bhgv

bhgv

niedziela, 30 czerwca 2013

"kiedy sen staje się rzeczywistością cz.23"

23. Widząc Eleanor w moim domu, tulącą się do Louisa.
Zaraz.. Zaraz.. Tulącą się do MOJEGO Louisa.
-Ekhem.. -chrząknęłam i w tym momencie oboje odwrócili się w moją stronę.. Zaciekawiła mnie jedna rzecz.. Mianowicie po krótkim ogarnianiu twarzy Elki, stwierdziłam, że dziewczyna była cała zapłakana..
Postanowiłam odpuścić sobie wszelkie chamskie komentarze na jej temat i podeszłam do nich.
Spojrzałam pytająco na Louisa, lecz on tylko wzruszył ramionami i dalej przytulała El.
-Eleanor co się stało.? -zapytałam, głaszcząc delikatnie jej włosy.
Jak się domyśliłam dziewczyna nie miała najmniejszego zamiaru nam powiedzieć o co chodzi... Zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-El... co się stało.? -to samo pytanie zadał chłopak przytulajac ją do siebie.
-To wszystko przez niego.. -w końcu wyszlochała brunetka.
-Przez kogo.? -zapytałam marszcząc brwi. Wszystko mi się już pomieszało..
-Eleanor popatrz na mnie.. -powiedział donośnym głosem chłopak i chwycił ją za ramiona, żeby popatrzyła na niego. -To chodzi o niego.? -zapytał, a gdy dziewczyna pokiwała głową twierdząco, chłopak bez słowa ją do siebie mocno przytulił i mruknął coś, czego ja nie zrozumiałam.
No fajnie.. obydwoje wiedzą o co chodzi, tylko ja nie wiem.. Uroczo..
Po krótkiej rozmowie z Lou, postanowiłam zatrzymać dziewczynę na jakiś czas, póki się nie uspokoi, a jej stan psychiczny się poprawi.
-Eleanor.. zostaniesz u nas przez jakiś czas.. i tak teraz już nie ma samolotu do Anglii, ostatnio odleciał jakąś godzinę temu.. - rzekłam, niedbale podpierając się o fotel.
-Dziękuję.! -krzyknęła dziewczyna, ocierając łzy. Podeszła do mnie i mnie mocno przytuliła.
Odwzajemniłam uścisk, tylko z mniejszym entuzjazmem.. ogarniałam coś, co mi nie za bardzo pasowało..
Otóż w przedpokoju stała duża walizka El.. Czyżby przewidziała, że my ją przyjmiemy.? Coś jest nie tak.. Dobra.. nie będę dzisiaj sobie tym głowy zawracać..
Było około godziny 22, gdy siedziałam na łóżku i wyłączałam laptopa... Nagle ktoś zapukał spokojnie w drzwi..
-Proszę. -powiedziałam cicho i opuściłam klapkę.
Zobaczyłam Louisa, który cicho wszedł do pokoju.. łaał.. Pierwszy raz bez wejścia smoka... Nie no.. szacun.
-Coś z Eleanor.? -zapytałam, patrząc na chłopaka, który od razu pokiwał przecząco głową.
-Nie.. Klaudia.. ja tylko chciałbym powiedzieć, że będę spał w gościnnym.. -oznajmił chłopak siadając obok mnie.
-Okej.. -powiedziałam nie zastanawiając się nad jednym małym szczegółem..
-Y.. czekaj.. Tam przecież śpi Eleanor.. -powiedziałam patrząc na chłopaka, który spuscił głowę w dół.. -Nie no, rób co chcesz.. -dodałam, kładąc laptopa na stoliku nocnym.
-Nie jesteś zła.? -zapytał.
-Nie..
I po tych słowach siedzieliśmy w ciszy przez dobre 15 minut.
-Lou.?
-Słucham.?
-A o co chodzi z Eleanor.? Kto jej coś zrobił.? -zapytałam nie wytrzymując z ciekawości.
Chłopak po chwili ciszy, postanowił mi powiedzieć o co chodzi.
-Bo był kiedyś taki chłopak.. Nazywał się chyba David.. I on chodził z Eleanor, jak jeszcze ja jej nie znałem. No i gdy któregoś dnia ona z nim zerwała to.. -na chwile chłopak spuścił głowę, lecz zaraz ją podniósł. -To zagroził jej, że jeżeli znajdzie kiedyś kogoś innego to on ją znajdzie i wiesz.. Takie głupoty jej powiedział, ale ona tego sobie do serca nie wzięła i po kilku miesiącach zaczęła ze mną chodzić.. I wszystko się dobrze układało, do czasu, gdy ktoś zaczął jej wysyłac różne pogróżki itp.. -oznajmił chłopak, bawiąc się frędzlem od mojej poduszki..
Siedziałam cicho, patrząc z niedowierzaniem na Louisa....
-Nie wiedziałam, że miała takie przeżycia.. -mruknęłam cicho i spuściłam głowę..
[…]
Rano wstałam, gdy już nikogo nie było na górze..
Zeszłam na dół, gdzie siedziała tylko Eleanor.. Louisa nie było.. Miło.. przez dobre dwa tygodnie El siedziała u nas w domu i nie miała najmniejszego zamiaru się stąd wyprowadzić.. Głupio mi było też ją tak wywalić..
A najlepsze było to, że przy Louisie cały czas beczała, a przy mnie to po prostu forever happy.
-Hej, jadłaś śniadanie.? -zapytałam idąc do kuchni.
-Jadłam.. -mruknęła dziewczyna robiąc wyrzutną minę.
-Widzę, że ktoś tu lewa noga wstał. -zaśmiałam się, jednak brunetka zmierzyła mnie wzrokiem.
-Mój interes, czy zjadłam, czy nie, czy wstałam lewą noga, czy prawą.. a poza tym.. Lou mi zrobił śniadanie.. -powiedziała i zaczęła przeskakiwac po kanałach.
-Dwa dni mnie w Stanach nie było i już takie zmiany.. -powiedziałam cicho i podniosłam brwi.
-A no jakoś tak.. I Klaudia.. mam do ciebie wielką prośbę.. nie zbliżaj się do Louisa.. -mruknęła i zrobiła dzióbek cwaniaka.. -Chodzimy ze soba na nowo i nie chcemy, żeby KTOŚ nam to popsuł..

