bhgv

bhgv

wtorek, 23 kwietnia 2013

"Kiedy sen staje sie rzeczywistością cz.19"


19.Był cały czerwony, a jego policzki całe były mokre.
-Harry, ty płaczesz.? -powiedziałam zdziwiona i nie czekając na odpowiedź podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
Dobra.. to on mnie objął.. Ale sorry.! Ja mam ledwo 168cm, a tu mi takie 178cm trzeba tulić.
Zaczął delikatnie muskać moje plecki i schował głowę w moje ramię, gdzie się wypłakał.
-Stary.. ona ma cała podkoszulkę mokrą przez ciebie.. -stwierdził Zayn, lekko unosząc prawą brew.
Harry wziął głowę, ale ja, jak małemu chłopczykowi ponownie przykułam głowę do mojego ramienia. Jak myślałam -chłopak wybuchł jeszcze większym płaczem.
-Zayn.. nie pomagasz.. -Natasza, przeczesała włosy mulata.
-Harry, co się stało.? Coś z rodziną.? -Louis zapytał swoim opiekuńczym głosikiem.
Loczek pokręcił przecząco głową.
-To z kim.? -pasiasty dalej dopytywał.
-Alicja.. -zdążył wypowiedzieć -Zraniłem ją... -wymamrotał loczek.
-Co.? Jak ją zraniłes.? O co chodzi.? -teraz to ja dopytywałam loczka.
Normalnie jak na przesłuchaniu jakimś..
-No właśnie.! Co się stało.? -Zayn uklęknął przed chłopakiem.
-Nno.. no bo jaaa... ja się zakochałem.!
-I o to beczysz.? -zmarszczyłam brwi i spojrzałam dziwnie na chłopaka.
-Nie...
-To o co.? -mruknęła Natasza, dosyć podirytowana.
-Modest kazał mi wrócić do Taylor.! -wykrzyknął chłopak.
-Staryy... -Louis zrobił „Facepalm” -Nawet nie mów, że się zgodziłeś..
-No..
-OMG... jaki debil.. -stuknęłam się w czoło.
-Wiem.. -mruknął loczek, załamany.
-Nie mazgaj się.! Zrób romantycznego coś.! Nie wiem.. jedź do niej, wyslij kwiaty.. To twoja działka.. -wstałam i zaczęłam śmiesznie gestykulować.
-Jadę do niej.!!! -wrzasnął i otarł łzy.
-Ale mogłeś ciszej wykrzyczeć swoją euforię.. -Lou spojrzał z wyrzutami sumienia na Harrego.
Ten tylko zmierzył go morderczym wzrokiem i poszedł po torbę.
-Ej no zwariowałeś chyba.. Prześpij się chociaż.. -Natasza spojrzała na chłopaka, a potem na resztę, zeby ja poparli.
Wszyscy pokiwaliśmy głowami, że pomysł Nataszy był dobry.
-Nie.. jadę do niej jeszcze dzisiaj.. -loczek zaczął ubierać kurtkę.
-Facet jakich mało.. -podeszłam do niego i przytuliłam go. -Uważaj na siebie.. Ale czekaj,! -pisnęłam przerażona.
-Hmm.? -Hazza popatrzył na mnie pytająco.
Wzięłam pierwszą, lepszą karteczkę i długopis i zaczęłam bazgrać coś po nim.
-Jak chcesz iść do restauracji, a chcesz poszpanować polskim to masz.. -podałam mu karteczkę. -Czytaj.!
-Dzien dobry... ŻyczĘ milego dnia.. […] -loczek zaczął czytać co mu napisałam.
Potem wytłumaczyłam mu co to znaczy i na wszelki wypadek napisałam mu tłumaczenie na kartce.
-Dziekujee.. -chłopak przeczytał z karteczki oto właśnie to słowo, po polsku.
-Masz tu.! Miałam w prawdzie jechać jutro do rodziców, ale masz.. -Natasza podała chłopakowi bilet do Polski. -Postaraj się, żeby przełożyli termin na dzisiaj, jak dadzą radę.. -posłała mu szeroki uśmiech..
-Kocham Cię.!! -pisnął Harry i przytulił do siebie mocno Nataszę.
-Nie mnie, tylko Alę.. -zaśmiała się brunetka.
Wszyscy pożegnaliśmy się z loczkiem i wróciliśmy do oglądania filmu.
-On jest szalony.. -powiedziałam i pokazałam na drzwi, w których przed jakimiś 15 minutami stał jeszcze Hazza.
-Tak jak my wszyscy.. -podsumował Zayn, swoim słodkim głosikiem.
Zaśmiałam się i wkułam wzrok w telewizor.
Było około północy, gdy poszłam położyć się spać.
Na szczęście każdy miał swoje łóżeczko.
Ledwo co położyłam głowę na poduszce, ktoś zapukał do drzwi..
-Wejdź..-mruknęłam lekko wkurzona, jednak po głosie nie dało się tego poznać.
-Klaudusiu... -usłyszałam słodki głos Louisa.
-Chcesz do mnie wbić.? Zapomnij.. -obróciłam głowę w drugą stronę.
Chłopak skoczył koło mnie i usiadł po turecku.
-Ale Klaudiaa...
-Zapomnij misiaczku.. -posłałam chłopakowi całusa i znowu walnęłam się na poduszkę.
-Jesteś wredna.. -Lou skrzyżował ręce i zrobił fochniętą mine.
-Ale tylko raz mnie kopnij... -w koncu pozwoliłam brunetowi ze mną spać.
-Kocham Cię.! -wykrzyknął piskliwie swoim słodkim głosikiem.
Po chwili już leżał obok mnie i rozepchał się na całego.
Uroczo...

