17.
Zastukałam do drzwi.
Czarne,
błyszczące drzwi zadrżały lekko.
Czekałam
cierpliwie na zaproszenie, jednak jego nie dostałam.
Zapukałam
ponownie... Cisza...
W
koncu nie wytrzymałam i załomotałam mocno i nie czekając na
odpowiedź weszłam.
-Można.?
-mruknęłam ponuro.
„no
miła praca nam się zapowiada..” pomyślałam.
-Proszę..
-rzekł męski głos.
Odwróciłam
głowę i ujrzałam postać blondyna.
-Koleżanka
podpisać kontrakt? Tak? -chłopak bardziej stwierdził, niż
zapytał.
-Tak..
ale.. -lekko zmarszczyłam brwi. I co.? Nic nie zaśpiewam i tak o.?
Od razu mnie przyjmą.? -powiedziałam sama do siebie.
-Niech
pani nie myśli, że nie będzie pani śpiewać... -mruknął
dziwnie, chyba chciał być śmieszny..
„Nie
stary... nawet mi to na myśl nie przyszło..” już miałam taką
formułke powiedzieć.
-To
co.? Idziemy śpiewać.? -blondyn wstał i podszedł do mnie, lekko
się uśmiechając.
Pokiwałam
twierdząco głową i poszłam za mężczyzną, który mnie gdzieś
prowadził.
Poszliśmy
do sali nagrań.
Chłopak
kazał mi wejść do środka i podając jakąś kartkę mruknął:
-Masz
zaśpiewasz to...znasz.? -spojrzał na mnie.
-No..
-To
daj czadu.! Innej takiej fajnej wytwórni nie znajdziesz..
-powiedział puszczając mi oczko, po czym wyszedł z sali.
Mając
przy sobie tekst piosenki Ciary „Like a boy” zaczęłam ją
śpiewać.
Gdy
skończyłam popatrzyłam niepewnie na szybę, która dzieliła mnie
od reszty osób.
Zaczęli
mi klaskać... „Chyba nie było aż tak źle... „ pomyślałam,
lekko się uśmiechając.
Blondyn
po krótkiej rozmowie pokazał mi, żebym przyszła do nich.
-Okej.
To może ja zacznę... -powiedział śmiesznie łysy mężczyzna,
siedzący na fotelu -Po pierwsze jestem Jake, a po drugie... byłoby
mi baardzo miło, gdybyś współpracowała ze mną i resztą..
-pokazał na resztę osób, będących w tym pomieszczeniu. -To jak.?
-posłał mi firmowy uśmiech.
-Od
razu.?? -zapytałam zdziwiona.
-No
a jak.? -Jake spojrzał na mnie dziwnie.
-Ym..
nie no... -wzruszyłam ramionami. -Ale .. ymm.. no ja muszę się
zastanowić.. -dodałam.
Mężczyzna
zmierzył mnie dziwnie wzrokiem, lecz po chwili powiedział
zrezygnowanie:
-No
to do trzech dni prosimy o odpowiedź, Mike.. odprowadź koleżankę.
Mam nadzieję, że spotkamy się ponownie za trzy dni.. -posłał mi
znowu firmowy uśmiech.
Blondyn,
który najwyraźniej nazywał się Mike podszedł do mnie i chwycił
mnie w talii, lekko popychając w stronę drzwi.
„E..
facet, bo jak ci rąbne to zobaczysz... Łapy przy sobie.. „
mruknęłam w myślach.
-Lepiej
by było, gdybyś się zgodziła.. -Mike posłał mi sztuczny uśmiech
i bardziej ścisnął w talii.
Juz
miałam mu coś zrobić, gdy zobaczyłam postać Louisa,
wyłaniającego się zza zakrętu.
-Nasza
gwiazda..! -wykrzyknął ironicznie Mike do Lou.
Brunet
zmierzył go wzrokiem, a następnie podszedł do mnie bez słowa.
-Klaudia musimy już iśc, prawda.? -oznajmił po 5 minutach „wojny wzroków”
z Mikem.
-Taa..
-No
to Klaudusiu.. do zobaczenia za trzy dni.. Mam nadzieję.. -puścił mi
oczko i poszedł w stronę sali, z której przed chwilą mnie
wyprowadził.
Wraz
z Louisem poszłam w stronę wyjścia. Kilka razy Lou obrócił się
do tyłu patrząc, czy Mike na nas nie patrzy.
-Nie
lubicie się.? -powiedziałam, gdy wsiedliśmy już do auta.
-Nie...
Lubimy się na inny sposób.. -mruknął oburzony, wyjeżdżając z
parkingu z piskiem opon.
-Aha..
-podniosłam brwi.. -I wszystko nagle staje się jasne..
-Nom..
-to było ostatnie słowo wypowiedziane przez bruneta w trakcie
drogi.
Gdy
dojechaliśmy do mojego domu, Louis siedział przez chwilę,
wpatrując się w kierownicę.
-Ej..
jak podpiszesz kontrakt to uważaj na Mike'a .. -mruknął ni stąd
ni z ową t.
Spojrzałam
na niego pytająco, jednak on nie spuszczał wzroku z kierownicy.
Po
chwili ciszy wyszłam z auta i podeszłam do okna kierowcy.
