22.
I z uśmiechem przetarł mi czubek nosa.
-Byłas
brudna z czekolady.. -powiedział i zaśmiał się cicho.
Odwzajemniłam
uśmiech i spojrzałam na chłopaka z rozbawieniem.
Po
około 20 minutach postanowiliśmy jechać do domu.
Oczywiste
było, że za kółkiem będę ja, ponieważ Louis nie był
przyzwyczajony do prowadzenia w innym kierunku (dla
niewtajemniczonych -w Anglii jest ruch lewostronny w odróżnieniu od
większości krajów xd)
Całą
drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Widać było, że
chłopak był strasznie zmęczony, dlatego nie zagadywałam go
bardzo.
W
domu on poszedł jako pierwszy do łazienki, ja za ten czas
przyszykowałam kolację. Włączyłam radio w kuchni, akurat
leciała piosenka Honey -Nie powiem jak masz kochać mnie. Oczywiście
zaczęłam ją śpiewać. Trochę dziwiło mnie, że na amerykańskiej
stacji leci polska piosenka, jednak mój piekny zadziw przerwał w
pewnej chwili donośny śpiew jakiejś serenady, którą Louis sobie
wypatrzył..
Ej
na serio.. ostatnio śpiewał serenadę jakiegoś tam gościa.. (nie
znam z nazwiska) to.. -O sole mio..
Ale
szczerzę wolę go w wydaniu Louisa z 1D..
-Louis.!!
Bo będziesz spał w salonie.! -krzyknęłam śmiejac się. Chłopak
w momencie umilkł.
No..
i tak ma być..
Siedziałam na stole mieszając swój soczek , gdy brunet objął mnie i popatrzył na mnie z szerokim uśmiechem..
-Klauduś..
powiedz mi.. Dlaczego zawsze ja tobie ulegam.? -zapytał śmiejąc
się.
-No
bo wiesz.. -obróciłam się w jego stronę z nożem w ręku. -W
związkach to kobieta zawsze jest ta lepszą. -mówiąc to posłałam
mu buziaczka.
On
spojrzał na mnie miną w stylu „Are you fucking kidding me.?” i
poczochrał moje włosy.
-Taak.
Ale ja, my nie jesteśmy w związku.. -mówiąc to posłał mi
zadziorne spojrzenie i puścił oczko.
-Ej.!!
Łapiesz mnie za słowa.. -krzyknęłam i pogroziłam mu nożem.
Szczerze to.. zgasił mnie..
Lou
zaśmiał się i objął mnie w biodrach.
-Wiesz
co.. muszę ci coś wyznać.. -mruknął po czym spojrzał na podłoge
a następnie na mnie.
Ja
od razu podjar.. Nogi mi się ugięły, lecz starałam zachowywać
straszne „zdziwienie”.
-Jesteś
moim .. -oczywiście przytrzymał mnie w napięciu, a na jego twarzy
zaczął błąkać się zadziorny uśmieszek -Słodziutkim
pączuszkiem..
Gdy
to usłyszałam myślałam, że strzelę chłopaka z liścia.
-Dzięki
stary, dzięki.. -mruknęłam z oburzeniem i poszłam w stronę
łazienki na górę. -Śpisz na podłodze.! I nie dostaniesz buziaka
na dobranoc.!
-Ale
jak to.? Nie dostanę buziaka na dobranoc od pączusia.? -chłopak
zrobił sztucznie załamaną minkę i zaczął „płakać”
-Spadaj..
-Klauduszek
pączuszek mój mały pieszczuszek.. -Lou zaczął na cały dom
śpiewać piosenkę, która brzmiała jakoś tak.
-Louis.!!!!
-wrzasnęłam z łazienki. Myślałam, że mu zaraz coś zrobię, nie
dość, że wkurzył mnie za „pączusia” to jeszcze
„pieszczusia”.
W
tempie ekspresowym wyszłam z łazienki w różowo-białym szlafroku
i czym prędzej popędziłam do mojego pokoju.
Oczywiście
zastałam tam mojego przystojniaka, szperającego w moim laptopie z
wielkim bananem na twarzy.