-Lou.? -powiedziałam cicho.
-Hm.?
-Pojedziesz ze mną do Stanów.? -zapytałam niepewnie.
-Gdzie.? -chłopak podniósł głowę i spojrzał na mnie.
-Do Stanów.. HollyGlands.. -powiedziałam.
-Zobaczymy.. -walnął się na poduszkę.
-Louis.! -krzyknęłam, zabierając mu poduchę.
-Pojade, pojadę.. -ton, jakim wypowiedział to zdanie był trochę nie zapewniający.
-Na pewno.?
-Na pewno.. idź spać, bo będę kopał.. -mruknął i odwrócił się w druga stronę.
Taa.. wbił do mnie i teraz rozkazy będzie dawał...
Po chwili również i ja poszłam spac.

środa, 17 kwietnia 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.18"


18.Poszłam się przygotowywać do wyjścia.
Po godzinie byłam w całej gotowości.
-Powodzenia gwiazda.! -Louis uśmiechnął się do mnie, przytrzymując mi drzwi.-Uważaj.! To auto jest bezcenne...
-Mhmm.. Kocham cię.. -powiedziałam z nutką ironi i posłałam mu buziaka.
Zapięłam pasy i ruszyłam do wytwórni.
Stojąc w korkach przemyślałam nad tym pocałunkiem.
W sumie.. Ja go chybaa.... Nie nie nie.! Ja go nie kocham.! Skarciłam się w myślach.
Zapaliło się zielone światło, za bardzo przygazowałam …
Alboo... sama nie wiem czy go kocham -cały czas trułam w głowie tą myśl...

Na miejsce dotarłam w 30 minut.
Wyszłam z auta i... lekko przymknęłam oczy, krzywiąc się do tego.
Uj.. Za mocno rąbnęłam drzwiami. Louis to by zawał na miejscu miał..
Oj dobrze, że go tu nie ma..
Za wskazówkami Mike'a poszłam do pokoju, który mi wskazał.
Już miałam pukać, gdy nagle mój telefon zaczął dzwonić.
-Tak.? -powiedziałam niepewnie do słuchawki.
-I co.?? Podpisałaś.??? -usłyszałam głos Nataszy.
-Jeszcze nie weszłam.. -mruknęłam śmiesznie.
-A ja weszłam -powiedziała uradowana Natt.
-Przepraszam, co.? -zapytałam zdezorientowana.
-Ahh.. blondy...
-Cii... jestem inteligentna.. -przerwałam przyjaciółce. -Dobra, wracając do tematu... Gdzie weszłaś.??
-Do twojego domu...-powiedziała uradowana, jednak słysząc jak milcze przez chwilę w telefonie zaczęła tłumaczyć. -No bo.. wraz z Zaynem przyjechaliśmy z Kornwalii do was -dokończyła śmiejąc się.
-A..Aha! -krzyknęłam i zobaczyłam Mike'a kierującego się w moją stronę z jakimiś papierami. -Ej.. muszę kończyć.. -mruknęłam szybko i nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.
-O hej.! -powiedział chłopak.
-Cześć.. -uśmiechnęłam się.
-To co.? Podpisujemy.? -wyciągnął karteczkę.
-No.. -powiedziałam posyłając mu uśmiech i nachylając się nad kartką, żeby podpisać.
Nie minęło kilka sekund a na świstku widniał już mój podpis.
Chłopak od razu, gdy dokończyłam się podpisywać, uśmiechnął się szeroko.
-Witam nową gwiazdę.. -wystawił dłonie, żebym go przytuliła. -Od dziś będziemy razem współpracować... jestem twoim menadżerem od tej chwili.
-To fajnie.! -wykrzyknęłam i przytuliłam chłopaka, on zrobił to samo.
-Za trzy dni musisz jechać do HollyGlands, obok Hollywood, tam nagramy jakiś kawałek do wypromowania cię.. -blondyn puścił mnie z uścisku i popatrzył na mnie swoimi błękitnymi oczami, które przysłaniała jego blond włosa grzywka.
„UU.. Hollywood” -pomyślałam i na mojej twarzy zaczął błąkać się uśmiech.
-A mogę zabrać kilka osób.?? -zrobiłam słodkie oczka.
-Nie.. ale dla ciebie się zlituję... Możesz zabrać jedną osobę.. -powiedział niezbyt zadowolony Mike.
„Jednąą.??? Stary ja myślałam całą paczkę, ale dobra, zabiorę chociaż Lou” -pomyślałam.
Lou był dla mnie ważny.. ważniejszy niż wszyscy, czasami mnie to dziwiło.
-Okej.. dziękuję.! -wykrzyknęłam i znowu przytuliłam blondyna.
-Nno.. dosyć już tych uścisków.. jedź do domu. .twój narzeczony pewnie się doczekać nie może.. -powiedział śmiesznie Mike.
Zaśmiałam się i posłusznie puściłam chłopaka i udałam się w stronę mojego samochodu, cała w skowronkach.
Do domu dojechałam w dwie godziny.
Gdy weszłam, w pomieszczeniach panował spokój.. Tylko Louis siedział na tablecie, zapewne na Twitterze.
-Hej.! -powiedziałam wesoło i podbiegłam do niego od tyłu, dając mu buziaka w głowę.
-Podpisałam.!!! -wykrzyknęłam bawiac się jego włoskami.
-Niespodzianka.!!!!! -wykrzyknął uradowany Zayn, wyskakując z łazienki.
-Misiaczku.. wiedziałam, że jesteś u mnie w domciu.. -połaskotałam go po nosku. -Natt. Do mnie dzwoniła.
Chłopak zrobiła zawiedzioną mine i z wyrzutami spojrzał na Nataszę, która wychodziła z kuchni z jogurtem.
-Cześć.! -przywitała się i zmierzyła pytająco mulata
-hej.. -pomachałam jej i usiadłam na sofie obok Lou.
-Z kim piszesz.? -próbowałam zaglądnąć do tableta bruneta.
-Z nikim.. -Louis pocałował mnie szybko w policzek, żeby mu się nie oberwało.
- Jeden: zero dla mnie Kotku.. -mruknął słodko i zaśmiał się wrednie, swoim piskliwym głosikiem.
-Zobaczymy.. -posłałam mu groźne spojrzenie, jednak szybko wybuchłam śmiechem.
-Ulalala... romans.. -zaśmiała się Natasza.
-Taa.. -powiedziałam sarkastycznie i zaczęłam łaskotać przyjaciółkę.
-Ej.!! Wiecie co się zdarzyło w Kornwali.? -Zayn popatrzył na nas, jakby miał zaraz wybuchnąć entuzjazmem.
-Co.? - obydwie z Nataszą stanęłyśmy w bezruchu.
-Lou, powiemy im.? -mulat spojrzał na Louisa, odkładającego swoją zabawkę na stolik.
-Mhm.. -brunet uśmiechnął się śmiesznie.
-Nno bo.. Harry całował się z Alex.!!! -wykrzyknął patrząc jak zareaguję z przyjaciółką.
-Co.???!! -powiedziałyśmy równo.
-Nno.. -Louis poparł Zayna.
-Oni do siebie pasują, więc powinni być razem.. -Natasza usiadła prosto obok mnie.
-Dobrze, że są sami w Kornwalii -zaśmiał się podstępnie mulat.
-Może będę wujkiem.. -mruknął zamyślony Louis. Zrobiłam „facepalm” i popukałam go po głowie.
Posłał mi słodki uśmiech i przytulił mnie mocno.
[..]
Cały dzień spędziliśmy wesoło -jak zawsze.
Było około godziny 21, gdy ktoś wszedł smętnie do salonu.
Cała nasza czwórka obróciła się w stronę drzwi, akurat oglądaliśmy jakiś Horror.
Natt. Od razu skierowała się w stronę włącznika, aby zapalić światło.
Gdy blask oświetlił pomieszczenie, ujrzeliśmy loczka, który... / Przepraszam, ze tak długo nie dodawałam, ale wiecie.. nauka ;/ Dziękuję za komentarze :** Spróbuję dodawać szybciej następne rozdziały <33

piątek, 12 kwietnia 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.17'


17. Zastukałam do drzwi.
Czarne, błyszczące drzwi zadrżały lekko.
Czekałam cierpliwie na zaproszenie, jednak jego nie dostałam.
Zapukałam ponownie... Cisza...
W koncu nie wytrzymałam i załomotałam mocno i nie czekając na odpowiedź weszłam.
-Można.? -mruknęłam ponuro.
„no miła praca nam się zapowiada..” pomyślałam.
-Proszę.. -rzekł męski głos.
Odwróciłam głowę i ujrzałam postać blondyna.
-Koleżanka podpisać kontrakt? Tak? -chłopak bardziej stwierdził, niż zapytał.
-Tak.. ale.. -lekko zmarszczyłam brwi. I co.? Nic nie zaśpiewam i tak o.? Od razu mnie przyjmą.? -powiedziałam sama do siebie.
-Niech pani nie myśli, że nie będzie pani śpiewać... -mruknął dziwnie, chyba chciał być śmieszny..
„Nie stary... nawet mi to na myśl nie przyszło..” już miałam taką formułke powiedzieć.
-To co.? Idziemy śpiewać.? -blondyn wstał i podszedł do mnie, lekko się uśmiechając.



Pokiwałam twierdząco głową i poszłam za mężczyzną, który mnie gdzieś prowadził.
Poszliśmy do sali nagrań.
Chłopak kazał mi wejść do środka i podając jakąś kartkę mruknął:
-Masz zaśpiewasz to...znasz.? -spojrzał na mnie.
-No..
-To daj czadu.! Innej takiej fajnej wytwórni nie znajdziesz.. -powiedział puszczając mi oczko, po czym wyszedł z sali.
Mając przy sobie tekst piosenki Ciary „Like a boy” zaczęłam ją śpiewać.
Gdy skończyłam popatrzyłam niepewnie na szybę, która dzieliła mnie od reszty osób.
Zaczęli mi klaskać... „Chyba nie było aż tak źle... „ pomyślałam, lekko się uśmiechając.
Blondyn po krótkiej rozmowie pokazał mi, żebym przyszła do nich.
-Okej. To może ja zacznę... -powiedział śmiesznie łysy mężczyzna, siedzący na fotelu -Po pierwsze jestem Jake, a po drugie... byłoby mi baardzo miło, gdybyś współpracowała ze mną i resztą.. -pokazał na resztę osób, będących w tym pomieszczeniu. -To jak.? -posłał mi firmowy uśmiech.
-Od razu.?? -zapytałam zdziwiona.
-No a jak.? -Jake spojrzał na mnie dziwnie.
-Ym.. nie no... -wzruszyłam ramionami. -Ale .. ymm.. no ja muszę się zastanowić.. -dodałam.
Mężczyzna zmierzył mnie dziwnie wzrokiem, lecz po chwili powiedział zrezygnowanie:
-No to do trzech dni prosimy o odpowiedź, Mike.. odprowadź koleżankę. Mam nadzieję, że spotkamy się ponownie za trzy dni.. -posłał mi znowu firmowy uśmiech.
Blondyn, który najwyraźniej nazywał się Mike podszedł do mnie i chwycił mnie w talii, lekko popychając w stronę drzwi.
„E.. facet, bo jak ci rąbne to zobaczysz... Łapy przy sobie.. „ mruknęłam w myślach.
-Lepiej by było, gdybyś się zgodziła.. -Mike posłał mi sztuczny uśmiech i bardziej ścisnął w talii.
Juz miałam mu coś zrobić, gdy zobaczyłam postać Louisa, wyłaniającego się zza zakrętu.
-Nasza gwiazda..! -wykrzyknął ironicznie Mike do Lou.
Brunet zmierzył go wzrokiem, a następnie podszedł do mnie bez słowa.
-Klaudia musimy już iśc, prawda.? -oznajmił po 5 minutach „wojny wzroków” z Mikem.
-Taa..
-No to Klaudusiu.. do zobaczenia za trzy dni.. Mam nadzieję.. -puścił mi oczko i poszedł w stronę sali, z której przed chwilą mnie wyprowadził.
Wraz z Louisem poszłam w stronę wyjścia. Kilka razy Lou obrócił się do tyłu patrząc, czy Mike na nas nie patrzy.
-Nie lubicie się.? -powiedziałam, gdy wsiedliśmy już do auta.
-Nie... Lubimy się na inny sposób.. -mruknął oburzony, wyjeżdżając z parkingu z piskiem opon.
-Aha.. -podniosłam brwi.. -I wszystko nagle staje się jasne..
-Nom.. -to było ostatnie słowo wypowiedziane przez bruneta w trakcie drogi.
Gdy dojechaliśmy do mojego domu, Louis siedział przez chwilę, wpatrując się w kierownicę.
-Ej.. jak podpiszesz kontrakt to uważaj na Mike'a .. -mruknął ni stąd ni z ową t.
Spojrzałam na niego pytająco, jednak on nie spuszczał wzroku z kierownicy.
Po chwili ciszy wyszłam z auta i podeszłam do okna kierowcy.
-Jak skończysz podziwiać ta piękną, okrągłą kierownicę to chodź na herbatę... -mruknęłam do chłopaka, który nawet nie zareagował.
„Co mu jest.? Ale ten Mike musiał mu dopiec” pomyślałam. Nie no na serio.. pierwszy raz widziałam takiego Louisa.. takiego .. poważnego.
Jak powiedziałam poszłam przyszykować herbatę.
Gdy stawiałam ciasteczka na stoliku, poczułam, ze ktoś mnie obserwuje.
Zobaczyłam Louisa, który opierał się o futrynę drzwi i przyglądał się mi z skrzyżowanymi rękami.