-Że co proszę.?! // Dziękuje za przeczytanie i przepraszam że nie dodawałam rozdziałów ale miałam dużo do nadrabiania ;/ będe dodawac regularnie rozdziały^^ 

poniedziałek, 10 czerwca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.22"

22. I z uśmiechem przetarł mi czubek nosa.
-Byłas brudna z czekolady.. -powiedział i zaśmiał się cicho.
Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na chłopaka z rozbawieniem.
Po około 20 minutach postanowiliśmy jechać do domu.
Oczywiste było, że za kółkiem będę ja, ponieważ Louis nie był przyzwyczajony do prowadzenia w innym kierunku (dla niewtajemniczonych -w Anglii jest ruch lewostronny w odróżnieniu od większości krajów xd)
Całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Widać było, że chłopak był strasznie zmęczony, dlatego nie zagadywałam go bardzo.
W domu on poszedł jako pierwszy do łazienki, ja za ten czas przyszykowałam kolację. Włączyłam radio w kuchni, akurat leciała piosenka Honey -Nie powiem jak masz kochać mnie. Oczywiście zaczęłam ją śpiewać. Trochę dziwiło mnie, że na amerykańskiej stacji leci polska piosenka, jednak mój piekny zadziw przerwał w pewnej chwili donośny śpiew jakiejś serenady, którą Louis sobie wypatrzył..
Ej na serio.. ostatnio śpiewał serenadę jakiegoś tam gościa.. (nie znam z nazwiska) to.. -O sole mio..
Ale szczerzę wolę go w wydaniu Louisa z 1D..
-Louis.!! Bo będziesz spał w salonie.! -krzyknęłam śmiejac się. Chłopak w momencie umilkł.
No.. i tak ma być..
Siedziałam na stole mieszając swój soczek , gdy brunet objął mnie i popatrzył na mnie z szerokim uśmiechem..
-Klauduś.. powiedz mi.. Dlaczego zawsze ja tobie ulegam.? -zapytał śmiejąc się.
-No bo wiesz.. -obróciłam się w jego stronę z nożem w ręku. -W związkach to kobieta zawsze jest ta lepszą. -mówiąc to posłałam mu buziaczka.
On spojrzał na mnie miną w stylu „Are you fucking kidding me.?” i poczochrał moje włosy.
-Taak. Ale ja, my nie jesteśmy w związku.. -mówiąc to posłał mi zadziorne spojrzenie i puścił oczko.
-Ej.!! Łapiesz mnie za słowa.. -krzyknęłam i pogroziłam mu nożem. Szczerze to.. zgasił mnie..
Lou zaśmiał się i objął mnie w biodrach.
-Wiesz co.. muszę ci coś wyznać.. -mruknął po czym spojrzał na podłoge a następnie na mnie.
Ja od razu podjar.. Nogi mi się ugięły, lecz starałam zachowywać straszne „zdziwienie”.
-Jesteś moim .. -oczywiście przytrzymał mnie w napięciu, a na jego twarzy zaczął błąkać się zadziorny uśmieszek -Słodziutkim pączuszkiem..
Gdy to usłyszałam myślałam, że strzelę chłopaka z liścia.
-Dzięki stary, dzięki.. -mruknęłam z oburzeniem i poszłam w stronę łazienki na górę. -Śpisz na podłodze.! I nie dostaniesz buziaka na dobranoc.!
-Ale jak to.? Nie dostanę buziaka na dobranoc od pączusia.? -chłopak zrobił sztucznie załamaną minkę i zaczął „płakać”
-Spadaj..
-Klauduszek pączuszek mój mały pieszczuszek.. -Lou zaczął na cały dom śpiewać piosenkę, która brzmiała jakoś tak.
