bhgv

bhgv

sobota, 25 stycznia 2014

" 32.Kiedy sen staje się rzeczywistością:"

32. Brunetka spojrzała na mnie wystraszona, lecz po chwili domyślając się, że zaraz dojdzie do rękoczynów szybko rzuciła się w stronę schodów.
-Czekaj idę z tobą.! -szepnęłam w miarę głośno aby przyjaciółka usłyszała i zaraz podążałam jej krokami.
-Słyszę, że biegniesz na górę.! I tak się nie schowasz.!! -wrzasnął chłopak idąc w stronę schodów..
Ku mojemu zdziwieniu, gdy byłam już przed drzwiami do pokoju Nat. dziewczyna posłała mi buziaczka i zamknęła przede mną drzwi.!! 
-Ej Natasza otwieraj to.!! -powiedziałam cicho i zaczęłam walić w drzwi.. Przestałam jednak to robić w momencie, gdy usłyszałam jak chłopcy wbiegli na schody... Nie no... Już po mnie...
Jedyne co mi zostało to wbić do swojego pokoju, który był obok... 
Szybko trzasnęłam białym drewnem o futrynę i wzięłam głęboki oddech..
Nagle usłyszałam jak drzwi od pokoju Nataszy zamykają sie łagodnie, jednak w moje zaczęło coś, a raczej ktoś mocno walić..
-Majka.!! Liczę do trzech.!! Raz.!!!
Boże zlituj się...
-...Dwaa.!!
Nie pozostało mi nic innego.. Boże bądź ze mną... Szybko puściłam drzwi i usiadłam wzorowo na łóżku robiąc chyba najsłodszy uśmiech na świecie.
-Trzy.!! -wrzasnął chłopak i otworzył nerwowo drzwi. Spojrzał na mnie rozwścieczonym wzrokiem.
-Cześć kochanie. -uśmiechnełam się wzorcowo i pomachałam mu słodko.
Chłopak podniósł brew do góry i zrobił kilka kroków do przodu. W tym czasie ja podniosłam się, żeby sobie czasem nie pomyślał, że jest lepszy.
Brunet chwycił mnie za nadgarstki i "delikatnie" ścisnął.
-Masz mi coś do wytłumaczenia.? -zapytał podnosząc jeszcze bardziej lewą brew.
-Ja.? Nie.. -uśmiechnęłam się promiennie -Czyżby studio było zamknięte.? -zapytałam udając zdziwioną.
Louis pokręcił głową, nie dowierzając w to, co słyszy..
-Nie no Majka.. Nie wiem co ci zaraz zrobię..
-Możesz mi dać buzi -odpowiedziałam szybko i nadstawiłam policzek.
Brunet spojrzał na mnie jak na debila i jednym ruchem powalił mnie na łóżko a potem usiadł na mnie.
-Płać grzeszniku za grzechy.! -krzyknął uśmiechając się i zaczął brutalnie mnie łaskotać.
-Nie nie nie.!! Louis.!! -pisnęłam śmiejąc się i wiercąc, żeby chłopak zszedł ze mnie.
-Nic z tego misiu.. I jeszcze dzisiaj śpisz na sofie.!! -krzyknął rozweselony swoimi efektami.
-Hahahaha Czekaj co.?? - w momencie przestałam się śmiać. - Jak to na sofie.?? -spojrzałam na niego wystraszona.
Chłopak posłał mi buziaczka. Nie no.. druga Natasza..
-Za to, że musiałem ponad dwie godziny siedzieć w korkach i marznąć przed studiem śpisz na sofie i bez gadania. -chłopak pomiział mnie noskiem o mój nos i kontynuował łaskotanie.
Męki te trwały około 20 minut do czasu, gdy usłyszeliśmy z Louisem huk rozwalanych się talerzy.
W momencie przestaliśmy się śmiać i spojrzeliśmy po sobie wystraszeni.
-Co tam się dzieje.? - brunet zszedł ze mnie i pomógł mi wstać.
-Nie wiem... Chodź zobaczymy ... -pociągnęłam chłopaka za rękę w stronę korytarza.
Odgłosy dobiegały z pokoju Nataszy i Niall'a.. Louis delikatnie otworzył drzwi i ledwo co wrąbał tam głowę, a już w ciągu sekundy ją stamtąd ewakuował.
-Co jest.? -zapytałam klepiąc go po plecach.
-To są idioci.. -skomentował krótko chłopak.
-Ej no co zrobili.? -zapytałam ponownie i podniosłam brwi krzyżując ręce.
- Chyba założyli się o to, kto więcej talerzy rozbije..
-Hahaha -zaśmiałam się - Czekaj co.?! Te talerze są na Wigilię.!! -pisnęłam i nie zważajac na swoje bezpieczeństwo wparowałam do pokoju.
-Pojebało was.?!! -wrzasnęłam. Obydwoje przestali.. -Co wy robicie.? Jedziecie jutro po nowe talerze..
-Spoko.. -odpowiedział krótko Niall -Ej jestem głodny.. Lou idziesz do kuchni.? -zapytał i pokazał mu, żeby tamten poszedł z nim.
-Okej.. -powiedział brunet i odszedł z Irlandczykiem w stronę kuchni. -Ej a kto wygrał.? -zapytał, gdy wyszli z pokoju.
Pokręciłam głową..
-Całe życie z wariatami.. -skomentowałam i spojrzałam na przyjaciółkę. -Sprzątasz to..