-Jeszcze się złościsz.? -powiedziałam zabawnie, chcąc trochę rozweselić nastrój panujący w tym domu.
Chłopak posłał mi tylko wymuszony uśmiech.
Poszłam po cukierniczkę do kuchni.
Gdy się obróciłam, ujrzałam tylko twarz Louisa, który w momencie zaczął mnie całować..
Przysunął moja talię do swojej i przedłużał pocałunek.
W końcu udało mi się przerwać go, odsunęłam swoje usta od bruneta i mocno go odepchnęłam od siebie.
-Co ty sobie idioto wyobrażasz.?! -wrzasnęłam zirytowana.
Jak śmiał.! A moje zdanie.?!
Brunet spojrzał na mnie poważnie i po chwili spuścił wzrok w szarawą podłogę.
Skierowałam się podirytowana w stronę salonu.
Usiadłam na kanapie i podparłam ręką głowę, podziwiając jak nigdy dotąd mój dywan.
-Klaudia.. -chłopak usiadł ciężko na fotelu obok sofy, spuszczając wzrok.
Nie odezwałam się.. Nie chciałam go słuchać.
-Przepraszam... Nie wiem co we mnie wstąpiło.. -wymamrotał załamany.
Znowu postanowiłam siedzieć cicho.
Tym razem wbiłam spojrzenie w białą komodę.
-Klaudia.! -Louis wstał nerwowo i chwycił się za głowę. -Czy ty nic nie rozumiesz.?! -wrzasnął i popatrzył na mnie z niedowierzaniem.
Nie chciałam być gorsza i również wstałam.
Wnerwiło mnie to, że podniósł na mnie głos. Ja mu pokaże...
-Co mam niby rozumieć.?! Pierwsze spotykam Mike'a, którego ty ponoć nienawidzisz, a teraz mi taką scenkę urządzasz.? -wrzasnęłam o 3 tony wyżej niż chłopak.
Lou podszedł do mnie i chwycił mnie lekko za ramiona.
-No bo...
Bo co.?! -odeszłam kilka kroków do tyłu, żeby mnie puścił.
-Nic.. nie ważne.. -mruknął pochmurnie. -Po prostu przepraszam.. -spojrzał mi w oczy.
-Ide do swojego pokoju.. -mruknęłam kierując się w stronę schodów.
Z pokoju wyszłam dopiero następnego dnia.
Gdy zeszłam na dół ujrzałam Louisa, oglądającego coś w TV.
-Dzień dobry.. -powiedziałam, uśmiechajac się promiennie.
Lou spojrzał na mnie i posłał mi uśmiech. -Dzwonili do ciebie..
-Kto.? Aha.. dobra.. i co.? -zapytałam nasypując sobie płatków do mleka.
-Odebrałem... odebrał tez Mike, ale to inna droga.. -powiedział odwracając głowę znowu do telewizora.
-Mhm.. -mruknęłam siadając obok pasiastego.
-Smacznego.
-Nawzajem... ...Lou.? -położyłam płatki na stoliku.
-Hm.? -chłopak z zalotnym uśmiechem spojrzał na mnie.
-Przepraszam, że tak wybuchłam.. -posłałam Louisowi słodki uśmiech i przytuliłam go mocno.
Jak myślałam, chłopak odwzajemnił i ze śmiechem mnie mocno ścisnął.
-Nie.. to ja przepraszam.. -powiedział śmiejąc się.
Nagle zadzwonił do mnie telefon.
Poszłam po niego i odebrałam.
-Hallo.?
-Hej. Tu Mike.. to jak.?
-Ymm..
Zobaczyłam Lou, który gestykulował, że mam się zgodzić, bo inaczej mam wpiernicz.
-Klaudia.? -Mike zapytał nerwowo.
-Ym.. Tak.?
-Zgadzasz się.? -mruknął podirytowany.
-Taaak... -powiedziałam i ujrzałam, jak na twarzy Louisa, robi się wielki uśmiech.
-Swietnie.! Prosimy przyjechać w to samo miejsce i podpiszemy kontrakt.. -krzyknął piskliwie blondyn, po czym rozłączył się.
-Będziesz piosenkarką.!!!! -wrzasnął uradowany brunet. W momencie znalazł się obok mnie i zaczął ściskać.
Zaśmiałam się i również przytuliłam przystojniaka.
Już jedno marzenie się spełniło.. teraz czas zacząć drugie..
/dziękuję za komentarze ;** 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.16"


