bhgv

bhgv

niedziela, 12 stycznia 2014

"30. Kiedy sen staje się rzeczywistością"

30. -Słucham.? -rzekła niepewnie pielęgniarka, która w głosie miała nutkę oburzenia.
-No jestem jej ojcem.. -powiedziałam ponownie, tym razem mówiąc to spokojniejszym tonem.
-Zostaną .. państwo przekierowani do dyrektora szpitala, proszę czekać.. - i w tym oto momencie mnie i Nataszę zatkało..
-Mamy przerąbane.. -powiedziała bezgłośnie brunetka, dalej patrząc na telefon.
Poczułam ciepły oddech na szyi.. Oczywiście Louis delikatnie się zgiął i położył podbródek na moim ramieniu, delikatnie sie uśmiechając. Oparłam głowę o jego głowę i czekałam aż ktoś podniesie tą cholerną słuchawkę..
-Dzień dobry.. mogę poznać pańskie nazwisko.? -zapytał łagodnie mężczyzna ochrypłym głosem.
-Pani.... -Kwiatkowska.!! -wykrzyknęłam momentalnie do słuchawki.
-I jest pani matką Alicji Kwiatkowskiej tak.? -dalej ciągnął starszy facet.
-No.. tak jakby...
-Czyli.?
-Proszę pana.. -Natasza przejęła telefon. - Nasza sytuacja jest trochę dziwna.. Otóż.. No wie pan.. Teraz te czasy się zmieniają i ja oraz pani Maja jesteśmy małżeństwem..
Przyłożyłam dłoń do ust, żeby czasem nie wybuchnąć głośnym śmiechem, Niall musiał aż wyjść z pomieszczenia żeby nie wydało się nic.. Louis też ledwo co powstrzymywał śmiech ..
-yyy Rozumiem.. -usłyszałam zdziwiony głos dyrektora szpitala..
-No i właśnie Alicja to nasza córeczka..  Jesteśmy Polkami, ale mieszkamy w Anglii.. Alicja poleciała do polski do pracy, jednak jak widać sprawy tak się potoczyły że.. -I tutaj Nat. włączyła swój idealny "płacz" -Że jest w szpitalu.!!! Ja chcę ją mieć przy sobie.!! To moje dziecko.!! -zaczęła rozpaczliwie krzyczeć do słuchawki.
-Zrobimy co w naszej mocy.. -najwidoczniej staruszek się nabrał.. -Jest przy niej jakaś osoba, którą panie dobrze znają.?
-Harry Styles.. -dodałam cicho, również udając załamaną. -On może za naszą zgodą przewieźć ją do londyńskiego szpitala.. Bardzo prosimy...
-Zadzwonimy do pani wieczorem i powiemy jak się ma sytuacja..
-Dziękuję.. -krzyknęłyśmy równo.
-Mamy to.!! -krzyknęła zadowolona Natasza wciskając czerwoną słuchawkę.
Louis i Niall patrzyli na nas roześmiani..
-No Barbie nieźle udajesz załamaną.. -Louis puścił mi oczko i przysunął do swojej sylwetki.
-Słucham.? -zapytałam lekko oburzona słysząc jak mnie nazwał..
-Jesteś moją Barbie.. -pozwolił mi usiąść na swoich kolanach i pocałował mnie w policzek.

-Pff.. -dodałam obracając głowę w zupełnie inną stronę .. -Natasza.. -dumnie wstałam z kolan chłopaka i wyprostowana podeszłam do przyjaciółki.
-Będziesz chciała do mnie przyjść w nocy.!! -krzyknął rozweselony Louis, gdy wyszłam z pokoju.
Adios.. na pewno nie będę chciała..
-Ej młoda.. -usiadłam na stole w kuchni, machajac nogami w tył i przód..
 -Hmm.? -zapytała dziewczyna, popijając colę.
-Idziemy na zakupy.?? -w momencie na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, który po chwili pojawił się na twarzy brunetki.

[...]

Po niecałej godzinie nasze ręce były obładowane siatami.. Scena jak z filmu..
-Ej bo tu jest promocja.. -powiedziałam nabierając w momencie energii do dalszych zakupów (pomińmy fakt, że przed chwilą sama nudziłam, żebyśmy szły do domu..)
-Maja nie.. -mruknęła zmęczona Natasza, kierując się w stronę wyjścia z galerii.
Zasmucona tym faktem  skierowałam się z przyjaciółką w stronę parkingu.
Po niedługim czasie byłyśmy już w domu.
Oczywiście pierwsze co zrobiłyśmy to ogarnęłyśmy dokładnie teren czy w pobliżu nie ma świętej dwójeczki..
Miałyśmy zamiar schować prezent, żeby oni nic nie zauważyli.
-Ej Nat.. -powiedziałam szeptem.
-Co.?? -Natka kucając spojrzała na mnie pytająco.
-Rozstawmy prezenty na dwa skrzydła domu.. ty idziesz na lewo, ja na prawo.. -mruknęłam cicho nadal ogarniając czy teren jest czysty..
-Okej.. -dodała cicho dziewczyna i po chwili już na palcach powędrowała do naszej skrytki..
Ja natomiast powędrowałam do piwniczki po prawej stronie domu.
Zaczęłam wkładać prezenty do najgłębiej wsadzonej szafki gdy ktoś oparł się o drewniane drzwi..
-Hej.. co robisz kochanie.? - gdy się obróciłam zobaczyła Louisa w szerokim uśmiechem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz