeczy.. -loczek spojrzał na mnie słodko.
-No dawaj.. -oznajmiłam podnosząc jedną brew.
-No bo my wszystko ci zabraliśmy, tylko bez twoich ubrań... -loczek spuścił wzrok.
-Co.?!!
-Ale nie krzycz..
-Raz, dwa trzy.. Raz, dwa trzy... Dobra …. -powiedziałam opanowując się -Jak kurde mogliście zapomnieć o ubraniach.!!!! -nie wytrzymałam i wrzasnęłam na cały dom.
-Nno przepraszamy.. -znowu odezwał się chórek.
Wstałam i podeszłam do okna. Patrzyłam przez chwilę na plażę, po czym obróciłam się w stronę całego towarzystwa.
-Okej.. macie szczęście, ze wzięłam kartę kredytową.. Pójdę kupić sobie jakieś ciuchy.. -oznajmiłam już uspokojona. -Aha.. nno przepraszam, że tak krzyknęłam -dodałam śmiejąc się.
Cała piątka podeszła do mnie i mnie uściskała.
-A w zamian zadośćuczynienia pójdę z Harrym kupić ci jakieś ubrania.. -Zayn uśmiechnął się do mnie słodko.
-Nie.. wolę sama...
-Nie znasz okolicy.. -Loczek dodał cwaniacko, wiedział że ten argument jest dość dobry..
-Okej.. ale proszę.. chce jeszcze coś mieć na tym koncie.. -zaśmiałam się i podałam chłopakom moją kartę.
Nie minęła godzina, a wszystkich wywiało.. : Liam i Niall poszli na zakupy, a Harry i Zayn powędrowali mi po ubrania.
Zostałam tylko z Lou. Akurat siedzieliśmy na leżakach na plaży.
Oczywiście on miał fajnie, bo miał strój kąpielowy i koszulkę.. a ja... w krótkich spodenkach i zwykłym białym T-shircie.
-Proszę.. -chłopak podał mi drinka i usiadł na sąsiednim leżaku.
-Dziękuję.. -powiedziałam i wzięłam łyk.
-Jak ma się przygoda z chłopakami z 1D.? -brunet spoglądnął na mnie ciekawie.
-A dobrze.. -uśmiechnęłam się.
-Nie żałujesz.? -Lou ciągnął dalej.
-No coś ty.! Spełniłam swoje marzenia.! -wykrzyknęłam radośnie.
-Haha.. wiesz.. miło jest spełniać komuś marzenia.. -powiedział wesoło chłopak.
-Poczekaj chwilkę.. -pobiegłam do pokoju i zaraz z niego wróciłam, z tabletem w ręku.
-Po co go przyniosłaś.?? -zapytał ciekawie Lou.
-Chwila... -zaczęłam przeglądać zdjęcia. -O.! Pamiętasz.? -podałam Louisowi tableta i uśmiechnęłam się szeroko.
Chłopak spojrzał na zdjęcie, na którym byłam ja i on. Ja, oddana Directionerka i on... mój idol.
Uśmiechnął się lekko widząc zdjęcie.
-Przed koncertem.. byłam wtedy w Niemczech, niestety nie poszłam na koncert, ale spotkałam ciebie z Harrym. -skróciłam mu plan tamtego dnia.
-Ej.. nie wiem, ale mogę się pomylić... ale.. -brunet zaczął czegoś szukać po kieszeniach. -A dobra, pokażę Ci wieczorem.. -uśmiechnął się.
Nagle zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam.. -powiedziałam i odebrałam.
-Spooko.. -chłopak machnął dłonią i napił się drinka.
-Tak.?? -mruknęłam do telefonu.
-Klaudusia.?? -usłyszałam pieszczotliwy głos Nataszy.
-Nie.. twoja babcia.. -zaśmiałam się.
-Zgadnij gdzie właśnie jesteśmy z Alicją ? - rzekła do słuchawki podekscytowana.
- Yyy.. No nie wiem w Polsce ? -powiedziałam nieogarniając sytuacji.
- Nie.!! W Londynie .!! Niespodzianka.!! -wykrzyknęła tak, że musiałam oddalić słuchawkę od ucha.
- Ale jak.. Jakim cudem .? -powiedziałam przerażona.
-No po prostu.. drogą powietrzną.. -skomentowała przyjaciółka. -To jak.? Przyjedziesz po nas.? Bo my terenu nie ogarniamy zbytnio..
-Ale czekaj bo teraz to ja nie ogarniam.. -mruknęłam.
- Ach blondynka...-usłyszałam westchnięcie Alicji.
- E.! Natasza powiedz Alicji że słyszałam.. Słuchajcie mamy problem.. Bo wiecie mnie nie ma akurat w Londynie..
-Chyba Cię pojebało.. -znowu usłyszałam głos Ali.
-Yy.. Klaudia.? Dobrze się czujesz.?? -Natasza spytała zaniepokojona.
-Gruby melanż pewnie był... -znowu nie odbyło się bez komentarza kochanej Alicjii.
- No jestem na wyspie.. Kornwalia.. -powiedziałam, ale usłyszałam jakiś trzeszcz i rozłączyło nas po chwili.
Wysłałam im sms-a o treści „Ej.. tu macie mój adres (….), jedźcie tam, a ja coś wykombinuje ok.? I niech tylko jedna ruszy tyłek spod mojego domu, to nogi z czterech liter powyrywam. Pa ;* Kocham Was.. wasza Kaka”
-Kto to.? -Louis od razu zaczął wypytywać, gdy usiadłam obok niego.
-Moje przyjaciółki..
-Hello.!!!! -do domu właśnie przyszła cała czwórka.
-Więcej się nie dało.? -Lou spojrzał na Nialla, który doszczętnie obładowany był jedzeniem.
-Spadaj.. -odezwał się tylko blondyn.
-Ej.! Prośba do któregoś.! -popatrzyłam na całą piątkę. -Bo jest sprawa.. Wy wywieźliście mnie na jakąś plażę.. a ja nie wiem jak dojechać do Londynu, a muszę tam pojechać po dziewczyny. -wytłumaczyłam w zaledwie 2 minuty.
-Jakie dziewczyny.? -loczek zabrał sprawy w swoje ręce.
-Natasze i Alicję..
-Przepraszam ja piłem.. -Louis stanął za mną i lekko mnie objął.
-Ja pojadę.. -na ochotnika zgłosił się Harry. -Tylko gdzie.?
-Kocham Cię.!! -rzuciłam się na chłopaka i wyprzytulałam go. -Do mojego domu.. to znaczy.. one będą siedzieć przed moimi drzwiami, na tarasie.. -wytłumaczyłam mu.
-Okej.. Lou.. daj kluczyki.. -Hazza podszedł do Louisa.
Nie minęło 15 minut a loczek wyjechał po dziewczyny
-Polki są szalone.. -skomentował Lou, spoglądając na mnie.  

poniedziałek, 25 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.12"


12. Zayn podszedł do Perrie i usiadł na oparciu sofy, mocno ją tuląc.
-Pewnie coś przeskrobał.. -dziewczyna zaśmiała się pokazując palcem na mulata.
Od razu zobaczyłam jak Lou patrzy na mnie podejrzanie.
Zmierzyłam go wzorkiem, ale po chwili zaczęłam się śmiać, widząc jak puszcza mi oczko.
Spędziliśmy tak jeszcze jakieś 2 godziny z dziewczynami, w czasie gdy chłopcy przebierali się.
Następnie rozdzieliliśmy się na dwie grupy, Perrie i Danielle pojechały do Eleanor, z którą nadal się przyjaźniły, a ja wraz z piątką przystojniaków skierowaliśmy się do auta.
-Lou.. gdzie ty siadasz.?? -oznajmiłam pytająco, patrząc jak brunet zajmuje miejsce kierowcy.
-Ja będę kierował.. -mruknął zapinając pasy.
-Ale... gdzie kierowcy i cała reszta.??? -nadal domagałam się wyjaśnień.
-Ojeju... czy ty zawsze musisz mieć 100% pewności, gdzie jedziesz.? -Lou przewrócił głową i zatrzymał się spoglądając na mnie.
Nie odezwałam się i obrażona, że nikt nie miał zamiaru mi nic powiedzieć, zapięłam pasy i skrzyżowałam ręce, patrząc na mijające nas światła.
Po dwóch godzinach jazdy zaczęłam się trochę niepokoić, bo normalnie jechaliśmy tylko 40 minut na miejsce.
Obróciłam się do tyłu i zobaczyłam czwórkę śpiących misiaków.
Uśmiechnęłam się sama do siebie..
-Jeju.. jacy oni są słodcy jak śpią.. -powiedziałam rozmarzona.
Louis, który prowadził spojrzał na tylne lusterko i zaśmiał się.
-Jedziemy jak rodzinka.. -powiedział wesoło.
Spojrzałam na niego z lekko podniesionymi brwiami.
Chłopak widząc mój nie ogar od razu wziął się za tłumaczenie:
-No bo popatrz, tamci to czwórka takich małych dzieci.. Ja kochany tatuś...
-A ja kochana mamusia, tak.? -przerwałam chłopakowi, nadal podnosząc, tym razem jedną brew.
-Wyjęłaś mi to z ust.. -chłopak szeroko się uśmiechnął.
-Mhm.. bo chciałabym mieć w domu 5 chłopców.. Z jednym wesołkiem na czele.. -zaśmiałam się pod nosem.
Brunet nic nie odpowiedział tylko posłał mi ciepły uśmiech i skupił się na drodze.
Po jakimś czasie zaczęłam ziewać..
-Idź spać.. jeszcze trochę drogi przed nami.. -powiedział cicho Lou, żeby nie budzić reszty.
-Nie.. dotrzymam ci towarzystwa.. -mruknęłam ziewając.
-Idź spać.. -chłopak tym razem m rozkazał.
-Okej.. dobranoc.. -powiedziałam opierając się głową o szybę i po chwili zasnęłam.

                                                                 **********

Około godziny 9.00 obudziłam się.

Trochę rozkojarzona obróciłam się, żeby sięgnąć po telefon.
Otworzyłam szeroko oczy i w momencie ożyłam.
-Rany Boskie Święte.!!! -krzyknęłam i wyskoczyłam z łóżka.
Właśnie dowiedziałam się, że spałam z Louisem.
Biedny chłopak obrócił się w moją stronę trochę nieogarnięty.
-Możesz ciszej.? -mówił rozespany.
-Co.?! Jak mam być cicho.! Jak śpię kuźwa z tobą.?! Co ty kurwa robisz w moim łóżku.?! -krzyknęłam głośno, wiążąc niebieski szlafrok.
-Misiu.. po pierwsze to nie twoje łóżko, a po drugie... daj spać człowiekowi.. -chłopak po wypowiedzeniu tego zdania walnął się ciężko na poduszkę.
Dopiero teraz zaczęłam rozglądać się po pokoju..
Był on cały biały, z niebieskimi dodatkami. Światło przebłyskiwało przez wielkie okna, przez które było widać piękny widok na morze...
Czekaj czekaj, na MORZE .. Osz kur...!
-Louis.! -rzuciłam się na chłopaka, próbując obrócić go w moją stronę. -Louis cholero, gdzie ty mnie wywiozłeś.?!! -krzyczałam, szarpiąc chłopaka.
Brunet obrócił się i spojrzał na mnie wesoło.
-Witamy w Kornwalii.!! -wykrzyknął uradowany.

niedziela, 24 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.11"


11.-Wiecie co, ja może już pójdę, a ty przygotuj Louisa..-Zayn wycofał się z pokoju i zostawił nas samych.
Louis podszedł do mnie bliżej i dalej mierzył mnie wzrokiem niby obrażony.
-Lou.. jeżeli myślisz, że ja coś z Zaynem to się mylisz.. -powiedziałam patrząc na chłopaka z podniesionymi brwiami.
-Widziałem co widziałem.. -chłopak mówił wyniosłym tonem i usiadł godnie na krześle, nie dając mi dojść do jego włosów.
-Albo przestaniesz się wiercić, albo zaraz cie palnę.! -w końcu nie wytrzymałam i krzyknęłam na chłopaka wściekła.
Lou zaśmiał się sam do siebie, zadowolony.
-Ja chcę tak włosy do góry.. -brunet podniósł swoje włosy do góry , żeby pokazać mi.
-Wiem co to znaczy „do góry” -powiedziałam nerwowo i zaczęłam czesać chłopaka.
Po jakiś 30 minutach ciężkiej pracy udało mi się uczesać chłopaka, teraz kończyłam już makijaż.
-Pamiętaj, jeżeli zranisz Zayna, zranisz i One Direction.. -Louis pogroził mi palcem.
-Głupku, ja nie jestem z Zaynem.... -powiedziałam śmiejąc się i połaskotałam bruneta pędzelkiem po nosku.
Lou uśmiechnął się do mnie słodko i spojrzał mi w oczy.
-Ej.. naucz mnie powiedzieć coś po Polsku..
-A co dokładnie.? -zapytałam ciekawa.
-Byle co.. -chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Powtórz, „Kocham Cię”.. -powiedziałam patrząc na Louisa, który bacznie słuchał co ma powtórzyć.
-”Kocham Cie” -chłopak z małym trudem powtórzył.
Na te słowa uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Co to znaczy.? -brunet od razu zapytał widząc mój uśmiech.
-Nie ważne.. -odpowiedziałam. -Zachowam to dla siebie.
Zafascynowany chłopak skierował się w stronę drzwi.
-Lou, zawołaj któregoś .. -powiedziałam układając rzeczy.
-Okej.. -Louis podszedł do mnie od tyłu, przytulił mnie i położył swoją twarz na moim ramieniu, mówiąc „Kocham Cię”
Oczywiście ja miałam podjar jak nigdy dotąd, chociaż wiedziałam, że Lou nie ma zielonego pojęcia co to znaczy.
Do garderoby przyszedł loczek, spotykając się w drzwiach z Louisem.
Ten na widok chłopaka od razu pochwalił się nowo poznanym słowem.
-Cześć Harry, „kocham Cię” -powiedział uciechany i poszedł do pozostałej czwórki przystojniaków.
Hazza, trochę zdezorientowany spojrzał na mnie.
-Co on mówi.? -zapytał patrząc na miejsce, gdzie przed chwilą był Lou.
-Nauczyłam go słowa po Polsku... -powiedziałam uśmiechając się.
….
Umalowani chłopcy czekali już tylko na to, żeby wejść na scenę.
Stałam oparta o ściane przyglądając się całej piątce.
-Chłopcy, wchodzicie za minutę..! -krzyknął ich menager.
Po tych słowach, jak zawsze każdy podchodził do swojej dziewczyny tuląc ją do siebie i całując. Nie wiem czemu tak robili.
Tym razem Liam podszedł do Danielle, a Zayn do Perrie, która przyjechała dopiero jakąś godzinę temu.
Niall, Harry i Lou stali trochę smutni, że nie mają do kogo się przytulić.
Po chwili wszyscy trzej spojrzeli na mnie z wielkim bananem na twarzy, nie minęło 5 sekund a cała trójka przytulała mnie mocno.
-Du-si-cie m-n-iee.. -powiedziałam z trudem.
-Przepraszamy, ale my musimy.. -Niall zaśmiał się i dalej tulił.
-Heh. Okej.. -powiedziałam i tez zaczęłam ich tulić.
Potem każdemu dałam buziaka w policzek, gdy już mieli wchodzić na scenę.
-No to teraz my idziemy się bawić.. -Perrie klasnęła w dłonie i zaczęła się śmiać, gdy cała piątka zaczęła swój koncert.
-To co.? Co robimy.? -Danielle uśmiechnęła się i wszystkie skierowałyśmy się w stronę pokoju.
Ja usiadłam na fotelu, a Perrie i Dan, na sofie.
-Klaudia.. a ty masz jakiegoś faceta czy nie.? -dziewczyna Malika zapytała mnie popijając colę.
Spojrzałam na nią lekko podnosząc brwi.
-Nie.. i jestem z tego dumna.!! -powiedziałam dumnie, ale po chwili wybuchłam śmiechem.
-A myślisz o jakimś w ogóle.? -Danielle dalej ciągnęła.
-Nie wiem...
-A któryś z zespołu wpadł ci w oko.??-Perr. Uśmiechnęła się cwanaicko.
-No..
-Który.? Pewnie Lou.!! -Danielle klasnęła w dłonie śmiejąc się.
-Powiedzm...
Nagle do pokoju weszła zdyszana piątka przystojniaków.
Chyba zrobiłam się strasznie czerwona, bo Lou puścił mi oczko, gdy powiedziałam niecałe zdanie..

sobota, 23 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.10"