Czekaj..
czekaj.. W MOIM LAPTOPIE.!!!
-Lou..
-zapytałam grzecznie i podeszłam spokojnie do chłopaka. - Co tam
szperasz.? -Tym razem zabrałam mu moją własność i ogarnęłam na
co wszedł.
-Ładny
blog.. -mruknął chłopak z zadziornym uśmiechem, wstając ciężko
z łóżka.
-Geniuszu..
on jest po Polsku..-odpowiedziałam, myśląc, że pocisnęłam mu
ciętą ripostą.
-Geniuszu..
-zaśmiał się i poklepał mnie lekko w czółko -Nasza technika
poszła nieco do przodu i jest coś takiego jak „tłumacz stronę”..
-mówiąc to zrobił minę wielkiego geniusza matematycznego.
-Aleś
ty mądry.. -dodałam lekko się zawstydzając.
Siedziałam
na Facebooku, gdy do Louisa zadzwonił telefon.
-Tak
kotku słucham.? -zapytał do słuchawki, patrząc na mnie kantem
oka.
„Ha.!
I tu cię mam.!! Wiem kto to dzwoni.. Nie nabierzesz mnie..”
-Hej
Harry.!! -krzyknęłam dosyć niewyraźnie, bo podpierałam głowę
ręką.
Brunet
zrobił zmarnowaną minę i po wysłuchaniu Hazzy zapytał mnie:
-Klaudia..
Harry mówi, że Ala mu mówi, żebyś mi powiedziała, zebym ja mógł
przekazać Harremu, żeby on powiedział Alicji jakie ty jej dawałaś
lekarstwa, żeby szybko wyzdrowiała.. -Lou powiedział dosyć
szybko.
-Yy..
czekaj co.? -spojrzałam na chłopaka z namalowanym nieogarem na
twarzy.
Chłopak
zrobił facepalm i mruknął:
-Jakie
Alicji dawałaś lekarstwa jak była przeziębiona.?
-Aa...
To trzeba tak od razu.. -powiedziałam i po chwili zastanowienia się
oznajmiłam -Yy.. no to tak.. Etopiryna.. Powtórz Harremu
Etopiryna..
-Masz
kupić Etiopijinę .. -chłopak mruknął patrząc na mnie pytająco.
-Etopirynę.
-Etiopijine.
-Dobra
zmieńmy lekarstwo.. -rzekłam robiąc załamaną minę. -Gripex.
-dodałam stanowczo, uśmiechając się sama do siebie. W mojej
głowie pojawiały się podteksty, jak Louis powie „Gripex”
-Inne.!
Gjipieks..
-O
Gad.. Dużo się dogadacie.. -powiedziałam wystawiając rękę w
stronę chłopaka, a gdy ten dał mi telefon czym prędzej
powiedziałam:
-Haroldzie.!
Ala musi zażyć Gripex lub Etopirynę.
-Gjipex
lub Etopilynę.. -usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
Chociaż
lepiej gada niż Louis..
-A
co się z nia złego dzieje.? -zapytałam, a do mojej głowy naszły
najgorsze myśli.
-Jest
przeziębiona.. -oznajmił chłopak, a ja w momencie się uspokoiłam.
-Aha
okej.. ej wiesz co ja muszę kończyć.. Pozdrów Alę.. -i w tym
momencie się rozłączyłam widząc../ Przepraszam, że tak nie
dodawałam.. Ale koniec roku.. Postaram się dodawac systematycznie,
ale teraz mam najgorsze tygodnie bo wiecie.. Zdawanie :// Dziękuje
że mnie czytacie. :** ♥

Ej no wiesz ty co ?! W Takim momencie urwać rozdział ?! Jutro.. Albo jeszcze dzisiaj wieczorem ma być następny ! Ja se czytam, a tu koniec.. :(
OdpowiedzUsuńNa blogu ja-i-one-direction.crazylife.pl/ pojawił sie pierwszy rozdział. Zapraszam :D
NO dalej bo już nie moge się doczekać , ŚWIETNE . < 3
OdpowiedzUsuń