16.-Pobudka .!!! Wstajemy.!! Hop.! Do
góry.!! -Lou zaczął drzeć się prosto do ucha.
-Minutkaaa.. -wymamrotałam.
-Nie ma żadnej minutki.! Za minutkę
to ty masz być przebrana.!! -wykrzyknął zachwycony.
-Już... -wstałam półprzytomna i
powędrowałam do łazienki.
Tam się umyłam i ogólnie rzecz
biorąc -ogarnęłam.. Ubrałam się w zwiewną sukienkę i szpilki.
-Misiaczku... śniadanie.. -mruknął
chłopak stojąc w drzwiach od sypialni.
-Już idę.. -powiedziałam wpinając
kolczyki do uszu.
Gdy zeszłam na dół zobaczyłam
ładnie przystrojony stół z różnościami.
Postanowiłam zjeść sałatkę grecką,
zaś chłopak wybrał jakąś taką.. nno.. była zielona..
-Denerwujesz się.? -brunet spojrzał
na mnie zaciekawiony, biorąc sałatkę do ust.
-Nno troszkę.. -powiedziałam podnosząc lewy kącik ust.
-Nie ma czego.. -posłał mi serdeczny
uśmiech. -I tak zbyt ładnie śpiewasz..
-Mhmm..
-Dobra, koniec marudzenia.. jedziemy
chodź.. -Lou podniósł się i schował talerze do zmywarki.
Ubrałam bolerko i poszłam do auta.
Chłopak włożył walizki do torby i
usiadł za kierownicą.
Odpalił auto i wyjechaliśmy.
Wpatrywałam się w błękitne niebo,
podziwiając widoki.
-Co taka jesteś nieobecna.? -brunet
spojrzał na mnie kantem oka.
-Aa.. -obróciłam głowę w jego
stronę. -Nie wiem co ja mam tam robić i w ogóle..
-No nie martw się.. Będzie dobrze.
-taa.. -mruknęłam i podparłam głowę
o szybę.
-Pojedziemy pierwsze do twojego domu,
zawieść walizki, a potem do wytwórni, okej.? -Lou położył dłoń
na mojej nodze.
Trochę się speszyłam i lekko
ruszyłam kolanem, od razu wziął dłoń.
Do mojego domu dotarliśmy w jakieś 3
godziny.
Gdy chłopak zatrzymał auto, akurat
poprawiałam makijaż.
-To ty dokończ się upiększać, a ja
wezmę zaniosę walizki. -powiedział chłopak wychodząc z auta.
-Okej.. -mruknęłam niewyraźnie, bo
malowałam usta.
-Gdy pakowałam kosmetyki do torby,
ujrzałam, jak Lou stoi przy drzwiach.
„Geniuszu.. kluczyki..” pomyślałam
i wyszłam z auta.
Gdy podążałam w stronę bruneta,
zobaczyłam, że wpatruje się w moje schody.
Trochę przyspieszyłam i w momencie
znalazłam się przy chłopaku.
Lou czytał 'list”, który
najwyraźniej zostawiły mi dziewczyny, gdy czekały aż Harry po nie
przyjedzie... A brzmiał on tak:
„Droga
Klaudusiu.
Będąc
jeszcze w Polsce zorientowałyśmy
się że nie zabrałaś kilku ważnych rzeczy.
Nie wybaczyłybyśmy sobie gdybyśmy nie zabrały ich ze sobą do
Anglii. Twoja babcia bardzo za tobą tęskni. Pragnie przekazać ci
mały upominek , i chce w nim zaznaczyć że dla niej nadal jesteś
malutką dziewczynką , która kiedyś wysmarkała się w jej
ulubioną spódnicę w kwiatki. Przesyła ci misia i twoje body w
kaczuszki które nosiłaś w wieku 2 latek. Twoja mama przesyła ci
plakat 1D. Wiesz który ten z rozmazanym Louisem który nie przeżył
natłoku twoich całuuuuusków .! Twój tata kazał Cię pozdrowić i
przekazać że gdy przyjedziesz do Polski masz u niego przerąbane za
'' bajzel '' w pokoju który zostawiłaś. Rzeczy
te możesz znaleźć
na dokładnie dwóch schodach wyżej.