10. Następnego dnia obudził mnie wrzask Nialla:
-Śniadanie, moje gołąbki.!! Za 3 godziny jedziemy na koncert.!!
Zakryłam poduszką uszy i próbowałam dalej spać.
Moją oazę spokoju przerwał krzyk, tym razem Zayna:
-Idioto.. i tak nikt nie śpi...-zaśmiał się.
-Czyżby.? -usłyszałam głos Louisa śmiejącego się.
Po chwili piątka chłopaków wbiła do mnie i rzuciła się na moje łóżko.
-Kanapka.!! -wykrzyknął uciechany Liam.
-Pobudka misiaczku.!! -pisnął Louis, siadając na mnie.
-Spadać mi stąd.! -wykrzyknęłam i próbowałam odebrać im moją poduszkę, którą mi zarąbali.
-O nie kochana, teraz to ty wstajesz, idziesz ładnie jeść, potem się ubierasz i jedziemy papa na koncert -powiedział zafascynowany Harry.
-Mhmm.. 5 minut.. -powiedziałam i zakryłam oczy dłonią.
-Nie, nie.! Ja nie będę się z Tobą bawił.! -Lou oznajmił niby wkurzony i zabrał mnie na ręce, prowadząc do jadalni. -Idziemy na śniadanko.
-Ale.. -wystawiłam błagalnie ręce w stronę łóżka -Zobaczysz.. zrobię ci taki makijaż i fryzurę, że..
-Że co.? -chłopak postawił mnie na ziemi i posłał mi uwodzicielski uśmiech.
-Że.. y.. że nic.. -powiedziałam lekko speszona.
Po chwili wszyscy usiedliśmy przy stole, jak przystało.
Patrzyłam na każde danie i zastanawiałam się, co wybrać. Kantem oka patrzyłam na Louiego, który bacznie obserwował co wybiorę.
-Jeżeli myślisz, że zjem coś niezdrowego to się bardzo mylisz.! -krzyknęłam w stronę przystojniaka.
-Ja nic takiego nie mówię.. -chłopak podniósł brwi.
Postanowiłam wziąć jogurt truskawkowy z płatkami owsianymi.
-Widzisz.?? -spojrzałam specjalnie na bruneta i zaczęłam zajadać się jogurtem.
-Widzę, widzę.. ale ty jesteś...
-Jestem zbyt gruba i muszę się odchudzić.! -krzyknęłam wstając z krzesła.
Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem, po czym każdy zaczął oglądać się po sobie.
Poszłam do łazienki, gdzie spędziłam jakieś 45 minut.
-Dzisiaj.?? -Lou zsunął się z ściany.
-Klaudia.. my już jesteśmy ubrani w kurtki.. -powiedział Zayn.
-Już.. -odpowiedziałam, wpinając kolczyki do uszu.
Po chwili wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę szafy, z której wyciągnęłam mój płaszcz.
Ubrałam botki i już po jakiś 5 minutach całą szóstką siedzieliśmy w aucie.
Ja zajęłam miejsce obok Zayna i Liama.
-Londyn jest śliczny.. -stwierdziłam patrząc przez okno.-Ej.!! Ogłaszam któremuś z was, że któryś ma mnie zabrać na romantyczny spacer do tego parku.!! -wykrzyknęłam pokazując chłopakom park, o którym wcześniej wspomniałam.
-Okej.! Ale jak weźmiesz mnie do KFC.! -powiedział Niall zabawnie ruszając brwiami.
-Dobra... -odpowiedziałam wybuchając śmiechem.
Usłyszałam jak mój telefon dzwoni.. Wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że była to Natasza.
-O hej.! -przywitałam się.
-Cześć, ja wczoraj nie miałam okazji żeby z tobą porozmawiać, ale teraz mam czas, a ty.? -zapytała Natt.
-Ja też.! -wykrzyknęłam z zachwytem i po chwili wybuchłam śmiechem, widząc nieogar chłopców, którzy próbowali zrozumieć moja rozmowę.
-To opowia...
-Hej Natasza.!! -Niall zabrał mi telefon.
-Ej oddaj to.!! -pisnęłam i próbowałam wziąć chłopakowi mojego Iphona.
-Yy.. cześć.? -usłyszałam głos w słuchawce.
-Klaudia dużo mi o tobie mówiła.. A ty wiesz kim jestem.?? -zapytał blondyn.
-Nie.. w ogóle.. -powiedziałam sarkastycznie.
-Tak, znam cię.. jesteś moim ulubion.... -Natasza trochę za dużo chciała powiedzieć. -No.. bardzo was lubię. -oznajmiła po chwili ciszy.
-Odwiedzisz kiedyś Klaudie.? -chłopak nie miał najmniejszego zamiaru oddać mi telefon.
-Tak, na pewno.! -dziewczyna zaśmiała się.
Nagle auto stanęło i ochroniarze otworzyli nam wszystkim drzwi.
Wyszłam pierwsza i od razu zobaczyłam mnóstwo fanek piszczących na widok przystojniaków wyłaniających się z auta.
Podeszłam do Nialla i zabrałam mu telefon.
-Dobra, słyszę, że chyba nie masz już czasu, zadzwonię do Ciebie wieczorkiem, pa. -usłyszałam miły głos przyjaciółki, która po chwili się rozłączyła.
Schowałam telefon do torby i skierowałam się w stronę wejścia do budynku.
Nagle usłyszałam głos jakiejś dziewczyny:
-Ej Klaudia.! Podpiszesz mi się.?
Dziewczyna była najwyraźniej Polką, bo mówiła bardzo płynnie po Polsku.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do dziewczyny
-Ale ja nie jestem sławna.. -powiedziałam śmiejąc się.
-Ale ja Cię bardzo lubię, proszę.. -rudowłosa dziewczyna nie miała najmniejszego zamiaru opuścić tego miejsca bez mojego podpisu.
-Okej.. -powiedziałam lekko się uśmiechając i wzięłam długopis. Już miałam się podpisywać, gdy uświadomiłam sobie, że ja nie mam swojego autografu.
Stałam tak myśląc, jak mam się podpisać.
Dopiero po jakiś 5 minutach postanowiłam normalnie napisać Klaudia i dorobiłam obok uśmiechniętą minkę.
Odeszłam od dziewczyny i poszłam w stronę do budynku z chłopakami i wszystkimi innymi.
Gdy otworzyłam drzwi od garderoby, zobaczyłam tam Danielle, która siedziała uśmiechnięta na fotelu.
-O hej.! Czemu nie jechałaś z nami.? -postawiłam swój sprzęt na stoliku i podeszłam do dziewczyny, żeby ją przytulić.
-A.. musiałam coś jeszcze załatwić -Dan. Posłała mi serdeczny uśmiech i również mnie przytuliła.
-Aha.. co tam u Ciebie słychać.?? Jak dawno Cię nie widziałam. -powiedziałam podchodząc do stolika i rozkładając kosmetyki.
-A u mnie nic ciekawego.. Ej, a wiesz czemu Lou zerwał z Eleanor.? -zapytała ciekawa Danielle.
-A wiesz, sama nie wiem, nie pytałam się Louisa.. -mruknęłam obracając się w stronę dziewczyny.
Nagle do pokoju wszedł Zayn.
-Hej, możemy już.? -spytał wchodząc do pokoju.
-Jasne,! No to chodź pierwszy. -powiedziałam odsuwając chłopakowi krzesło.
-Danielle, jakby co to Liam jest w pokoju nr 10 , z wszystkimi chłopakami. -mulat zwrócił się do Dan., siadając na krześle.
-Okej, to ja zmykam do mojego misiaczka. Pa. -dziewczyna pomachała nam i wyszła z pokoju.
-Zayn.. A wiesz dlaczego Lou zerwał z El.? -spytałam myjąc chłopakowi włosy.
-Jeszcze raz co.? -chłopak nie usłyszał mojego pytania.
-Czy nie wiesz dlaczego Lou zerwał z Eleanor. -powtórzyłam.
- Wiesz co.. sam nie wiem, ale ponoć poszło o jakąś dziewczynę. -Zayn popatrzył na mnie swoimi słodkimi oczkami.
-Aha.. -mruknęłam układając chłopakowi włosy.
Przez całe malowanie i czesanie Zayna już prawie w ogóle się nie odzywaliśmy.
Gdy skończyłam malować Zayna, obróciłam go w moją stronę i zaczęłam podziwiać swoje dzieło.
Chłopak uśmiechnął się do mnie słodko.
-Co, zadowolona.? -powiedział patrząc mi w oczy.
-Tak.. -przedłużyłam dalej oglądając fryzurę jaką zrobiłam.
-Tylko proszę cię, nie rób jakiś fikołków ani salt, bo wszystko się zniszczy.. -powiedziałam, prostując się.
-Jak sobie pani życzy.. -chłopak zaśmiał się i również wstał.
Podszedł do mnie i przytulił mnie niespodziewanie.
-A to za co.? -powiedziałam lekko się śmiejąc.
-Za nic.... -mruknął chłopak dalej mnie do siebie tuląc.
W tej chwili do pokoju wszedł Lou.
Jego mina była trochę dziwna.
Patrzył na nas jakby zobaczył coś niewłaściwego.
Widząc to, odsunęłam od siebie mulata i spojrzałam na Lou rozbawiona.
-A co.? Kolega zazdrosny.. -zaśmiał się Zayn.
Brunet skrzyżował ręce i przeniósł swoją masę ciała na lewą nogę.
Mierzył nas cały czas wzrokiem / Dziękuję za przeczytanie, dodam dzisiaj wieczorem lub jutro następną część :))

czwartek, 21 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.9"


9. Następnego dnia obudziłam się około godziny 10.
Rozciągnęłam się i spojrzałam na okno, przez które prześwitywały promyki słońca.
Na ten widok uśmiechnęłam się sama do siebie.
Postanowiłam wstać.. Jeszcze nie przebudzona do końca poszłam w stronę kuchni.
Zastałam tam Harrego, który robił sobie sałatkę na wyspie kuchennej i chłopców, którzy siedzieli przy stole jedząc śniadanie.
-Dzień dobry wszystkim.. -powiedziałam uśmiechając się.
-Dobry.! -odpowiedzieli chórkiem.
-Sałatki.? -loczek skierował miskę pod mój nos.
-Nie dziękuję.. -powiedziałam z uśmiechem.
Otworzyłam lodówkę i zrobiłam tzw. „facepalm”
-Jaki idiota dał nutellę do lodówki.? -oznajmiłam wkurzona, patrząc na słoik z czekoladą.
-Ja misiaczku.. -ktoś kopnął mnie w tyłek, na skutek czego „wpadłam do lodówki”
-Ej.! -wykrzyknęłam, podnosząc się. Obróciłam się i zobaczyłam ziewającego Louisa.
Podniosłam brwi i spojrzałam na chłopaka lekko podnosząc prawy kącik ust.
Brunet posłał mi słodki uśmiech i zabrał słoik.
-Ej.!! Moja Nutella.!! -wykrzyknęłam, próbując zabrać moja czekoladę Louisowi.
-Oj nie, nie.! Ty masz się zdrowo odżywiać.. -chłopak dał Nutellę za siebie i jedną ręką odpychał mnie od swojej sylwetki, żebym nie dosięgnęła słoiczka.
-Co.?! -nagle stanęłam w bezruchu, patrząc na chłopaka wściekła. -Czy ty sugerujesz mi, że jestem gruba.?! -oznajmiłam z łaską.
Lou lekko się zaśmiał -Nie.. po prostu dbam o twoją sylwetkę, aby była taka śliczna jak jest teraz. -puścił mi oczko.
-Czyli mówisz, że jestem gruba.!! -wrzasnęłam, aż Niall oderwał się od swoich płatków.
-Nie.! -chłopak wyciągnął ręce do przodu na znak niewinności.
-Wiesz co.. -wzięłam słoik czekolady i przytuliłam go mocno do siebie, aby nie mógł mi go zabrać. -Będę pulchna i szczęśliwa do końca życia.!! -krzyknęłam idąc w stronę mojego pokoju.
-Ulalala... -Zayn odprowadził mnie wzrokiem, po czym wstał i podszedł do Lou -Stary.. współczuje.. Polki są nadpobudliwe często.. -poklepał go po plecach, po czym skierował się do łazienki, aby ułożyć sobie włosy.
Louis popatrzył na chłopaków, na moje drzwi, na chłopaków, na moje drzwi, po czym podszedł do lodówki w poszukiwaniu jedzenia.
Siedziałam w pokoju chyba już jakieś 2 godziny, nie licząc tego, jak wyszłam do łazienki się ubrać i umyć.
Postanowiłam włączyć Skype-a.
Wzięłam na kolana laptopa i zadzwoniłam do Alice, żeby weszła, to sobie porozmawiamy.
Nie minęło 5 minut, a wyskoczyło mi, że Alice dzwoni.
-Hej.! -odebrałam i uśmiechnęłam się do monitora.
-Cześć. -Alicja pomachała do mnie.
-A gdzie Natasza.? -zapytałam lekko podnosząc brwi.
-Jak zwykle gdzieś wybiła.. Aha.! Ej, co to tak rąbnęło wczoraj.? Jak do ciebie dzwoniłam to taki huk był, a potem to się rozłączyłaś. -Ala zapytała ciekawa.
-Aa.. to pewnie usłyszałaś jak Lou dostał moim telefonem... Długa historia.. -machnęłam ręką.
-Mhm.. -powiedziała brunetka.
-Czekaj.. chyba ktoś zaraz wejdzie.. -powiedziałam cicho i popatrzyłam się w stronę drzwi.
-Klaudusia... -usłyszałam głos Louisa. „Mhmm pewnie coś chce”
-Tak.? -przeciągnęłam.
-A pójdziesz ze mną do sklepu.? -chłopak powiedział słodkim tonem.
-Sam nie możesz.? I wejdź, bo mnie irytuje jak gadam z kimś przez drzwi. -powiedziałam stanowczo.
Chłopak wszedł, ale stanął w drzwiach, dalej się nie ruszył.
-To jak.? Pójdzieeesz.?? -brunet zrobił słodką minkę i maślane oczka.
-Ej Ala.. muszę iść do sklepu..
-Słyszałam -Przyjaciółka powiedziała uśmiechnięta.
-To ja zaraz wrócę. -powiedziałam i lekko przymknęłam laptopa, po czym powędrowałam z Lou do sklepu.
-Ok, czekam.. -brunetka zaśmiała się.
Pod moją nieobecność do pokoju wtargnęli Zayn i Harry.
Widząc otwartego laptopa postanowili poszperać w nim.
Ku ich zdziwieniu zobaczyli postać dziewczyny, czekającej na mnie.
-Yy.. cześć.? -wymamrotała brunetka lekko się uśmiechając.
-Hej.! -Zayn przywitał się ciepło, nie wiedząc nawet, kim jest dziewczyna.
-Jestem Alice. -powiedziała dziewczyna, nie przestając się uśmiechać.
Gdy Hazza usłyszał to zdanie, od razu uśmiechnął się sam do siebie.
-Cześć Alice. -loczek pomachał do kamery.
Trójka wymieniła kilka zdań między sobą, pod moją nieobecność.
Weszłam do domu, stawiając siatki na wyspie kuchennej.
-Lou cicho.. -przyłożyłam palec do ust.
Chłopak posłusznie umilkł i popatrzył na mnie zdziwiony.
-O nie.!! Tak nie będzie.! -powiedziałam wkurzona i skierowałam się w stronę mojego pokoju.
Zrobiłam wejście smoka i wrzasnęłam na chłopców, siedzących na moim laptopie:
-Co wy tu kurde robicie.!? Pozwoliłam.!!
-Klauduś, nie gniewaj się.. -Zayn zaczął przepraszać.
-To następnym razem nie ruszaj mojego komputera.. -lekko się opanowałam -Zaraz skończcie pogaduchy, ja idę rozpakować rzeczy, ale jak wróce to sobie z wami pogadam. -popatrzyłam na nich morderczym wzrokiem i wyszłam z pokoju.
Lou rozbawiony ta sytuacją zaczął się śmiać i palcem przejechał swoje gardło, na znak, że Zayn ma u mnie przerąbane.
-A widzisz, mi mówiłeś że Polki są nadpobudliwe i lepiej do nich nie zaczynać.. -Louis zaśmiał się i poszedł mi pomóc.
Po jakiś 10 minutach loczek i mulat przyszli do mnie.
-A co z Alice.? -zapytałam chowając rzeczy do lodówki.
-Musiała gdzieś iść i się rozłączyła -odpowiedział Harry.
-Mhm.. -mruknęłam.
///// dziękuje za przeczytanie i przepraszam, ale brak weny :(  

środa, 20 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.8"


8. -Puka się.. -warknęłam, kiedy loczek opuścił pomieszczenie.
-Zachowuje się normalnie.!! -chłopak wrzasnął i rąbnął drzwiami z całej siły, zamykając je.
Trochę się wystraszyłam i przymknęłam oczy, gdy drzwi uderzyły o futrynę.
-Zachowuję się normalnie.! -wrzasnęłam patrząc na chłopaka.
-A co robiłaś przed chwilą.?! Chcesz zwrócić na siebie uwagę.? -Louis również podniósł głos.
-Co.?! -wstałam i podeszłam do chłopaka ze łzami w oczach. Wpatrywałam się w jego tęczówki z wściekłością.
-Próbujesz takim zachowaniem zwrócić na siebie uwagę.? Udało ci się, gratuluję.. -brunet powiedział sarkastycznie i zaczął bić mi brawo.
Uderzyłam go w twarz wściekła. -Kur.. coś ty powiedział.?! Naucz pierwsze swojej dziewczyn kultury.! A potem pogadamy.! Aha.. i ja niby taka jestem.? A wiesz.. jak mnie jeszcze tu nie było i tylko gapiłam się w twoje cholerne zdjęcie to myślałam, że jesteś śmiesznym i zarąbistym chłopakiem.!-warknęłam i poszłam usiąść na łóżku. Podkuliłam kolana do klatki piersiowej i objęłam je rękami, chowając w nich twarz.
„Klaudia mogłaś siedzieć cicho, teraz będziesz mieć niezłą zjebkę” -Powiedziałam do siebie w myslach.
Chłopak lekko spuścił głowę... Siedzieliśmy tak w milczeniu przez jakieś 5 minut.
Grobową ciszę przerwał chłopak, siadając na łóżku obok mnie.
-Klaudia... przepraszam.. -lekko objął mnie i schował głowę w moje ramię.
Nie odezwałam się tylko wpatrywałam się w plakat, wiszący naprzeciwko mnie.
-Ona już nie będzie tu przychodzić i nie będzie ci dożerać.. -przystojniak oderwał głowę i spojrzał mi w oczy.
-Nie będzie.? -mój humor polepszył się momentalnie. -Yyy to znaczy.. czemu.? -popatrzyłam na chłopaka, chyba znając już odpowiedź.
Po jakiejś ciszy chłopak mruknął:
-Zerwaliśmy.. -powiedział, po czym zaczął wpatrywać się w moją pościel w kwiatki.
„Oł jee..!! Elka i kto ma tu teraz szanse.?! Aha. Umhm...” cieszyłam się głębi duszy, ale przed Louisem to ukrywałam.
-Ale jak to.? Kiedy.? -wypytywałam, kiedy nagle ucichłam.. Przypomniałam sobie słowa Elki i teraz wszystko zaczęło układać się w całość.
Chłopak nic nie mówił, tylko nadal wpatrywał się w pościel.
-Nno.. już.. Facet.. nie załamuj się.. -zaśmiałam się i przytuliłam mocno przystojniaka. -Nie ta, to będzie inna.. -zaśmiałam się i podniosłam twarz Lou, po czym posłałam mu ciepły uśmiech.
-Mhm.. sama mówisz, że jestem wredny.. -powiedział po czym podniósł brwi. No mówiłam.! Mogłam siedzieć cicho.!
-Ja tak nie powiedziałam.! Jesteś zabawnym chłopakiem, którego znam ze zdjeć z internetu i którym jarałam się od kiedy poznałam wasz zespół.
-Przed chwilą mówiłaś co innego.. -Lou zaśmiał się i spojrzał mi w oczy.
-Ojeju.. poniosło mnie trochę.. -machnęłam ręką.
Chłopak przytulił mnie mocno. -Dziękuję.. -mruknął słodko i lekko mnie docisnął do siebie.
-Lou.. dusisz mnie.. -wymamrotałam szybko biorąc powietrze.
Chłopak zaśmiał się i puścił mnie.
-Ej.. obiecaj mi coś.. -położyłam dłonie na ramionach bruneta.
-Hm.? -chłopak spojrzał na mnie pytająco.
-Bądź tym Louisem, którego znałam od zawsze.. Który zawsze był śmieszny i wesoły.. Okej.? -uśmiechnęłam się do chłopaka i lekko poklepałam go po ramieniu.
-Jak sobie koleżanka życzy.. -Lou posłał mi słodki uśmiech i od razu wziął sobie do serca moje słowa, ponieważ zaraz sięgnął po poduszkę i skierował ją we mnie.
-Ej.! -zaśmiałam się i oddałam chłopakowi.
Do pokoju wszedł Niall i widząc co robimy krzyknął zachwycony do pozostałych chłopaków:
-Bitwa na poduszki.!!!
Po czym po chwili zjawił się koło nas i zaczął obkładać poduszkami.
Nie minęło 5 minut, a cała reszta dołączyła do mnie, Lou i Nialla.
Gdy obróciłam się oddać Zaynowi poczułam jak ktoś popycha mnie na pościel i ze śmiechem przydusza mnie swoją poduszką.
Był to oczywiście nikt inny jak Lou.!
-Ej.!! Stary, dusisz mnie.! -zdołałam wykrzyknąć.
-Już złotko puszczam.!! -oczywiście minęły jakieś około 2 minuty zanim wziął ode mnie poduchę.
Od razu podniosłam się i rzuciłam na bruneta.
-A teraz ty pocierpisz.!! -krzyknęłam i objęłam go wokół szyi, popychając na pościel.
Chłopak przytrzymał mnie i spadłam na niego śmiejąc się.
Chciałam wstać, bo czułam jak loczek obkłada mnie swoją poduszką, ale gdy usiłowałam się podnieść poczułam, jak Lou obejmuje mnie w pasie.
-Puść mnie.! -wykrzyknęłam, śmiejąc się.
-Nie, coś za coś.. -chłopak uśmiechnął się cwaniacko.
-Tak.?? -podniosłam śmiesznie brwi i zaczęłam go gilgotać.
Brunet wpadł w dziki śmiech i puścił mnie, próbując zatrzymać moje ataki na niego.
Po chwili to ja obkładałam każdego z chłopaków i tak spędziliśmy prawie cały wieczór.. Wszyscy razem w miłym nastroju.