-Louis.!!!! -wrzasnęłam z łazienki. Myślałam, że mu zaraz coś zrobię, nie dość, że wkurzył mnie za „pączusia” to jeszcze „pieszczusia”.
W tempie ekspresowym wyszłam z łazienki w różowo-białym szlafroku i czym prędzej popędziłam do mojego pokoju.
Oczywiście zastałam tam mojego przystojniaka, szperającego w moim laptopie z wielkim bananem na twarzy.
Czekaj.. czekaj.. W MOIM LAPTOPIE.!!!
-Lou.. -zapytałam grzecznie i podeszłam spokojnie do chłopaka. - Co tam szperasz.? -Tym razem zabrałam mu moją własność i ogarnęłam na co wszedł.
-Ładny blog.. -mruknął chłopak z zadziornym uśmiechem, wstając ciężko z łóżka.
-Geniuszu.. on jest po Polsku..-odpowiedziałam, myśląc, że pocisnęłam mu ciętą ripostą.
-Geniuszu.. -zaśmiał się i poklepał mnie lekko w czółko -Nasza technika poszła nieco do przodu i jest coś takiego jak „tłumacz stronę”.. -mówiąc to zrobił minę wielkiego geniusza matematycznego.
-Aleś ty mądry.. -dodałam lekko się zawstydzając.
Siedziałam na Facebooku, gdy do Louisa zadzwonił telefon.
-Tak kotku słucham.? -zapytał do słuchawki, patrząc na mnie kantem oka.
„Ha.! I tu cię mam.!! Wiem kto to dzwoni.. Nie nabierzesz mnie..”
-Hej Harry.!! -krzyknęłam dosyć niewyraźnie, bo podpierałam głowę ręką.
Brunet zrobił zmarnowaną minę i po wysłuchaniu Hazzy zapytał mnie:
-Klaudia.. Harry mówi, że Ala mu mówi, żebyś mi powiedziała, zebym ja mógł przekazać Harremu, żeby on powiedział Alicji jakie ty jej dawałaś lekarstwa, żeby szybko wyzdrowiała.. -Lou powiedział dosyć szybko.
-Yy.. czekaj co.? -spojrzałam na chłopaka z namalowanym nieogarem na twarzy.
Chłopak zrobił facepalm i mruknął:
-Jakie Alicji dawałaś lekarstwa jak była przeziębiona.?
-Aa... To trzeba tak od razu.. -powiedziałam i po chwili zastanowienia się oznajmiłam -Yy.. no to tak.. Etopiryna.. Powtórz Harremu Etopiryna..
-Masz kupić Etiopijinę .. -chłopak mruknął patrząc na mnie pytająco.
-Etopirynę.
-Etiopijine.
-Dobra zmieńmy lekarstwo.. -rzekłam robiąc załamaną minę. -Gripex. -dodałam stanowczo, uśmiechając się sama do siebie. W mojej głowie pojawiały się podteksty, jak Louis powie „Gripex”
-Inne.! Gjipieks..
-O Gad.. Dużo się dogadacie.. -powiedziałam wystawiając rękę w stronę chłopaka, a gdy ten dał mi telefon czym prędzej powiedziałam:
-Haroldzie.! Ala musi zażyć Gripex lub Etopirynę.
-Gjipex lub Etopilynę.. -usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
Chociaż lepiej gada niż Louis..
-A co się z nia złego dzieje.? -zapytałam, a do mojej głowy naszły najgorsze myśli.
-Jest przeziębiona.. -oznajmił chłopak, a ja w momencie się uspokoiłam.
-Aha okej.. ej wiesz co ja muszę kończyć.. Pozdrów Alę.. -i w tym momencie się rozłączyłam widząc../ Przepraszam, że tak nie dodawałam.. Ale koniec roku.. Postaram się dodawac systematycznie, ale teraz mam najgorsze tygodnie bo wiecie.. Zdawanie :// Dziękuje że mnie czytacie. :** ♥