16.-Pobudka .!!! Wstajemy.!! Hop.! Do góry.!! -Lou zaczął drzeć się prosto do ucha.
-Minutkaaa.. -wymamrotałam.
-Nie ma żadnej minutki.! Za minutkę to ty masz być przebrana.!! -wykrzyknął zachwycony.
-Już... -wstałam półprzytomna i powędrowałam do łazienki.
Tam się umyłam i ogólnie rzecz biorąc -ogarnęłam.. Ubrałam się w zwiewną sukienkę i szpilki.
-Misiaczku... śniadanie.. -mruknął chłopak stojąc w drzwiach od sypialni.
-Już idę.. -powiedziałam wpinając kolczyki do uszu.
Gdy zeszłam na dół zobaczyłam ładnie przystrojony stół z różnościami.
Postanowiłam zjeść sałatkę grecką, zaś chłopak wybrał jakąś taką.. nno.. była zielona..
-Denerwujesz się.? -brunet spojrzał na mnie zaciekawiony, biorąc sałatkę do ust.

-Nno troszkę.. -powiedziałam podnosząc lewy kącik ust.
-Nie ma czego.. -posłał mi serdeczny uśmiech. -I tak zbyt ładnie śpiewasz..
-Mhmm..
-Dobra, koniec marudzenia.. jedziemy chodź.. -Lou podniósł się i schował talerze do zmywarki.
Ubrałam bolerko i poszłam do auta.
Chłopak włożył walizki do torby i usiadł za kierownicą.
Odpalił auto i wyjechaliśmy.
Wpatrywałam się w błękitne niebo, podziwiając widoki.
-Co taka jesteś nieobecna.? -brunet spojrzał na mnie kantem oka.
-Aa.. -obróciłam głowę w jego stronę. -Nie wiem co ja mam tam robić i w ogóle..
-No nie martw się.. Będzie dobrze.
-taa.. -mruknęłam i podparłam głowę o szybę.
-Pojedziemy pierwsze do twojego domu, zawieść walizki, a potem do wytwórni, okej.? -Lou położył dłoń na mojej nodze.
Trochę się speszyłam i lekko ruszyłam kolanem, od razu wziął dłoń.
Do mojego domu dotarliśmy w jakieś 3 godziny.
Gdy chłopak zatrzymał auto, akurat poprawiałam makijaż.
-To ty dokończ się upiększać, a ja wezmę zaniosę walizki. -powiedział chłopak wychodząc z auta.
-Okej.. -mruknęłam niewyraźnie, bo malowałam usta.
-Gdy pakowałam kosmetyki do torby, ujrzałam, jak Lou stoi przy drzwiach.
„Geniuszu.. kluczyki..” pomyślałam i wyszłam z auta.
Gdy podążałam w stronę bruneta, zobaczyłam, że wpatruje się w moje schody.
Trochę przyspieszyłam i w momencie znalazłam się przy chłopaku.
Lou czytał 'list”, który najwyraźniej zostawiły mi dziewczyny, gdy czekały aż Harry po nie przyjedzie... A brzmiał on tak:

Droga Klaudusiu.

Będąc jeszcze w Polsce zorientowałyśmy się że nie zabrałaś kilku ważnych rzeczy. Nie wybaczyłybyśmy sobie gdybyśmy nie zabrały ich ze sobą do Anglii. Twoja babcia bardzo za tobą tęskni. Pragnie przekazać ci mały upominek , i chce w nim zaznaczyć że dla niej nadal jesteś malutką dziewczynką , która kiedyś wysmarkała się w jej ulubioną spódnicę w kwiatki. Przesyła ci misia i twoje body w kaczuszki które nosiłaś w wieku 2 latek. Twoja mama przesyła ci plakat 1D. Wiesz który ten z rozmazanym Louisem który nie przeżył natłoku twoich całuuuuusków .! Twój tata kazał Cię pozdrowić i przekazać że gdy przyjedziesz do Polski masz u niego przerąbane za '' bajzel '' w pokoju który zostawiłaś. Rzeczy te możesz znaleźć na dokładnie dwóch schodach wyżej.

POZDROWIENIA.!!!

Aha Ps. Powodzenia z Lou .!!! Trzymamy kciuki z Nataszą.!!!”

