bhgv

bhgv

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.16"


16.-Pobudka .!!! Wstajemy.!! Hop.! Do góry.!! -Lou zaczął drzeć się prosto do ucha.
-Minutkaaa.. -wymamrotałam.
-Nie ma żadnej minutki.! Za minutkę to ty masz być przebrana.!! -wykrzyknął zachwycony.
-Już... -wstałam półprzytomna i powędrowałam do łazienki.
Tam się umyłam i ogólnie rzecz biorąc -ogarnęłam.. Ubrałam się w zwiewną sukienkę i szpilki.
-Misiaczku... śniadanie.. -mruknął chłopak stojąc w drzwiach od sypialni.
-Już idę.. -powiedziałam wpinając kolczyki do uszu.
Gdy zeszłam na dół zobaczyłam ładnie przystrojony stół z różnościami.
Postanowiłam zjeść sałatkę grecką, zaś chłopak wybrał jakąś taką.. nno.. była zielona..
-Denerwujesz się.? -brunet spojrzał na mnie zaciekawiony, biorąc sałatkę do ust.

-Nno troszkę.. -powiedziałam podnosząc lewy kącik ust.
-Nie ma czego.. -posłał mi serdeczny uśmiech. -I tak zbyt ładnie śpiewasz..
-Mhmm..
-Dobra, koniec marudzenia.. jedziemy chodź.. -Lou podniósł się i schował talerze do zmywarki.
Ubrałam bolerko i poszłam do auta.
Chłopak włożył walizki do torby i usiadł za kierownicą.
Odpalił auto i wyjechaliśmy.
Wpatrywałam się w błękitne niebo, podziwiając widoki.
-Co taka jesteś nieobecna.? -brunet spojrzał na mnie kantem oka.
-Aa.. -obróciłam głowę w jego stronę. -Nie wiem co ja mam tam robić i w ogóle..
-No nie martw się.. Będzie dobrze.
-taa.. -mruknęłam i podparłam głowę o szybę.
-Pojedziemy pierwsze do twojego domu, zawieść walizki, a potem do wytwórni, okej.? -Lou położył dłoń na mojej nodze.
Trochę się speszyłam i lekko ruszyłam kolanem, od razu wziął dłoń.
Do mojego domu dotarliśmy w jakieś 3 godziny.
Gdy chłopak zatrzymał auto, akurat poprawiałam makijaż.
-To ty dokończ się upiększać, a ja wezmę zaniosę walizki. -powiedział chłopak wychodząc z auta.
-Okej.. -mruknęłam niewyraźnie, bo malowałam usta.
-Gdy pakowałam kosmetyki do torby, ujrzałam, jak Lou stoi przy drzwiach.
„Geniuszu.. kluczyki..” pomyślałam i wyszłam z auta.
Gdy podążałam w stronę bruneta, zobaczyłam, że wpatruje się w moje schody.
Trochę przyspieszyłam i w momencie znalazłam się przy chłopaku.
Lou czytał 'list”, który najwyraźniej zostawiły mi dziewczyny, gdy czekały aż Harry po nie przyjedzie... A brzmiał on tak:

Droga Klaudusiu.

Będąc jeszcze w Polsce zorientowałyśmy się że nie zabrałaś kilku ważnych rzeczy. Nie wybaczyłybyśmy sobie gdybyśmy nie zabrały ich ze sobą do Anglii. Twoja babcia bardzo za tobą tęskni. Pragnie przekazać ci mały upominek , i chce w nim zaznaczyć że dla niej nadal jesteś malutką dziewczynką , która kiedyś wysmarkała się w jej ulubioną spódnicę w kwiatki. Przesyła ci misia i twoje body w kaczuszki które nosiłaś w wieku 2 latek. Twoja mama przesyła ci plakat 1D. Wiesz który ten z rozmazanym Louisem który nie przeżył natłoku twoich całuuuuusków .! Twój tata kazał Cię pozdrowić i przekazać że gdy przyjedziesz do Polski masz u niego przerąbane za '' bajzel '' w pokoju który zostawiłaś. Rzeczy te możesz znaleźć na dokładnie dwóch schodach wyżej.

POZDROWIENIA.!!!