Ta pokiwała twierdząco głowa i uśmiechnęła się szeroko -A zrobisz mi goraca czekoladę.?
Zaśmiałam się cicho i wystawiłam język brunetce.
-Spoko.. przyjdź tam do mnie zaraz bo i tak dzisiaj za karę śpię na dole.. -zaśmiałam się i poszłam na dół.
Miałam już wchodzić do kuchni gdy usłyszałam jak chłopcy coś szepczą. Oparłam się o ściane i zaczęłam uważnie ich słuchać.
-Ej a ty Majce nic nie mówiłeś wiesz o czym.. -powiedział cicho Niall nalewając mleka do miski.
-Nie.. Ona ma o tym nic nie wiedzieć..  -mruknął cicho Louis i napił się wody.
-Co ty tu tak... -nie dokończyłam przyjaciółce która przed chwilą przybiegła do mnie, bo zatkałam jej buzię.
-Nic siedź cicho.. -szepnęłam dalej zatykając buzię brunetce.
Na naszego pecha zza ściany wychylił się Louis.
-Co wy tu robicie.? -zapytał zdziwiony i spojrzał na nas podejrzliwie..


wtorek, 14 stycznia 2014

"31. Kiedy sen staje się rzeczywistością"

31. W momencie moja głowa obiła się o zwisającą z góry szafkę.
-Yy.. nic kochanie, szukam .. młotka.! -zdążyłam tylko tyle wymyślić i obróciłam się w stronę bruneta szczerząc równo ząbki.
-Ale narzędzia są w drugiej piwnicy.. - powiedział podejrzliwie chłopak robiąc krok do przodu -Pomóc ci.?
Oo nie.. Majka wymyśl coś zanim odkryje co robię..
-O nie.! Stój.!! -wrzasnęłam na cały głos wysuwając rękę przed chłopaka tym samym tarasując mu drogę do siebie. -Yy to znaczy.. nie, dziękuję .. -dodałam już łagodniej i nie przestając się uśmiechać myślałam jak skutecznie zbawić chłopaka..
-A właśnie.. .. Natasza mi mówiła, że ktoś do ciebie dzwonił.. Zapomniałam ci powiedzieć.. Chyba Paul, że masz się pojawić w studiu z Niallem około.. -szybko spojrzałam na zegarek, orientując się, że jest 14.50 -około 15...
-Coo.???? -krzyknął chłopak również obracając się w stronę wiszącego mechanizmu.. - Boże mam 10 minut.! -dodał i szybko dał mi buziaka i już go nie było w piwnicy.. Jeszcze było słychać krzyki Niall'a i Louis'a wystraszonych co im zrobi Paul.. Tymczasem ja zastanawiałam się co mi zrobią chłopcy, gdy dowiedzą się że kłamię.. Dobrze, że studio jest kilka godzin stąd..
Dokończyłam chować prezenty i oparłam się o zimną ścianę wzdychając ciężko.
Dobrze, że chociaż czasami mam farta.. -pomyślałam i poszłam na górę.
Spotkałam przyjaciółkę, która zamykała piwnicę, w której schowała swoje prezenty.