niedziela, 2 czerwca 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.21"


21. -Żartujesz sobie.? -mruknęłam z niedowierzaniem.
Pokazałam palcem na dom, w którym byłam dosłownie zakochana.
-Ja o tym czymś mówię.. -próbowałam uświadomić chłopakowi jaki dom mam na myśli.
-No ja też.. -Louis nadal patrzył na mnie jak na idiotę.
-A..Aha..-odpowiedziałam z nieogarem na twarzy.
Przez dalsza drogę wygłupiałam się z chłopakiem na tylnych siedzeniach.
-Ten kierowca musiał sobie dobrze o nas pomyśleć.. -zaśmiał się chłopak biorąc do ręki dwie walizki.
Ja wzięłam jedną mniejszą. Weszliśmy do domu i w momencie zakochałam się w nim.
W mieszkaniu przeważały ciepłe barwy z dodatkiem białego koloru. Wszystko było idealne..
-I jak.? Podoba się.? -Lou podparł głowę o moje ramię.
W odpowiedzi tylko pokiwałam twierdząco głową i uśmiechnęłam się serdecznie.
Nie minęło 5 godzin, a my już czuliśmy się jak u siebie w domu. Rzeczy były popakowane, tylko teraz ozdabiałam dom małymi przedmiotami, żeby było ładniej. Po prostu zawsze lubiłam mieć jakieś bzdety.
Kiedy dekorowałam dom, Lou robił obiadokolację + śpiewał „I'm sexy and i know it”. Gdy skończyłam podeszłam do chłopaka i zaczęłam się śmiać.
-Nie jesteś sexy.. -oznajmiłam puszczając mu oczko. Jak myślałam Lou przestał śpiewać i zgromił mnie wzrokiem.
-Jestem.!! Zazdrościsz mi.. -tym razem to on puścił oczko.
-Ciekawe czego.. -prychnęłam udając obojętną. Spojrzałam na niego góra, dół, góra, dół i posłałam mu wredny uśmieszek.
Louis chwycił mnie za biodra i przysunął do blatu, po czym ścisnął mnie i delikatnie potarł swoim noskiem o mój.
-Bo ja jestem słodki.. -mruknął śmiejąc się delikatnie i nadal pocierając noskiem.
-Mhm.. -pokiwałam twierdząco głową i zacisnęłam wargi, żeby powstrzymać atak śmiechu. -Co tam dobrego zrobiłeś.? -zmieniłam temat i odsunęłam lekko głowę, aby móc zaglądnąć co chłopak przygotował.
Lou spuścił głowe i się zaśmiał.
-Ty zawsze psujesz najlepszy moment....
-Wiem. -zaśmiałam się i dałam mu szybkiego całusa w policzek.
Brunet zarumienił się i puścił mnie wolno, żebym zobaczyła co dobrego przygotował.
Podeszłam do stołu i zobaczył pyszne naleśniki polane sosem czekoladowym i ozdobione różnymi owocami.
-Łaał... Louis burzysz... -zaśmiałam się i nałożyłam nam po jednym naleśniku.
Oczywiście w trakcie jedzenia nie odbyło się bez rzucania winogronami lub czereśniami... Ale to pomińmy..
Po zjedzeniu Lou dał propozycję, żeby iść na spacer. Oczywiście nie miałam nic do roboty to się zgodziłam.

Poszliśmy pierwsze na targ w Holly, gdzie zamówiliśmy szejki: ja -truskawkowy, Lou -malinowy.
Potem pojechaliśmy do Hollywood. Jechaliśmy 2 godziny i całą drogę prowadził Louis.
Zaparkowaliśmy przed wzgórzem, na którym widniał słynny napis „Hollywood”.
Podeszła do Lou i chwyciłam go pod ramię.
-Jutro gdzieś musisz iść.? -brunet spojrzał na mnie swoimi niebieskimi tęczówkami pytająco.
-Nno.. zapoznać się z kimś tam.. -mruknęłam patrząc na chłopaka.
-Aha.. -odpowiedział i wbił wzrok w ściezkę prowadzącą do góry.
Jeszcze przez chwilę patrzyłam na niego, jednak po 2 minutach skierowałam wzrok na inny przedmiot.
Lou był dzisiaj jakiś dziwny, ani nie żartował, ani nic.. może się z kimś pokłócił.. nie wiem.
Z czasem chłopak stał się coraz bardziej gadatliwy.
-Klauduś... lubisz mnie.?
-Co zrobiłeś..?
-Nic, ale lubisz mnie.?
-No, co zrobiłeś.?
-Lubisz.??
-Tak lubię, ale co przeskrobałeś.? -popatrzyłam na chłopaka tulącego mnie w talii.
-Nic po prostu bardzo cię lubię i chciałbym wiedzieć czy ty mnie też... -brunet przewrócił oczami i mocniej mnie przytulił.
Zatrzymaliśmy się na szczycie wzgórza. Teraz miałam przed sobą po jednaj stronie widok na wszystkie wille najsławniejszych gwiazd, a po drugiej wielki napis znany ze wszystkich gazet i filmów.
Oczywiście porobiliśmy sobie zdjęcia Iphonem Lou, ponieważ mój się rozładował.
-Ślicznie tu prawda.? -zapytałam robiąc zdjęcia, jednak nie dostałam odpowiedzi.
Za to chłopak stanął przede mną i objął mnie delikatnie, patrząc mi do tego w oczy.
Oczywiście ja jak debil tylko się zaśmiałam bo troszeczkę mnie speszyło zachowanie chłopaka, jednak ten nic sobie z tego nie robiąc pochylił się nade mną i … / Dziękuję że czytacie mój blog i jesteście cierpliwi , jednak miałam teraz przerwę bo musiałam cos zrobić. Przepraszam i obiecuję, że jutro dodam kolejną część. :**