Lou zaśmiał się czytając końcówkę listów.
-Mógłbym kiedyś zobaczyć ten plakat.? -zapytał ironicznie, zabawnie się do mnie uśmiechając.
-Niee.!!!! -wykrzyknęłam i pobiegłam kilka schodów wyżej, na taras, gdzie znajdowały się te rzeczy.
-Oh c'mon.!!!! -wykrzyknęłam i szybko zebrałam wszystkie bajery, które tam leżały.
-A chociaż te body w kaczuszki.? -Lou podszedł do mnie i zapytał miłosiernie.
-Niee.!!!!
-Okej.. spokojnie.. -powiedział i wszedł za mną do domu.
Oczywiście znając moje szczęście, na ziemię upadł mi akurat plakat i miś..
Lou szybko zabrał do ręki plakat i misia, na którym było wyszyte jego imię..
„OMG.. siara na całego” pomyślałam i zrobiłam tzw. facepalm.
-Jeju.. ile tych całusów musiałaś mi dawać.! -wykrzyknął zachwycony.
-Yy.. herbata mi się kiedyś wylała? -powiedziałam dziwnie.
-Akurat na moją twarz.? -Lou zmierzył mnie śmiesznie wzrokiem i dał mi buziaka w policzek.
-Yy.? Za co.? -chwyciłam się za policzek, w który mnie Lou pocałował przed chwilą.
-Bo tu pisze „daj mi buziaka” -pokazał mi misia, na którym widniał ten napis.
Spojrzałam na brzuszek misiaka i zaśmiałam się.
Po chwili odebrałam go chłopakowi tak samo, jak plakat.
Położyłam te przedmioty na moim łóżku i wróciłam na dół.
-No to.. -wzruszyłam ramionami. -możemy jechać..-uśmiechnęłam się i zaczęłam bawić się sukienką.
-Okej.. -chłopak otworzył mi drzwi -Panie przodem.. -posłał mi szarmancki uśmiech.
Po chwili byliśmy już w drodze do wytwórni.
Całą drogę przebyliśmy w ciszy...
Gdy Lou zahamował, spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem i cały czas wpatrywał się w moje oczy.
Trochę się speszyłam i spuściłam wzrok.
-Idziemy.? -Zapytał kładąc dłoń na klamce.
Wzięłam głęboki oddech i pokiwałam twierdząco głową.
Opuściliśmy samochód i udaliśmy się w stronę drzwi wejściowych.
Brunet przepuścił mnie przez nie i dalej to on prowadził.
Stanęliśmy przed pokojem numer 113. „Mhmmm szczęśliwa 13...” pomyślałam.
-No wejdź... -napierał Louis.
Nie wiem czemu, ale rzuciłam się chłopakowi na szyje.
Jego to zaskoczyło i o mało go nie wywróciłam, ale po chwili delikatnie muskał moje plecki.
-Dasz radę.. -spojrzał mi w oczy z pełnym uśmiechem.
-Oby... -mruknęłam i odwzajemniłam uśmiech.
-Buziak na szczęście.? -chłopak zrobił cwaniacki uśmiech i zaczął słodko mrugać oczkami.
-Dawaj.. -wystawiłam policzek.
Brunet dał mi słodkiego całusa i lekko przyciągnął do siebie.
-Okej.. wchodzę.. -powiedziałam obluzowując Louisa z uścisku.


-Trzymam kciuki.. -zaśmiał się i pokazał kciuki, które mocno ściskał. -Czekam na korytarzu.. -dodał i zniknął za zakrętem.
Zanim zapukałam, stałam jak wcięta z uniesioną, ściśniętą dłonią do góry, która była ułożona w pozycji „Zapukaj”
Po 5 minutach odważnie zapukałam.. / Dziękuje za komentarze ;****

piątek, 5 kwietnia 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.15"