-Ej o mało co nie wydałam.. -powiedziałam cicho. -Louis wrył tyłek do piwnicy...
-Odkrył.?!! -Brunetka w momencie ryknęła na mnie równo.
-Nie.. Powiedziałam, że szukam młotka, a potem spławiłam go mówiąc że mają jechać do studia..
-Nie gadaj że pojechali.. -Natasza już szykowała dłoń do zrobienia "facepalma"..
-No.. -zaśmiałam się.
Jak przewidywałam dłoń Nataszy mocno zetknęła się z jej czołem.
-Co za idioci.. -skomentowała i poszła do salonu, rzucając się na sofę.
-No.. -dodałam ze śmiechem idąc za przyjaciółką. Powtórzyłam tą czynność, którą przed chwilą zrobiła, tylko, że wcześniej zabrałam ze stolika miskę z chipsami. ..
-Co oglądamy.? -zapytałam patrząc jak dziewczyna przeskakuje po kanałach szukając jakiegoś konkretnego filmu. Bezkarnie wyłożyłam sobie nogi na jej kolana robiąc słodka minkę.
-Nie wie.. -przerwała i spojrzała na mnie jak na idiotę.. Na mnie i na moje zacne nogi.
-No co.? -zapytałam zdziwiona -Wygonie mi jest.. -posłałam jej buziaczka i zabrałam garść chipsów do ręki.
Nat. nie skomentowała tego tylko spojrzała na mnie w stylu "are you fucking kidding me.?" ..
Ha.!! Ale zostawiła moje nogi.! I za to ją lubię..
-E co powiemy chłopcom jak wrócą "trochę" -tutaj naznaczyłam w powietrzu znak cudzysłowie -wkurzeni...?
-Nie wiem.. Ty coś wymyślisz kochanie.. To twoja robota.. -tym razem czarno-włosa dziewczyna posłała mi buziaczka..
-Ej.!! Powinnaś mnie wspierać stary pierniku.!!! -wrzasnęłam pretensjonalnie rzucając w nią chipsami.
-Adios.. Blondi  -nie spuszczając wzroku z telewizora  pomachała mi tym samym broniąc się od ataku...
No cóż za bezczelność..
-Te młoda.. -uśmiechnęłam się niegrzecznie -Chcesz żeby Niall poznał prawdę o twoim przezwisku o nazwie Smi....
-Zamknij się.!! -wrzasnęła brunetka, kiedy ja wybuchłam dzikim śmiechem. -Nie odzywaj się do mnie.!! -dodała spychając mnie z kanapy. Chciała chyba zachować powagę, jednak słysząc mój dziki śmiech sama zaczeła się śmiać..
Teraz to ja leżąc na podłodze a ona na kanapie obydwie zwijałyśmy się ze śmiechu.  Nasz błogi nastrój przerwał wrzask i trzaśnięcie drzwiami.
-Majka gdzie jesteś.?!!!!! -to był głos "delikatnie wkurzonego" Louisa....
W momencie podniosłam górną sylwetkę ciała  tak, że siedziałam i spojrzałam wystraszona na brunetkę.
-Houston... Mamy problem...




niedziela, 12 stycznia 2014

"30. Kiedy sen staje się rzeczywistością"