Aha Ps. Powodzenia z Lou .!!! Trzymamy kciuki z Nataszą.!!!”

Lou zaśmiał się czytając końcówkę listów.
-Mógłbym kiedyś zobaczyć ten plakat.? -zapytał ironicznie, zabawnie się do mnie uśmiechając.
-Niee.!!!! -wykrzyknęłam i pobiegłam kilka schodów wyżej, na taras, gdzie znajdowały się te rzeczy.
-Oh c'mon.!!!! -wykrzyknęłam i szybko zebrałam wszystkie bajery, które tam leżały.
-A chociaż te body w kaczuszki.? -Lou podszedł do mnie i zapytał miłosiernie.
-Niee.!!!!
-Okej.. spokojnie.. -powiedział i wszedł za mną do domu.
Oczywiście znając moje szczęście, na ziemię upadł mi akurat plakat i miś..
Lou szybko zabrał do ręki plakat i misia, na którym było wyszyte jego imię..
„OMG.. siara na całego” pomyślałam i zrobiłam tzw. facepalm.
-Jeju.. ile tych całusów musiałaś mi dawać.! -wykrzyknął zachwycony.
-Yy.. herbata mi się kiedyś wylała? -powiedziałam dziwnie.
-Akurat na moją twarz.? -Lou zmierzył mnie śmiesznie wzrokiem i dał mi buziaka w policzek.
-Yy.? Za co.? -chwyciłam się za policzek, w który mnie Lou pocałował przed chwilą.
-Bo tu pisze „daj mi buziaka” -pokazał mi misia, na którym widniał ten napis.
Spojrzałam na brzuszek misiaka i zaśmiałam się.
Po chwili odebrałam go chłopakowi tak samo, jak plakat.
Położyłam te przedmioty na moim łóżku i wróciłam na dół.
-No to.. -wzruszyłam ramionami. -możemy jechać..-uśmiechnęłam się i zaczęłam bawić się sukienką.
-Okej.. -chłopak otworzył mi drzwi -Panie przodem.. -posłał mi szarmancki uśmiech.
Po chwili byliśmy już w drodze do wytwórni.
Całą drogę przebyliśmy w ciszy...
Gdy Lou zahamował, spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem i cały czas wpatrywał się w moje oczy.
Trochę się speszyłam i spuściłam wzrok.
-Idziemy.? -Zapytał kładąc dłoń na klamce.
Wzięłam głęboki oddech i pokiwałam twierdząco głową.
Opuściliśmy samochód i udaliśmy się w stronę drzwi wejściowych.
Brunet przepuścił mnie przez nie i dalej to on prowadził.
Stanęliśmy przed pokojem numer 113. „Mhmmm szczęśliwa 13...” pomyślałam.
-No wejdź... -napierał Louis.
Nie wiem czemu, ale rzuciłam się chłopakowi na szyje.
Jego to zaskoczyło i o mało go nie wywróciłam, ale po chwili delikatnie muskał moje plecki.
-Dasz radę.. -spojrzał mi w oczy z pełnym uśmiechem.
-Oby... -mruknęłam i odwzajemniłam uśmiech.
-Buziak na szczęście.? -chłopak zrobił cwaniacki uśmiech i zaczął słodko mrugać oczkami.
-Dawaj.. -wystawiłam policzek.
Brunet dał mi słodkiego całusa i lekko przyciągnął do siebie.
-Okej.. wchodzę.. -powiedziałam obluzowując Louisa z uścisku.


-Trzymam kciuki.. -zaśmiał się i pokazał kciuki, które mocno ściskał. -Czekam na korytarzu.. -dodał i zniknął za zakrętem.
Zanim zapukałam, stałam jak wcięta z uniesioną, ściśniętą dłonią do góry, która była ułożona w pozycji „Zapukaj”
Po 5 minutach odważnie zapukałam.. / Dziękuje za komentarze ;****

1 komentarz:

  1. Kocham tego bloga ! Jak będzie nowy rozdział to proszę, powiadom mnie na moim blogu okey ? slowa-sa-latwiejsze-gdy-jezyk-jest-miloscia.blog.pl/ Z Góry dziękuję

    OdpowiedzUsuń