wtorek, 19 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.7"


7. Cała trójka patrzyła na mnie, stojąc w tej samej pozycji, w której usłyszała słowa Eleanor, że ja niby odbieram jej faceta..
-Zayn możesz puścić.. -powiedziałam i chłopak posłusznie od razu puścił moją koszulę.
-No tłumacz się mała.. widzisz.. tak krótko tu jesteś, a już takich problemów narobiłaś.. I to jeszcze łamiesz wszystkie związki jakie ci w te szpony popadną -oznajmiła Elka, która nadal była przytrzymywana przez Louisa.
Chyba zrobiłam się bura i na moim czole pojawiła się żyłka, bo Louis od razu wytrzeszczył oczy i krzyknął przerażony:
-OMG.!! Zayn, trzymaj Klaudie, one się zaraz pozabijają.!!
Nie minęła sekunda, a mulat już kurczowo mnie przyciskał do swojego ciała.
-Wynoś się, bo nie ręczę za siebie.!!!! -wrzasnęłam, patrząc na Elkę morderczym wzrokiem.
Nagle zobaczyłam Harrego, który chyba kogoś szukał i który miał mój telefon w ręce.
Od razu wstałam i próbując ciągnąć ze sobą Zayna, zmierzałam w kierunku Harrego.
-Harry.! Daj mi telefon.!! -krzyknęłam do loczka, a ten posłusznie dał mi go.
Gdy dostałam moją zgubę, pierwsze popatrzyłam na nią powoli uśmiechając się sama do siebie, a potem na Eleanor, która chyba zajarzyła o co chodzi.
-Klaudia, nawet nie rób z tym tele... -Zayn nie zdążył dokończyć, bo w tym momencie rzuciłam telefonem z pełną siłę w El.
Oczywiście, znając mojego trafa, a jej szczęście, to skończyło się tak, że to Lou dostał.
-Ałaaa.!!! -krzyknął i chwycił się za miejsce trafienia.
-Dobra koniec.! -loczek postanowił wejść do akcji. - Klaudia, idziesz ze mną.! Bez gadania.!! -podszedł do mnie i zabrał mnie ze sobą, mocno ściskając w pasie, żebym się nie rozmyśliła i nie próbowała wrócić do towarzystwa.
-Mocniej się nie da.? -powiedziałam z ironią.
-Można.. -Harry spojrzał na mnie wkurzony.
Gdy weszliśmy do mojego pokoju, ja usiadłam na łóżku a loczek oparł się ciężko o ścianę.
-No Harry, przepraszam, ale wiesz... Ona mnie doprowadza do szału.. -burknęłam krzyżując ręce obrażona.
-Nie no okej, ale ten telefon mogłaś sobie darować.. -chłopak podniósł brew, ale na jego twarzy zobaczyłam lekki uśmiech, Najwyraźniej musiało to wyglądać śmiesznie, jak Lou oberwał.
-Wiem, ale to Elka miała dostać.. -zaśmiałam się.
Nagle ktos wszedł bez pukania do mojego pokoju. Był to Louis.
-Harry możesz zostawić nas samych.? -powiedział poważnym tonem. Nno.. na pewno nie czekała mnie miła rozmowa... /Przepraszam za brak weny :( Dziękuję za przeczytanie :)

poniedziałek, 18 marca 2013

Ogłoszenie

//OGŁOSZENIE.!!!!!!!//


Jak wcześniej mówiłam, zrobiłam jeszcze jednego bloga z koleżanką i podam wam teraz link do niego. :)
http://historiaa-o-one-direction.blogspot.com/2013/03/na-dobry-poczatek.html
Zapraszam do czytania, wesoła historia.! :))
Z góry dziękuję ;**

niedziela, 17 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.6"