30. -Słucham.? -rzekła niepewnie pielęgniarka, która w głosie miała nutkę oburzenia.
-No jestem jej ojcem.. -powiedziałam ponownie, tym razem mówiąc to spokojniejszym tonem.
-Zostaną .. państwo przekierowani do dyrektora szpitala, proszę czekać.. - i w tym oto momencie mnie i Nataszę zatkało..
-Mamy przerąbane.. -powiedziała bezgłośnie brunetka, dalej patrząc na telefon.
Poczułam ciepły oddech na szyi.. Oczywiście Louis delikatnie się zgiął i położył podbródek na moim ramieniu, delikatnie sie uśmiechając. Oparłam głowę o jego głowę i czekałam aż ktoś podniesie tą cholerną słuchawkę..
-Dzień dobry.. mogę poznać pańskie nazwisko.? -zapytał łagodnie mężczyzna ochrypłym głosem.
-Pani.... -Kwiatkowska.!! -wykrzyknęłam momentalnie do słuchawki.
-I jest pani matką Alicji Kwiatkowskiej tak.? -dalej ciągnął starszy facet.
-No.. tak jakby...
-Czyli.?
-Proszę pana.. -Natasza przejęła telefon. - Nasza sytuacja jest trochę dziwna.. Otóż.. No wie pan.. Teraz te czasy się zmieniają i ja oraz pani Maja jesteśmy małżeństwem..
Przyłożyłam dłoń do ust, żeby czasem nie wybuchnąć głośnym śmiechem, Niall musiał aż wyjść z pomieszczenia żeby nie wydało się nic.. Louis też ledwo co powstrzymywał śmiech ..
-yyy Rozumiem.. -usłyszałam zdziwiony głos dyrektora szpitala..
-No i właśnie Alicja to nasza córeczka..  Jesteśmy Polkami, ale mieszkamy w Anglii.. Alicja poleciała do polski do pracy, jednak jak widać sprawy tak się potoczyły że.. -I tutaj Nat. włączyła swój idealny "płacz" -Że jest w szpitalu.!!! Ja chcę ją mieć przy sobie.!! To moje dziecko.!! -zaczęła rozpaczliwie krzyczeć do słuchawki.
-Zrobimy co w naszej mocy.. -najwidoczniej staruszek się nabrał.. -Jest przy niej jakaś osoba, którą panie dobrze znają.?
-Harry Styles.. -dodałam cicho, również udając załamaną. -On może za naszą zgodą przewieźć ją do londyńskiego szpitala.. Bardzo prosimy...
-Zadzwonimy do pani wieczorem i powiemy jak się ma sytuacja..
-Dziękuję.. -krzyknęłyśmy równo.
-Mamy to.!! -krzyknęła zadowolona Natasza wciskając czerwoną słuchawkę.
Louis i Niall patrzyli na nas roześmiani..
-No Barbie nieźle udajesz załamaną.. -Louis puścił mi oczko i przysunął do swojej sylwetki.
-Słucham.? -zapytałam lekko oburzona słysząc jak mnie nazwał..
-Jesteś moją Barbie.. -pozwolił mi usiąść na swoich kolanach i pocałował mnie w policzek.

-Pff.. -dodałam obracając głowę w zupełnie inną stronę .. -Natasza.. -dumnie wstałam z kolan chłopaka i wyprostowana podeszłam do przyjaciółki.
-Będziesz chciała do mnie przyjść w nocy.!! -krzyknął rozweselony Louis, gdy wyszłam z pokoju.
Adios.. na pewno nie będę chciała..
-Ej młoda.. -usiadłam na stole w kuchni, machajac nogami w tył i przód..
 -Hmm.? -zapytała dziewczyna, popijając colę.
-Idziemy na zakupy.?? -w momencie na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, który po chwili pojawił się na twarzy brunetki.

[...]

Po niecałej godzinie nasze ręce były obładowane siatami.. Scena jak z filmu..
-Ej bo tu jest promocja.. -powiedziałam nabierając w momencie energii do dalszych zakupów (pomińmy fakt, że przed chwilą sama nudziłam, żebyśmy szły do domu..)
-Maja nie.. -mruknęła zmęczona Natasza, kierując się w stronę wyjścia z galerii.
Zasmucona tym faktem  skierowałam się z przyjaciółką w stronę parkingu.
Po niedługim czasie byłyśmy już w domu.
Oczywiście pierwsze co zrobiłyśmy to ogarnęłyśmy dokładnie teren czy w pobliżu nie ma świętej dwójeczki..
Miałyśmy zamiar schować prezent, żeby oni nic nie zauważyli.
-Ej Nat.. -powiedziałam szeptem.
-Co.?? -Natka kucając spojrzała na mnie pytająco.
-Rozstawmy prezenty na dwa skrzydła domu.. ty idziesz na lewo, ja na prawo.. -mruknęłam cicho nadal ogarniając czy teren jest czysty..
-Okej.. -dodała cicho dziewczyna i po chwili już na palcach powędrowała do naszej skrytki..
Ja natomiast powędrowałam do piwniczki po prawej stronie domu.
Zaczęłam wkładać prezenty do najgłębiej wsadzonej szafki gdy ktoś oparł się o drewniane drzwi..
-Hej.. co robisz kochanie.? - gdy się obróciłam zobaczyła Louisa w szerokim uśmiechem