bhgv

bhgv

poniedziałek, 10 czerwca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.22"

22. I z uśmiechem przetarł mi czubek nosa.
-Byłas brudna z czekolady.. -powiedział i zaśmiał się cicho.
Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na chłopaka z rozbawieniem.
Po około 20 minutach postanowiliśmy jechać do domu.
Oczywiste było, że za kółkiem będę ja, ponieważ Louis nie był przyzwyczajony do prowadzenia w innym kierunku (dla niewtajemniczonych -w Anglii jest ruch lewostronny w odróżnieniu od większości krajów xd)
Całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Widać było, że chłopak był strasznie zmęczony, dlatego nie zagadywałam go bardzo.
W domu on poszedł jako pierwszy do łazienki, ja za ten czas przyszykowałam kolację. Włączyłam radio w kuchni, akurat leciała piosenka Honey -Nie powiem jak masz kochać mnie. Oczywiście zaczęłam ją śpiewać. Trochę dziwiło mnie, że na amerykańskiej stacji leci polska piosenka, jednak mój piekny zadziw przerwał w pewnej chwili donośny śpiew jakiejś serenady, którą Louis sobie wypatrzył..
Ej na serio.. ostatnio śpiewał serenadę jakiegoś tam gościa.. (nie znam z nazwiska) to.. -O sole mio..
Ale szczerzę wolę go w wydaniu Louisa z 1D..
-Louis.!! Bo będziesz spał w salonie.! -krzyknęłam śmiejac się. Chłopak w momencie umilkł.
No.. i tak ma być..
Siedziałam na stole mieszając swój soczek , gdy brunet objął mnie i popatrzył na mnie z szerokim uśmiechem..
-Klauduś.. powiedz mi.. Dlaczego zawsze ja tobie ulegam.? -zapytał śmiejąc się.
-No bo wiesz.. -obróciłam się w jego stronę z nożem w ręku. -W związkach to kobieta zawsze jest ta lepszą. -mówiąc to posłałam mu buziaczka.
On spojrzał na mnie miną w stylu „Are you fucking kidding me.?” i poczochrał moje włosy.
-Taak. Ale ja, my nie jesteśmy w związku.. -mówiąc to posłał mi zadziorne spojrzenie i puścił oczko.
-Ej.!! Łapiesz mnie za słowa.. -krzyknęłam i pogroziłam mu nożem. Szczerze to.. zgasił mnie..
Lou zaśmiał się i objął mnie w biodrach.
-Wiesz co.. muszę ci coś wyznać.. -mruknął po czym spojrzał na podłoge a następnie na mnie.
Ja od razu podjar.. Nogi mi się ugięły, lecz starałam zachowywać straszne „zdziwienie”.
-Jesteś moim .. -oczywiście przytrzymał mnie w napięciu, a na jego twarzy zaczął błąkać się zadziorny uśmieszek -Słodziutkim pączuszkiem..
Gdy to usłyszałam myślałam, że strzelę chłopaka z liścia.
-Dzięki stary, dzięki.. -mruknęłam z oburzeniem i poszłam w stronę łazienki na górę. -Śpisz na podłodze.! I nie dostaniesz buziaka na dobranoc.!
-Ale jak to.? Nie dostanę buziaka na dobranoc od pączusia.? -chłopak zrobił sztucznie załamaną minkę i zaczął „płakać”
-Spadaj..
-Klauduszek pączuszek mój mały pieszczuszek.. -Lou zaczął na cały dom śpiewać piosenkę, która brzmiała jakoś tak.
-Louis.!!!! -wrzasnęłam z łazienki. Myślałam, że mu zaraz coś zrobię, nie dość, że wkurzył mnie za „pączusia” to jeszcze „pieszczusia”.
W tempie ekspresowym wyszłam z łazienki w różowo-białym szlafroku i czym prędzej popędziłam do mojego pokoju.
