23.
Widząc Eleanor w moim domu, tulącą się do Louisa.
Zaraz..
Zaraz.. Tulącą się do MOJEGO Louisa.
-Ekhem..
-chrząknęłam i w tym momencie oboje odwrócili się w moją
stronę.. Zaciekawiła mnie jedna rzecz.. Mianowicie po krótkim
ogarnianiu twarzy Elki, stwierdziłam, że dziewczyna była cała
zapłakana..
Postanowiłam
odpuścić sobie wszelkie chamskie komentarze na jej temat i
podeszłam do nich.
Spojrzałam
pytająco na Louisa, lecz on tylko wzruszył ramionami i dalej
przytulała El.
-Eleanor
co się stało.? -zapytałam, głaszcząc delikatnie jej włosy.
Jak
się domyśliłam dziewczyna nie miała najmniejszego zamiaru nam
powiedzieć o co chodzi... Zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-El...
co się stało.? -to samo pytanie zadał chłopak przytulajac ją do
siebie.
-To
wszystko przez niego.. -w końcu wyszlochała brunetka.
-Przez
kogo.? -zapytałam marszcząc brwi. Wszystko mi się już
pomieszało..
-Eleanor
popatrz na mnie.. -powiedział donośnym głosem chłopak i chwycił
ją za ramiona, żeby popatrzyła na niego. -To chodzi o niego.?
-zapytał, a gdy dziewczyna pokiwała głową twierdząco, chłopak
bez słowa ją do siebie mocno przytulił i mruknął coś, czego ja
nie zrozumiałam.
No
fajnie.. obydwoje wiedzą o co chodzi, tylko ja nie wiem.. Uroczo..
Po
krótkiej rozmowie z Lou, postanowiłam zatrzymać dziewczynę na
jakiś czas, póki się nie uspokoi, a jej stan psychiczny się
poprawi.
-Eleanor..
zostaniesz u nas przez jakiś czas.. i tak teraz już nie ma samolotu
do Anglii, ostatnio odleciał jakąś godzinę temu.. - rzekłam,
niedbale podpierając się o fotel.
-Dziękuję.!
-krzyknęła dziewczyna, ocierając łzy. Podeszła do mnie i mnie
mocno przytuliła.
Odwzajemniłam
uścisk, tylko z mniejszym entuzjazmem.. ogarniałam coś, co mi nie
za bardzo pasowało..
Otóż
w przedpokoju stała duża walizka El.. Czyżby przewidziała, że my
ją przyjmiemy.? Coś jest nie tak.. Dobra.. nie będę dzisiaj sobie
tym głowy zawracać..
Było
około godziny 22, gdy siedziałam na łóżku i wyłączałam
laptopa... Nagle ktoś zapukał spokojnie w drzwi..
-Proszę.
-powiedziałam cicho i opuściłam klapkę.
Zobaczyłam
Louisa, który cicho wszedł do pokoju.. łaał.. Pierwszy raz bez
wejścia smoka... Nie no.. szacun.
-Coś
z Eleanor.? -zapytałam, patrząc na chłopaka, który od razu
pokiwał przecząco głową.
-Nie..
Klaudia.. ja tylko chciałbym powiedzieć, że będę spał w
gościnnym.. -oznajmił chłopak siadając obok mnie.
-Okej..
-powiedziałam nie zastanawiając się nad jednym małym szczegółem..
-Y..
czekaj.. Tam przecież śpi Eleanor.. -powiedziałam patrząc na
chłopaka, który spuscił głowę w dół.. -Nie no, rób co
chcesz.. -dodałam, kładąc laptopa na stoliku nocnym.
-Nie
jesteś zła.? -zapytał.
-Nie..
I
po tych słowach siedzieliśmy w ciszy przez dobre 15 minut.
-Lou.?
-Słucham.?
-A
o co chodzi z Eleanor.? Kto jej coś zrobił.? -zapytałam nie
wytrzymując z ciekawości.
Chłopak
po chwili ciszy, postanowił mi powiedzieć o co chodzi.
-Bo
był kiedyś taki chłopak.. Nazywał się chyba David.. I on chodził
z Eleanor, jak jeszcze ja jej nie znałem. No i gdy któregoś dnia
ona z nim zerwała to.. -na chwile chłopak spuścił głowę, lecz
zaraz ją podniósł. -To zagroził jej, że jeżeli znajdzie kiedyś
kogoś innego to on ją znajdzie i wiesz.. Takie głupoty jej
powiedział, ale ona tego sobie do serca nie wzięła i po kilku
miesiącach zaczęła ze mną chodzić.. I wszystko się dobrze
układało, do czasu, gdy ktoś zaczął jej wysyłac różne
pogróżki itp.. -oznajmił chłopak, bawiąc się frędzlem od mojej
poduszki..
Siedziałam
cicho, patrząc z niedowierzaniem na Louisa....
-Nie
wiedziałam, że miała takie przeżycia.. -mruknęłam cicho i
spuściłam głowę..
[…]
Rano
wstałam, gdy już nikogo nie było na górze..
Zeszłam
na dół, gdzie siedziała tylko Eleanor.. Louisa nie było.. Miło..
przez dobre dwa tygodnie El siedziała u nas w domu i nie miała
najmniejszego zamiaru się stąd wyprowadzić.. Głupio mi było też
ją tak wywalić..
A
najlepsze było to, że przy Louisie cały czas beczała, a przy mnie
to po prostu forever happy.
-Hej,
jadłaś śniadanie.? -zapytałam idąc do kuchni.
-Jadłam..
-mruknęła dziewczyna robiąc wyrzutną minę.
-Widzę,
że ktoś tu lewa noga wstał. -zaśmiałam się, jednak brunetka
zmierzyła mnie wzrokiem.
-Mój
interes, czy zjadłam, czy nie, czy wstałam lewą noga, czy prawą..
a poza tym.. Lou mi zrobił śniadanie.. -powiedziała i zaczęła
przeskakiwac po kanałach.
-Dwa
dni mnie w Stanach nie było i już takie zmiany.. -powiedziałam
cicho i podniosłam brwi.
-A
no jakoś tak.. I Klaudia.. mam do ciebie wielką prośbę.. nie
zbliżaj się do Louisa.. -mruknęła i zrobiła dzióbek cwaniaka..
-Chodzimy ze soba na nowo i nie chcemy, żeby KTOŚ nam to popsuł..
-Że
co proszę.?! // Dziękuje za przeczytanie i przepraszam że nie
dodawałam rozdziałów ale miałam dużo do nadrabiania ;/ będe
dodawac regularnie rozdziały^^