POZDROWIENIA.!!!
Aha
Ps. Powodzenia z Lou .!!! Trzymamy kciuki z Nataszą.!!!”
Lou
zaśmiał się czytając końcówkę listów.
-Mógłbym
kiedyś zobaczyć ten plakat.? -zapytał ironicznie, zabawnie się do
mnie uśmiechając.
-Niee.!!!!
-wykrzyknęłam i pobiegłam kilka schodów wyżej, na taras, gdzie
znajdowały się te rzeczy.
-Oh
c'mon.!!!! -wykrzyknęłam i szybko zebrałam wszystkie bajery, które
tam leżały.
-A
chociaż te body w kaczuszki.? -Lou podszedł do mnie i zapytał
miłosiernie.
-Niee.!!!!
-Okej..
spokojnie.. -powiedział i wszedł za mną do domu.
Oczywiście
znając moje szczęście, na ziemię upadł mi akurat plakat i miś..
„OMG..
siara na całego” pomyślałam i zrobiłam tzw. facepalm.
-Jeju..
ile tych całusów musiałaś mi dawać.! -wykrzyknął zachwycony.
-Yy..
herbata mi się kiedyś wylała? -powiedziałam dziwnie.
-Akurat
na moją twarz.? -Lou zmierzył mnie śmiesznie wzrokiem i dał mi
buziaka w policzek.
-Yy.?
Za co.? -chwyciłam się za policzek, w który mnie Lou pocałował
przed chwilą.
-Bo
tu pisze „daj mi buziaka” -pokazał mi misia, na którym widniał
ten napis.
Spojrzałam
na brzuszek misiaka i zaśmiałam się.
Po
chwili odebrałam go chłopakowi tak samo, jak plakat.
Położyłam
te przedmioty na moim łóżku i wróciłam na dół.
-No
to.. -wzruszyłam ramionami. -możemy jechać..-uśmiechnęłam się
i zaczęłam bawić się sukienką.
-Okej..
-chłopak otworzył mi drzwi -Panie przodem.. -posłał mi szarmancki
uśmiech.
Po
chwili byliśmy już w drodze do wytwórni.
Całą
drogę przebyliśmy w ciszy...
Gdy
Lou zahamował, spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem i cały
czas wpatrywał się w moje oczy.
-Idziemy.?
-Zapytał kładąc dłoń na klamce.
Wzięłam
głęboki oddech i pokiwałam twierdząco głową.
Opuściliśmy
samochód i udaliśmy się w stronę drzwi wejściowych.
Brunet
przepuścił mnie przez nie i dalej to on prowadził.
Stanęliśmy
przed pokojem numer 113. „Mhmmm szczęśliwa 13...” pomyślałam.
-No
wejdź... -napierał Louis.
Nie
wiem czemu, ale rzuciłam się chłopakowi na szyje.
Jego
to zaskoczyło i o mało go nie wywróciłam, ale po chwili
delikatnie muskał moje plecki.
-Dasz
radę.. -spojrzał mi w oczy z pełnym uśmiechem.
-Oby...
-mruknęłam i odwzajemniłam uśmiech.
-Buziak
na szczęście.? -chłopak zrobił cwaniacki uśmiech i zaczął
słodko mrugać oczkami.
-Dawaj..
-wystawiłam policzek.
Brunet
dał mi słodkiego całusa i lekko przyciągnął do siebie.
-Okej..
wchodzę.. -powiedziałam obluzowując Louisa z uścisku.
-Trzymam
kciuki.. -zaśmiał się i pokazał kciuki, które mocno ściskał.
-Czekam na korytarzu.. -dodał i zniknął za zakrętem.
Zanim
zapukałam, stałam jak wcięta z uniesioną, ściśniętą dłonią
do góry, która była ułożona w pozycji „Zapukaj”
Po
5 minutach odważnie zapukałam.. / Dziękuje za komentarze ;****


Kocham tego bloga ! Jak będzie nowy rozdział to proszę, powiadom mnie na moim blogu okey ? slowa-sa-latwiejsze-gdy-jezyk-jest-miloscia.blog.pl/ Z Góry dziękuję
OdpowiedzUsuń