6. Odruchowo się obróciłam i zobaczyłam Zayna, ściskającego moją rękę.
-Puść mnie.! -podniosłam głos a niewinnego chłopaka.
-Nie.. -mulat jeszcze bardziej ścisnął – uspokój się, co się stało.? -spojrzał na mnie i przysunął mnie do siebie, nie patrząc czy ja mam na to ochotę, czy nie.
-Nie ważne.! -krzyknęłam i próbowałam wyrwać dłoń z jego uścisku.
-Klaudia.. nie puszczę, póki nie powiesz co się stało. -mulat spojrzał mi w oczy zatroskany.
Nie wypowiedziałam nic, tylko wybuchłam płaczem i schowałam głowę w tors Zayna.
Chłopak przytulił mnie mocno do siebie i pozwolił się wypłakać.
-Już dobrze Klauduś.. nie płacz. -powiedział i ścisnął mnie mocno. Jego śliczne, czekoladowe oczy wpatrywały się w moją mokrą od łez twarz.
-Już dobrze.. -powiedziałam ocierając policzki. Spojrzałam na bluzkę Zayna i zaczęłam się śmiać.
-Cała mokrą i czarną ją teraz masz.. -powiedziałam ją lekko wycierając.
Chłopak, najwyraźniej nie chciał pytać dlaczego płakałam, nie chciał mieć już większej plamy na bluzce.. pomyślałam i zaśmiałam się głośno.
-Z czego się śmiejesz.? -Zayn popatrzył na mnie uśmiechnięty.
-Nie z niczego.. -powiedziałam patrząc się chłopakowi w oczy.
Nagle chwyciłam się za kieszeń..
-Dziwne... gdzie mój telefon.? -powiedziałam podnosząc brwi. Od razu wstałam i zaczęłam go szukać.
-Pomóc Ci.? -mulat podszedł do mnie lekko mnie obejmując jedną ręką.
Trochę się wystraszyłam i nerwowo obróciłam.
Chłopak widząc to od razu opuścił rękę i spojrzał na mnie zmieszany.
Gdy miałam wychodzić z pokoju, aby sprawdzić, czy nie zostawiłam go w swoim gabinecie, ktoś bardzo mocno otworzył drzwi i tym samym walnął mnie z całej siły, że aż się obróciłam.
-Gdzie jest Klaudia.?!! -ktoś ryknął na cały głos do Zayna.
Przystojniak powstrzymując się od śmiechu wskazał na mnie palcem.
Wstałam trzymając się za głowę i mrużąc oczy.
Widziałam 3 Elki.. O Boże.! 3 Elki.!!
-Osz Kurwa.! -powiedziałam po Polsku. -Chyba już kurde oszalałam... -oznajmiłam lekko mrużąc oczy, żeby wyraźniej zobaczyć czy na serio tam stoją 3 Elżunie.
Jednak na moje szczęście obraz stawał się wyraźniejszy i dzięki Bogu stała tam jedna Eleanor, ale była chyba strasznie wkurzona, bo jej cera podchodziła pod kolor moich krwistoczerwonych paznokci.
-W czym mogę pomóc.? -powiedziałam jakbym była najarana.
-Idiotko.! W głowę ci uderzyło?! -dziewczyna wrzasnęła na cały budynek.
-Przepraszam, czy to miało być śmieszne.?! Chyba KTOŚ mi przed chwilą rąbnął z całej pety w głowę, co jak co ale mogłabyś troszeczkę ostrożniej.. -powiedziałam mierząc ja wzrokiem.
-Co ty nagadałaś Louisowi.?!! -dziewczyna rzuciła się na mnie i uderzyła mnie w twarz.
-Co mu nagadałam.?! Nic mu.. -gdy poczułam jak mnie uderzyła od razu się jej odwinęłam.
Zayn wytrzeszczył oczy i zaczął wołać Louisa.
Nie minęło kilka minut a Louis już przybiegł do nas. Pierwsze co zrobił to zaczął nas mierzyć wzrokiem, chyba pierwszy raz widział jak dziewczyny się biją.
-Eleanor.! Uspokój się.! -zaczął ja ode mnie brać, to samo zrobił Zayn, tylko ze mną.
W dłoni miałam jej garstkę włosów.
-Nie będziesz mi chłopaka odbierać.! -wrzasnęła Elka, a obydwaj chłopcy popatrzyli na mnie.
Troche się speszyłam, bo cała trójka wpatrywała się we mnie.
-To ty przez Louiego płakałaś.? -zapytał Zayn podnosząc mnie.
Zrobiłam tzw.”facepalm” i usiadłam na kanapie. Znowu wszyscy skierowali swój wzrok w moja stronę, aby usłyszeć moich wyjaśnień.

~~~~~****~~~~

Tymczasem w moim gabinecie

Harry chodził po moim gabinecie, szukając czegoś.
Cały czas słyszał jak mój telefon dzwoni, w końcu wkurzył się i odebrał.
W słuchawce usłyszał jak ktoś nawija do niego po Polsku:
-Hej, to ja Alicja. Słuchaj mnie teraz bardzo uważnie. Wiem, że coś jest nie tak. Znamy się od piaskownicy i przede mną nic nie ukryjesz skarbie. Masz mi właśnie w tej oto chwili wszystko powiedzieć. I żebym nie słyszała żadnych wymówek.!
Chłopak trochę zdezorientowany patrzył w telefon.
-Hallo.? -powiedział niepewnie Harry.
W tym momencie Ala się rozłączyła i tyle jej Harry słyszał.
-Okej.. -powiedział sam do siebie śmiejąc się.
/ OGŁOSZENIE.!!! Zrobiłam nowego bloga, wraz z koleżanką.! Jutro podam wam link. Moją postacią jest tam Majka. :) Dziękuję za przeczytanie i zapraszam do czytania następnych części, które najszybciej pojawią się jutro.

sobota, 16 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.5"


5.Chwyciłam za swój telefon i zadzwoniłam do Alicji.
-Słucham.? -usłyszałam głos przyjaciółki.
-Cześć, co tam u Was.? -spytałam trochę zmęczona.
-A u nas w porządku, Natasza jest na zajęciach, a ja wracam z centrum handlowego. A u Ciebie wszystko ok.? -zapytała Ala.
-A u mnie.. wszystko po swojemu, teraz chłopcy mają sesję i mam przerwę.. -powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Aha, to fajnie.. ej a spotkałaś się już z Eleanor.? -koleżanka zaśmiała się sarkastycznie.
-O Boże.. nawet nie gadaj.. spotkałam ją właśnie dzisiaj.. -powiedziałam wzdychając – Kurde powiedziała, że jestem służącą.. -oznajmiłam wkurzona.
-Służącą.?! Jaka idiotka.! -dziewczyna zaczęła krzyczeć, ale po chwili się uspokoiła, pewnie ludzie, którzy przechodzili obok niej uznawali ja za wariatkę -To znaczy... co.? Ciekawe kto jest idiotką -powiedziała oburzona.
Skierowałam wzrok w stronę drzwi i ujrzałam tam Elkę.
-Ej Ala słuchaj.. muszę kończyć, pozdrów Nataszę, pa. -rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o kanapę, a sama z niej wstałam.
-Co ty tu robisz.? -warknęłam do El.
-Młoda, chcę ci tylko przemówić do rozsądku.. -zaczęła swoje kazanie – jeżeli myślisz, że kiedykolwiek będziesz z Louisem, to bardzo się mylisz... Lou mnie kocha i to ze mną będzie szczęśliwy.. -skończyła swoja przemowę.
-Tylko tyle.? -podniosłam brwi i zaśmiałam się wrednie. Nie chciałam żeby myślała że wygrała.
-Wiesz co, nie powinnam się w ogóle tobą przejmować, bo Lou nigdy nie zakocha się w służącej..
-W kim.?! Słuchaj El.. Ja go nie kocham.! Nie rozumiesz.?! Weź wyjdź z tego pomieszczenia.! -krzyknęłam wściekła.
-Ojeju.. czyżbym troszeczkę rozdrażniła małą.? -Eleanor dalej drwiła ze mnie.
Tym razem nie wytrzymałam..
-Kurwa …. wyjdź stąd, bo nie ręczę za siebie.! -wrzasnęłam i popatrzyłam wrednie na Elkę.
Eleanor jeszcze chwilę stała i mierzyła mnie wzrokiem, a dopiero potem wyszła trzaskając drzwiami.
W tym samym momencie usiadłam na sofie i rozpłakałam się.
Schowałam twarz w dłoniach i płakałam jak mała dziewczynka.
Nagle usłyszałam jak ktoś lekko otarł się garniakiem o ścianę. Od razu otarłam łzy i popatrzyłam się w tamtą stronę.
Stał tam Lou i patrzył na mnie dziwnie. Wstałam i zmierzyłam go wzrokiem.
-Wszystko widziałeś i słyszałeś tak.? -powiedziałam wkurzona.
-Mhm.. -powiedział chłopak krzyżując ręce, przenosząc masę ciała na lewą nogę.
-Wiesz co.. powiedz swojej lasce, żeby odpierniczyła się ode mnie RAZ NA ZAWSZE.! -warknęłam i wyszłam trzaskajac drzwiami.
Szłam prostym korytarzem wkurzona, a w oczach miałam łzy. Nie obchodziło mnie czy w kogoś uderzę czy kogoś wywalę.
Miałam to w czterech literach.
Nagle ktoś chwycił mnie mocno za rękę, zatrzymujac mnie. /Następna część będzie jutro :) Dziękuję za przeczytanie..

piątek, 15 marca 2013

"Kiedy sen staje się w rzeczywistością cz.4"


4.Patrzyłam na nich niepewnie, nie wiedziałam jaką wybiorą decyzję...
Pierwsze zaczął Liam.
-A więc, ja bardzo lubię Polki, dlatego też jestem za tym żebyś została..-powiedział do mnie uśmiechnięty.
Uff.. jeden raz TAK.. Następnie zaczął Niall.
-Ja też bardzo polubiłem Klaudię, dlatego popieram decyzję Liama.. jestem na Tak. -chłopak posłała mi uśmiech.
Yeah.!! Drugi raz Tak.!!
Harry i Louis popatrzyli na siebie równocześnie i po krótkim kontakcie wzrokowym kiwnęli głowa do siebie i równocześnie powiedzieli, że oni też są na tak.
Kurde.. jeszcze tylko głos Zayna... patrzyłam na niego z niepokojem.
Chłopak również patrzył na mnie skupiony i dopiero po jakiś 5 minutach wyszczerzył swoje białe, równe ząbki i powiedział do mnie
-Popieram kumpli.. zostajesz naszą kosmetyczką.! -posłał mi słodki uśmiech.