-Jak
skończysz podziwiać ta piękną, okrągłą kierownicę to chodź
na herbatę... -mruknęłam do chłopaka, który nawet nie
zareagował.
„Co
mu jest.? Ale ten Mike musiał mu dopiec” pomyślałam. Nie no na
serio.. pierwszy raz widziałam takiego Louisa.. takiego ..
poważnego.
Jak
powiedziałam poszłam przyszykować herbatę.
Gdy
stawiałam ciasteczka na stoliku, poczułam, ze ktoś mnie obserwuje.
Zobaczyłam
Louisa, który opierał się o futrynę drzwi i przyglądał się mi
z skrzyżowanymi rękami.
-Jeszcze
się złościsz.? -powiedziałam zabawnie, chcąc trochę rozweselić
nastrój panujący w tym domu.
Chłopak
posłał mi tylko wymuszony uśmiech.
Poszłam
po cukierniczkę do kuchni.
Gdy
się obróciłam, ujrzałam tylko twarz Louisa, który w momencie
zaczął mnie całować..
Przysunął
moja talię do swojej i przedłużał pocałunek.
W
końcu udało mi się przerwać go, odsunęłam swoje usta od bruneta
i mocno go odepchnęłam od siebie.
-Co
ty sobie idioto wyobrażasz.?! -wrzasnęłam zirytowana.
Jak
śmiał.! A moje zdanie.?!
Brunet
spojrzał na mnie poważnie i po chwili spuścił wzrok w szarawą
podłogę.
Skierowałam
się podirytowana w stronę salonu.
Usiadłam
na kanapie i podparłam ręką głowę, podziwiając jak nigdy dotąd
mój dywan.
-Klaudia..
-chłopak usiadł ciężko na fotelu obok sofy, spuszczając wzrok.
Nie
odezwałam się.. Nie chciałam go słuchać.
-Przepraszam...
Nie wiem co we mnie wstąpiło.. -wymamrotał załamany.
Znowu
postanowiłam siedzieć cicho.
Tym
razem wbiłam spojrzenie w białą komodę.
-Klaudia.!
-Louis wstał nerwowo i chwycił się za głowę. -Czy ty nic nie
rozumiesz.?! -wrzasnął i popatrzył na mnie z niedowierzaniem.
Nie
chciałam być gorsza i również wstałam.
Wnerwiło
mnie to, że podniósł na mnie głos. Ja mu pokaże...
-Co
mam niby rozumieć.?! Pierwsze spotykam Mike'a, którego ty ponoć
nienawidzisz, a teraz mi taką scenkę urządzasz.? -wrzasnęłam o 3
tony wyżej niż chłopak.
Lou
podszedł do mnie i chwycił mnie lekko za ramiona.
-No
bo...
Bo
co.?! -odeszłam kilka kroków do tyłu, żeby mnie puścił.
-Nic..
nie ważne.. -mruknął pochmurnie. -Po prostu przepraszam..
-spojrzał mi w oczy.
-Ide
do swojego pokoju.. -mruknęłam kierując się w stronę schodów.
Z
pokoju wyszłam dopiero następnego dnia.
Gdy
zeszłam na dół ujrzałam Louisa, oglądającego coś w TV.
-Dzień
dobry.. -powiedziałam, uśmiechajac się promiennie.
Lou
spojrzał na mnie i posłał mi uśmiech. -Dzwonili do ciebie..
-Kto.?
Aha.. dobra.. i co.? -zapytałam nasypując sobie płatków do mleka.
-Odebrałem...
odebrał tez Mike, ale to inna droga.. -powiedział odwracając głowę
znowu do telewizora.
-Mhm..
-mruknęłam siadając obok pasiastego.
-Smacznego.
-Nawzajem...
...Lou.? -położyłam płatki na stoliku.
-Hm.?
-chłopak z zalotnym uśmiechem spojrzał na mnie.
-Przepraszam,
że tak wybuchłam.. -posłałam Louisowi słodki uśmiech i
przytuliłam go mocno.
Jak
myślałam, chłopak odwzajemnił i ze śmiechem mnie mocno ścisnął.
-Nie..
to ja przepraszam.. -powiedział śmiejąc się.
Nagle
zadzwonił do mnie telefon.
Poszłam
po niego i odebrałam.
-Hallo.?
-Hej.
Tu Mike.. to jak.?
-Ymm..
Zobaczyłam
Lou, który gestykulował, że mam się zgodzić, bo inaczej mam
wpiernicz.
-Klaudia.?
-Mike zapytał nerwowo.
-Ym..
Tak.?
-Zgadzasz
się.? -mruknął podirytowany.
-Taaak...
-powiedziałam i ujrzałam, jak na twarzy Louisa, robi się wielki
uśmiech.
-Swietnie.!
Prosimy przyjechać w to samo miejsce i podpiszemy kontrakt..
-krzyknął piskliwie blondyn, po czym rozłączył się.
-Będziesz
piosenkarką.!!!! -wrzasnął uradowany brunet. W momencie znalazł
się obok mnie i zaczął ściskać.
Zaśmiałam
się i również przytuliłam przystojniaka.
Już
jedno marzenie się spełniło.. teraz czas zacząć drugie..
/dziękuję
za komentarze ;**
Zajebisty ! Jestem fanka tego bloga ! :D
OdpowiedzUsuńZajefaje czekam na next . ; *
OdpowiedzUsuń