Oczywiście zastałam tam mojego przystojniaka, szperającego w moim laptopie z wielkim bananem na twarzy.
Czekaj.. czekaj.. W MOIM LAPTOPIE.!!!
-Lou.. -zapytałam grzecznie i podeszłam spokojnie do chłopaka. - Co tam szperasz.? -Tym razem zabrałam mu moją własność i ogarnęłam na co wszedł.
-Ładny blog.. -mruknął chłopak z zadziornym uśmiechem, wstając ciężko z łóżka.
-Geniuszu.. on jest po Polsku..-odpowiedziałam, myśląc, że pocisnęłam mu ciętą ripostą.
-Geniuszu.. -zaśmiał się i poklepał mnie lekko w czółko -Nasza technika poszła nieco do przodu i jest coś takiego jak „tłumacz stronę”.. -mówiąc to zrobił minę wielkiego geniusza matematycznego.
-Aleś ty mądry.. -dodałam lekko się zawstydzając.
Siedziałam na Facebooku, gdy do Louisa zadzwonił telefon.
-Tak kotku słucham.? -zapytał do słuchawki, patrząc na mnie kantem oka.
„Ha.! I tu cię mam.!! Wiem kto to dzwoni.. Nie nabierzesz mnie..”
-Hej Harry.!! -krzyknęłam dosyć niewyraźnie, bo podpierałam głowę ręką.
Brunet zrobił zmarnowaną minę i po wysłuchaniu Hazzy zapytał mnie:
-Klaudia.. Harry mówi, że Ala mu mówi, żebyś mi powiedziała, zebym ja mógł przekazać Harremu, żeby on powiedział Alicji jakie ty jej dawałaś lekarstwa, żeby szybko wyzdrowiała.. -Lou powiedział dosyć szybko.
-Yy.. czekaj co.? -spojrzałam na chłopaka z namalowanym nieogarem na twarzy.
Chłopak zrobił facepalm i mruknął:
-Jakie Alicji dawałaś lekarstwa jak była przeziębiona.?
-Aa... To trzeba tak od razu.. -powiedziałam i po chwili zastanowienia się oznajmiłam -Yy.. no to tak.. Etopiryna.. Powtórz Harremu Etopiryna..
-Masz kupić Etiopijinę .. -chłopak mruknął patrząc na mnie pytająco.
-Etopirynę.
-Etiopijine.
-Dobra zmieńmy lekarstwo.. -rzekłam robiąc załamaną minę. -Gripex. -dodałam stanowczo, uśmiechając się sama do siebie. W mojej głowie pojawiały się podteksty, jak Louis powie „Gripex”
-Inne.! Gjipieks..
-O Gad.. Dużo się dogadacie.. -powiedziałam wystawiając rękę w stronę chłopaka, a gdy ten dał mi telefon czym prędzej powiedziałam:
-Haroldzie.! Ala musi zażyć Gripex lub Etopirynę.
-Gjipex lub Etopilynę.. -usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
Chociaż lepiej gada niż Louis..
-A co się z nia złego dzieje.? -zapytałam, a do mojej głowy naszły najgorsze myśli.
-Jest przeziębiona.. -oznajmił chłopak, a ja w momencie się uspokoiłam.
-Aha okej.. ej wiesz co ja muszę kończyć.. Pozdrów Alę.. -i w tym momencie się rozłączyłam widząc../ Przepraszam, że tak nie dodawałam.. Ale koniec roku.. Postaram się dodawac systematycznie, ale teraz mam najgorsze tygodnie bo wiecie.. Zdawanie :// Dziękuje że mnie czytacie. :** ♥


2 komentarze:

  1. Ej no wiesz ty co ?! W Takim momencie urwać rozdział ?! Jutro.. Albo jeszcze dzisiaj wieczorem ma być następny ! Ja se czytam, a tu koniec.. :(


    Na blogu ja-i-one-direction.crazylife.pl/ pojawił sie pierwszy rozdział. Zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. NO dalej bo już nie moge się doczekać , ŚWIETNE . < 3

    OdpowiedzUsuń