-Gratulujemy.! -krzyknęli równocześnie i wyprzytulali mnie..
Trochę było mi duszno, ale co tam.! Nie jedna fanka mogłaby mi pozazdrościć.! 5 najładniejszych i najfajniejszych chłopaków tuli się do jednej, zwykłej fanki.. Jaram się.!!
-~*~-

Minęły 2 tygodnie od dnia, w którym 1D mnie przyjęło, na początku, byłam trochę cicha i spokojna, w sumie nigdy nie byłam tak blisko chłopaków.. Czasami wstydziłam się nawet poprosić, żeby usiedli, abym mogła ich umalować.
Po jakimś czasie już było tylko lepiej.. bardziej się poznaliśmy.. Często opowiadałam im o Polsce i naszej kulturze.
Opowiedziałam im również o moich przyjaciółkach., Harry powiedział, że jak pozna Alice (jak on ją nazywa) to się z nią ożeni.. (Alicja ma podjar od tego momentu xd).
Od tygodnia zaczęłam również czesać przystojniaków, gdyż ich fryzjer zrezygnował z pracy.
Chłopcy mieli sesję dla magazynu OK. Umalowałam już Zayna, Liama i Nialla, teraz w kolejce stał Harry.
-Harry, chodź.! Siadaj. -wskazałam mu na fotel, który był obok mnie.
-Idę! -chłopak wparował do pokoju jak strzała i rozsiadł się wygodnie na fotelu.-To jak kochanie mnie umalujesz.? -spytał chłopak śmiejąc się, równocześnie pokazując swoje słodkie dołeczki.
-Jak faceta -powiedziałam uśmiechnięta, nakładając na rękę trochę fluidu, po czym rozsmarowałam go chłopakowi po twarzy.
Harry po prostu nie mógł usiedzieć w miejscu przez nawet 5 minut..!
-A co to jest.? A mogę to zobaczyć.? -próbował wszystkiego ruszać, zawsze największy problem był z Hazzą przy malowaniu...
W końcu dałam mu pędzelek, którym mógł mnie łaskotać po twarzy. Chłopakowi sprawiło to wielką radochę jak przewidywałam.
Skończyłam malować i czesać Harrego dopiero po 40 minutach..
-Zawołaj Lou, żeby przyszedł. -powiedziałam układając kosmetyki na półce.
-Okej.. -powiedział chłopak uśmiechnięty i poszedł szukać Louisa, który po jakiś 5 minutach przyszedł.
-Cześć najlepsza fryzjerko i makijażystko na świecie. -zaśmiał się chłopak przytulając mnie przyjacielsko.
-Dobry.. -powiedziałam uśmiechając się. Chłopak usiadł na fotelu, a gdy do niego podeszłam to oparł ręce na moich biodrach, splatając dłonie z tyłu, tak, że mnie obejmował w talii.
-Nie za wygodnie koledze.?-podniosłam zabawnie brwi, uśmiechając się.
-W sam raz.. -powiedział chłopak mrużąc oczy, gdy nakładałam mu puder.
Zaśmiałam się i malowałam chłopaka.
Gdy skończyłam, wzięłam się za fryzurę.
-No to jak dzisiaj robimy.? Do góry.? -podniosłam chłopakowi włosy -Czy normalnie, ładnie ułożone.? -tym razem opuściłam włosy.
-Rób co chcesz Klaudusiu.. -powiedział uśmiechnięty chłopak, trochę bardziej ściskając moją talię.
Zaczęłam się śmiać, kochałam, jak którykolwiek z chłopaków mówił moje imię, a szczególnie w zdrobnieniu.
-Okej, to teraz będzie tak jak ja lubię.. -powiedziałam chwytając za przybory.
Chłopak spojrzał na moją bluzkę, na której widniały zdjęcia przeróżnych zespołów.
-O.! -krzyknął chłopak uradowany, tak, że się wystraszyłam – To mój ulubiony zespół.! -docisnął palec do zdjęcia na bluzce.
-O a ten też jest fajny.! -znowu pokazał mi inne zdjęcie.
Nagle ktoś chrząknął dosyć głośno, obydwoje odruchowo obróciliśmy twarze w stronę drzwi.
Stała tam dziewczyna Louisa -Eleanor.
Niezbyt za nią przepadałam, po prostu jej nie lubiłam.. (dziwne, że lubiłabym swoją rywalkę), tylko ona miała dość dużą przewagę nade mną -w sumie była jego dziewczyną.
-Yy.. -trochę się odsunęłam i dłonie Louisa zsunęły się z moich bioder.
-Tak to się dzisiaj maluje, prawda.?! -powiedziała sarkastycznie El.
-Eleanor.. to nie tak jak myślisz...-powiedziałam i lekko do niej podeszłam.
-A jak.! Louis jak możesz.! I to jeszcze z służącą.! -wykrzyknęła Eleanor.
-Z kim kurwa.?! -tym razem to zdanie powiedziałam po Polsku.
Louis i El. Spojrzeli na mnie trochę niezrozumiale.
-Ja nie jestem służącą.! Kurde ja sama zarabiam, a nie sepie od kogoś.! -w końcu nie wytrzymałam i wrzasnęłam ze łzami w oczach do Elki.
-Eleanor uspokój się.! Nic nie zaszło.! -przekonywał ją Lou.
-My sobie potem porozmawiamy.. -powiedziała dziewczyna po czym wyszła z pokoju.
Ej zaraz.. tak po prostu wyszła.?! Jak ja bym zobaczyła mojego chłopaka z jakąś laska to bym tej dziewczynie wojnę zrobiła, a on by jeszcze miał przerąbane potem.. A ona tak po prostu... wyszła..
-Louis przepraszam.. -powiedziałam klękając przed chłopakiem, który opierał się o ścianę, mając głowę schowaną w dłoniach.
-To nie twoja wina.. to ja przepraszam..-powiedział chłopak patrząc na mnie. -Cholera.! Teraz zerwie ze mną.! -powiedział chłopak załamany.
-Mhmmm -pomyślałam. -Nie zerwie.. na pewno. -zapewniłam chłopaka klepiąc go po ramieniu.
-Skąd masz pewność.? -chłopak wstał i powiedział poirytowany.
Uniosłam wysoko głowę, gdy jakieś 175 cm wstał odo góry.
Po chwili również wstałam. „Mhmm zerwie, tyle kasy jej przeleci przed nosem” już miałam mu właśnie coś takiego powiedzieć, gdy ugryzłam się w język.
-Jestem kobietą, mój 6 zmysł mi to mówi.. -zaśmiałam się patrząc na chłopaka.
Ktoś zapukał do drzwi, był to Niall.
-No Louis ile będziesz romansował jeszcze.? Wszyscy na Ciebie czekają.. -powiedział blondyn patrząc na nas.
Lou spojrzał na mnie uśmiechnięty -Już ide.. -zwrócił się tym razem do chłopaka stojącego w drzwiach.
-Miłej sesji.. -powiedziałam, a gdy chłopcy wyszli, usiadłam ciężko na kanapę rozmyślajac o sytuacji, która przed chwilą się rozgrywała. /Chciałabym, już na początku powiedzieć, że naprawdę nie mam nic do Eleanor, tylko w mojej opowieści, jest jedną z tych złych postaci, więc nie bierzcie tego na serio :) Dziękuję za przeczytanie :))

środa, 13 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.3"


3.Otóż był to głos Louisa.! Dobra dobra.. nie wyolbrzymiaj tak, pewnie jakieś śmieszne momenty lub co innego ..
Ale zaraz, zaraz... czemu on siedzi tylko z Zaynem i ich pierwsze wypowiedziane słowa brzmiały -Hej Klaudia...
Zaśmiałam się, gdy usłyszałam jak wypowiedzieli moje imię, ale po chwili uświadomiłam sobie, że wypowiedzieli moje imię, MOJE IMIĘ.!!! Opanowałam się i odtworzyłam dalej film.
-Jest nam bardzo miło, wybraliśmy ciebie jako kandydatkę na naszą kosmetyczkę.. -rozpoczął Zayn.
-Było by nam bardzo miło, gdybyś pojawiła się jutro (podał datę) o godzinie 11.00 w wytwórni muzycznej (podał nazwę i adres). -powiedział uśmiechnięty Louis.
O Boże, uśmiecha się do mnie.! Zobaczę go na żywo.! Oko w oko z Louisem.!! Krzyczałam w myślach ucieszona.
Chłopcy pozdrowili mnie jeszcze i po chwili film się skończył.
Wyłączyłam laptopa i przez jakieś 10 minut siedziałam na sofie w bezruchu uśmiechając się jak głupi do sera..
Postanowiłam w końcu poćwiczyć przed jutrzejszym „występem” przed chłopakami, wstałam i pierwsze co zrobiłam to włączyłam płytę One Direction i poszłam do łazienki po potrzebne rzeczy.
I tak zleciał mi cały dzień na próbach przed rozmową kwalifikacyjną.
Około godziny 20 położyłam się do łóżka, ponieważ chciałam jakoś wyglądać jutro...
Z nerwów nie mogłam w ogóle zasnąć, dopiero o jakiejś godz. 22 usnęłam.
Rano obudziłam się o równej 8.00
Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie śniadanie i zjadłam je, następnie zrobiłam sobie poranną toaletkę.
Chyba 5 razy zmieniałam strój i 3 razy inaczej się czesałam, w końcu pozostałam przy białych rurkach i niebieskiej bluzce z motywami żeglarskimi.
Stanęłam przed lusterkiem i mierzyłam siebie samą z góry do dołu..
-I jakie ty masz szanse? -powiedziałam zrezygnowana patrząc się na swoje odbicie w lustrze.
Widziałam tam zwykłą, prostą dziewczynę, która była fanką 1D...
Postanowiłam walczyć o swoje i już bardziej pozytywnie nastawiona poszłam po wszystkie dokumenty i inne potrzebne rzeczy.
Około godziny 10.10 wyszłam z domu i pojechałam taksówką na miejsce, które wskazał mi Lou.
Po jakiś 40 minutach byłam na miejscu, o dziwo żadnych fanek, żadnych dziewczyn... nic.
Zdziwiłam się lekko, ponieważ nie wiedziałam, gdzie są pozostałe dziewczyny. Nno..chyba że one mają o innej porze rozmowę..
Po wejściu do budynku stanęłam, próbując przypomnieć sobie numer pokoju jaki powiedział mi Zayn.
-Aha.! 120.! -olśniło mnie.
Skierowałam się uśmiechnięta w stronę widny. Gdy ruszyła, czułam jak moje nogi się uginają same, byłam bardzo zdenerwowana.. W sumie, kto by nie był..
Kiedy drzwi windy się otworzyły, od razu wyparowałam z niej i nagle stuknęłam o coś z dość dużą siłą..
-Jeju, przepraszam.. -powiedziałam powoli otwierając oczy .
-Nic się nie stało.. -zaśmiał się znajomy głos, rozszerzyłam oczy.. Przede mną stał Harry Styles we własnej osobie.!
-Yy... -nie wiedziałam co powiedzieć. Chłopak chyba widząc, że mnie wetkało, podał mi dłoń i mocno mnie przytulił.
-Chyba to ty ..Klaudia.? -powiedział niepewnie.
-Tak to ja -uśmiechnęłam się, kryjąc moje zdenerwowanie..
„Obym tylko nie zrobiła wtopy” to było moje dzisiejsze motto, które cały czas powtarzałam sobie w głowie.
-No to zapraszam, czekaliśmy na ciebie... -powiedział chłopak pokazując w stronę drzwi do pokoju nr 120. -Zapraszam.
Uśmiechnęłam się i poszłam za chłopakiem.
-Masz bardzo ładny akcent.. -powiedział chłopak obracając głowę w moją stronę w chwili gdy otwierał mi drzwi. Puścił mnie pierwszą.
Weszłam niepewnie do pomieszczenia, na którym stało tylko małe krzesło a naprzeciw niego kanapa.. chyba wiedziałam do kogo należy jakie miejsce.
-Sam o nie zadbałem. -usłyszałam głos osoby która mocno mnie przytuliła od tyłu.
Obróciłam lekko głowę i zobaczyłam słodką czuprynkę "mojego" Louisa.!
Ha.! Nawet nie trzeba było prosić o przytulenie.!
-Dzień dobry.. -powiedziałam niepewnie, chłopak usłyszawszy moją odpowiedź wybuchł śmiechem.
-Jakie tam dzień dobry.... cześć.! -uśmiechnął się do mnie uroczo, co z w związku z tym o mało nie zemdlałam.
Potem przyszła reszta chłopaków witając mnie serdecznie, poprosili abym usiadła i opowiedziała coś o sobie. Posłusznie zajęłam swoje miejsce, czyli ekhem.. bardzo wygodne krzesło...
-No to tak, mam na imię Klaudia, mam 20 lat, jestem Polką …. -zaczęłam o sobie opowiadać, a po skończeniu podałam Liamowi moje dokumenty ze wszystkimi skończonymi szkołami.
-A więc jesteś Polką.. -powiedział Liam wczytany w moje papiery.
-Ej.. chłopaki a to nie są te, które tak walczą o koncert w Polsce.? -Louis patrzył na chłopaków pewnie, a po chwili wszyscy chłopcy patrzyli na mnie uśmiechnięci.
-Yy.. nno ttak.. -powiedziałam cicho, nie wiedząc jaka będzie ich reakcja.
-O rany.!!! Ona ma być nasza kosmetyczką.! Kocham Polki.!!-krzyknął Liam
Zdziwiła mnie trochę jego szybka reakcja, ale drugie zdanie mnie baardzo ucieszyło, nie kryję..
-Uspokój się Liam..-powiedział Niall, po czym popatrzył na mnie w wielkim skupieniu – Umiesz gotować.? -zapytał nadal patrząc na mnie skupiony.
No cóż, jakiego innego pytania mogłabym się spodziewać.
-Tak. -zaśmiałam się.
-Okej, popieram Liama. -Niall podszedł do mnie i mocno mnie przytulił, patrząc na chłopaków -Niech ona będzie nasza kosmetyczką.!
-Zaraz zaraz... ona ma być naszą kosmetyczką a nie kucharką.. -wtrącił się Harry podchodząc do mnie i trochę odpychając Nialla.
-Klaudusiu.? -uklęknął przed mną patrząc mi się w oczy.
Po usłyszeniu mojego zdrobnienia wypowiedzianego przez Hazzę, mało brakowało, a wybuchła bym śmiechem.
-Tak.? -spytałam próbując zachować powagę.
-A nie przeszkadza ci to, że lubię chodzić nno wiesz.... -powiedział chcąc to delikatniej ująć.
-Ej no chłopcy.! Pierwsze spotkanie a wy ją już tak podrywacie.?! Harry wstydź się.! -wykrzyknął Louis podchodząc do Harrego i policzkując go.
Teraz to wybuchłam śmiechem.
-Ej.! Ona śmieje się jak Louis.! -wykrzyknął Zayn, na co od razu się uspokoiłam.
-Co.? Ja.? Ee.. nie prawda.. -powiedziałam ocierając łzy ze śmiechu... Harry mnie rozwalił swoim pytaniem..
-Pasujesz do mnie Złotko.. -powiedział uwodzicielsko Lou, patrząc na mnie.
Spuściłam głowę, śmiejąc się. No facet, bardzo miła odpowiedź. Powiedziałam w myślach. .
-No to chłopcy.? Bierzemy ją.? -usłyszałam głos Harrego, który siadał spokojnie na kanapę.
Po chwili wszyscy chłopcy znaleźli się obok loczka, za chwilę miałam sie dowiedzieć czy będę pracować z moimi idolami  /Dokończę następnym razem, co o tym myślicie.? Dziękuję za komentarze :)) Proszę, komentujcie :)) Z góry dziękuję :)

poniedziałek, 11 marca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.2"


2. Rano wstałam około godz. 9.00. Rozciągnęłam się na łóżku, po czym popatrzyłam się na okno, przez które rozbłyskiwały się promyki słońca.
Uśmiechnęłam się.. łaał, pierwszy dzień w Londynie i już przywitało mnie słoneczko..
Postanowiłam wstać..
-Dobra Klaudia.. wstajemy, koniec wylegiwania.. -powiedziałam jeszcze trochę zaspanym głosem, po czym wstałam z łóżka, kierując się w stronę łazienki.
Po drodze wyjęłam z szafy koszulkę i rurki po czym powędrowałam do łazienki, gdzie spędziłam jakieś 40 minut.
Po wyjściu poszłam przygotować sobie śniadanie, które zaraz potem zjadłam..
-Dobra i co ja teraz mam tu robić... -pomyślałam siadając na kanapie. Po chwili sięgnęłam po pilota i włączyłam jakiś serial, nawet fajny..
I jak zawsze.. 10 minut miłego oglądania i... reklama..
Westchnęłam głośno i sięgnęłam po laptopa leżącego obok na stoliku.
Włączyłam go i pierwsze co zrobiłam to weszłam na Twittera i na oficjalny Fan Club One Direction, gdzie dowiedziałam się o... o tym, że chłopcy wybrali 5 dziewczyn, które będą mogły zostać ich kosmetyczką.!
-Rany Boskie Święte.!!!!!!!!!- krzyknęłam głośno i w tempie ekstremalnym weszłam na moją skrzynkę e-mailową.
Zanim kliknęłam przycisk „Zaloguj” zrobiłam znak krzyża i zaczęłam się modlić..
Gdy w końcu przycisnęłam klawisz Enter przełknęłam głośno ślinę i uciszyłam telewizor.. W domu zapadła taka cisza, że słyszałam własny pukanie serca.
I w tym momencie spuściłam głowę w dół, momentalnie napłynęły mi łzy do oczu, załamałam się..
Na mojej skrzynce widniała tylko jedna nowa wiadomość od jakiejś Directionerki, która napisała dość długą wiadomość, na której końcu był dodany jakiś filmik..
Przeczytałam całą wiadomość, w której było napisane, że dodaje bardzo fajne posty o nich, a zdjęcia są bardzo śliczne itp. itd. …
Postanowiłam nie oglądać już filmiku.. pewnie jakieś śmieszne momenty 1D, które na pewno teraz by mnie nie bawiły.
Zadzwoniłam do Natt. Żeby weszła na Skype-a , teraz tylko jej głos mógł mnie pocieszyć..
Przyjaciółka posłuchała mnie i po jakiś 6 minutach zadzwoniła do mnie.
-Włącz kamerkę... -mruknęłam podpierając dłonią głowę, która zniekształcała moje słowa..
-A co ty taka smutna.? -zapytała kumpela włączając kamerę.
Uśmiechnęłam się lekko widząc twarz dziewczyny.
-A nic ważnego.. nie będę pracować z chłopakami.. -powiedziałam sztucznie podnosząc kącik ust.
-Co?! Nie wiedzą kogo tracą! Ja im dam! -usłyszałam głos Ali wchodzącej do pokoju z paczką chipsów, siadającej obok Nataszy.
-E.. tam są lepsze.. -powiedziałam uśmiechając się. Nie chciałam, żeby dziewczyny widziały mnie tak smutną, choć już nie raz mnie widziały i to w gorszym stanie.
-Klaudia... jaja sobie robisz? -powiedziała Natka podnosząc teatralnie brwi.
-Przepraszam, zaraz wracam..-usłyszałam głos Alicji która wychodziła z pokoju z telefonem.
-Jaką macie tam pogodę w Polsce, bo mnie Londyn powitał słoneczkiem. -powiedziałam śmiejąc się.
-A u na....
-AAAA!!!!! Klaudia!! -usłyszałam pisk Alicji wchodzącej do pokoju z pełnym bananem na twarzy.
-Ej.! Próbuję się dowiedzieć jaka pogoda panuje w mojej ojczyźnie.. -powiedziałam tonem pełnym wyrzutów.
-Morda.! -machnęła ręką Ala i kazała mi słuchać uważnie – Dostałaś dzisiaj lub wczoraj wiadomość od Directionerki po angielsku?
-No a co.? -zapytałam bez entuzjazmu.
-A dostałaś wiadomość z wideo.? -spytała przyjaciółka jeszcze bardziej się uśmiechając.
-No, ale nie odczytałam, bo nie jestem w humorze... -mruknęłam znudzona.
-Kobieto.! Odtwórz ten filmik.! Sama zobaczysz.! -wykrzyknęła Alicja ciesząc się jak mała dziewczynka z nowej lalki Barbie.
-Mhm... -powiedziałam i weszłam na skrzynkę pocztową, po czym odnajdując wiadomość, odtworzyłam wideo, które wysłała mi ta dziewczyna.
Gdy wideo się zaczęło, usłyszałam głos, przy którym zawsze miałam dreszcze, otóż, był to głos..../ dokończę jutro, co myślicie nad tą częścią.? :)