15. Obudziłam się na czymś strasznie twardym.
Spojrzałam na miejsce, gdzie przed chwilą leżała moja głowa i ujrzałam klatę Louisa.
Zaśmiałam się i spojrzałam jak słodko śpi.
Postanowiłam jeszcze sobie chwilę pospać, tym razem na mojej poduszce.
Zgrabnie położyłam na niej głowę i zamknęłam oczy.
W pewnym momencie poczułam, jak ktoś przyciąga mnie lekko do siebie i mocno tuli mój brzuch swoją ciepłą ręką.
Uśmiechnęłam się i próbowałam usnąć.
Jednak Louis, nie miał zamiaru spać, tylko przeciwnie.. obudzić mnie.
-”Kocham Cie”.! -wykrzyknął mi prosto do ucha.
-Louis śpij... -powiedziałam z lekkim uśmiechem i ręką odepchnęłam twarz przystojniaka.
-A wiesz.. muszę ci się czymś pochwalić.. -mruknął kładąc głowę na moim ramieniu.
-Noo.. dawaj..
-Wiem co znaczy „Kocham Cie”
-CO.?! -obróciłam się gwałtownie. -Yy.. to znaczy.. tak.? To co to znaczy.? -próbowałam mówić w miarę zdziwionym tonem.
-Kocham Cię.. -chłopak spojrzał na mnie swoimi słodkimi oczkami.
-No to dobrze się dowiedziałeś.. -zaśmiałam się. -Ładnie brzmi, co nie.?
-Mhmm.. -zaśmiał się i położył głowę na poduszce.
Postanowiłam wstać po jakiś 15 minutach.
Przykryłam kołdrą Louisa, który ponownie zasnął i sama się podniosłam.
Nagle do pokoju wtargnęła rozpędzona Natasza.
-Cześć misiaczku.!!! -krzyknęła i z dość dużą prędkością rzuciła się na moje łóżko.
Chyba nie zauważyła, że Lou również leży w łóżku i centralnie popchnęła mnie na niego, robiąc przy tym kanapkę na mnie.
-Moje żebra.. -usłyszałam jak Louis z ledwością wymamrotał.
Od razu się podniosłam i zmierzyłam Natt wzorkiem... Ona i tak nie ogarniała.
-Przepraszam.. -powiedziałyśmy równo.
Chłopak podniósł się i posłał nam słodki uśmiech.
-Nic się nie stało.. -powiedział cicho, masując sobie żebra.
-Ty.! -walnęłam poduszką Nataszę.
-Ja.? -dziewczyna pokazała na siebie.
-Zobaczysz.. jeszcze tylko Alicję zobaczę dzisiaj, to obydwie dostaniecie.! -pogroziłam jej palcem.
-To ona do ciebie tak wydzwaniała.? -Lou spojrzał na mnie pytająco.
-Mhm..
-Natasza.. masz przerąbane u niej.. wiesz jak wczoraj wkurzona chodziła.? -Louis mówił z podekscytowaniem.
-Uu.. ee.. ona mnie kocha..-brunetka posłała mu uśmiech.
-Taaa.. -powiedziałam sarkastycznie.
-Ej .. właśnie.. Klaudia.? A ty z nim chodzisz czy co.? -Natt powiedziała tym razem po Polsku.
-Coś ty.. -powiedziałam.. dobra.. raczej krzyknęłam.
Chłopak bacznie przyglądał się naszej rozmowie.
-I tak misiu nic nie zrozumiesz... -połaskotałam go po nosku, gdy wstawałam z łóżka.
Poszłam do łazienki gdzie spędziłam jakieś 30 minut, a następnie zeszłam na dół do kuchni.
Byli tam już wszyscy, Natasza, Alicja, Harry, Zayn, Liam i Niall z Louisem.
Ostatnia dwójka kłóciła się o jakiś serek.
Podeszłam bliżej żeby ich rozdzielić i zobaczyłam, ze trzymają oni MÓJ ulubiony serek.
-Ej.! To mój serek.!!! -krzyknęłam również chwytając za pojemniczek.
Dwójka zmierzyła mnie wzrokiem i po chwili nie zwracała już na mnie uwagi...
„Takk.??? To zobaczymyy..”
-Ej.! Alicja.. mogłabyś się ubrać.. -krzyknęłam w stronę ubranej Alicji, która spojrzała na mnie dziwnie.
Od razu Lou i Niall spojrzeli na brunetkę, a ja podstępnie zabrałam im serek.
-Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.. -zaśmiałam się i usiadłam między dziewczynami.
Brunet i blondyn spojrzeli na mnie i na mój serek załamani.
Zaśmiałam się i wzięłam się za jedzenie.
Gdy skończyliśmy jeść, umyłam talerze z dziewczynami.
-Kochane … idziemy na plażę.. -Zayn klasnął w dłonie i objął mnie ramieniem patrząc po kolei na każdą z nas.
-Yy.. niee..?.-mruknęłam.
-Tak.!!!
-Nie mam stroju.
-Kupiłem ci z Harrym.! Poczekaj chwilę -chłopak pobiegł do mojego pokoju.
-Ej.. jeszcze jeden taki numer.. -wykorzystałam sytuację i zgromiłam przyjaciółki wzrokiem.
-Przepraszamy.. -mruknęły niewinnie, ale po chwili wybuchły śmiechem.
Gdy usłyszałam ich śmiech, również zaczęłam się śmiać.
-Klaudusiu.! Podziwiaj.!! -Zayn przybiegł zadowolony do nas z fioletowym strojem.
-Ja to mam założyć.?! -pokazałam palcem na dość skąpy strój.
-Mhmm.. -Zayn uśmiechnął się zabójczo.
Dziewczyny, które stały za mną zaczęły się śmiać, obróciłam się i zmierzyłam je wzrokiem -w momencie ucichły.
Mulat rzucił mi strój i poszedł sam się ubierać.
Spojrzałam na niego i skrzywiłam się lekko. On był zbyt skąpy.!!
-Współczuję.. -Natasza poklepała mnie po ramieniu i poszła z Alicją się przebierać.
-Jeszcze słowo!! -krzyknęłam ze śmiechem i podreptałam do łazienki.
-Klaudia, orient.!!! -ktoś z tyłu krzyknął piskliwie.
Gdy zdążyłam się obrócić dostałam z jakiejś lepkiej masy.
-Louis.!!!!! -wrzasnęłam na cały głos.
-Ojj.. przepraszam.. -brunet zaśmiał się i wziął na palec trochę masy z mojego ramienia. -Mmm.. słodkie.. -puścił mi oczko.
-Zabiję cię.! -powiedziałam wycierając oczy.
-Mrr.... jesteś słodka jak cukierek i niegrzeczna jak diabełek.. Lubię takie..-Lou uśmiechnął się podejrzliwie.
-Spadaj... -mruknęłam wkurzona i poszłam do łazienki.
Gdy byłam już pod prysznicem usłyszałam jak ktoś puka do drzwi.
-Klaudia, my idziemy już na plażę, dojdź do nas zaraz.. -był to głos Liama.
-Nie, utopię się.. -zaśmiałam się -Okej.. tylko się umyję.. -dodałam.
Po jakiś 5 minutach upewniania się, że wszyscy wyszli z domu, postanowiłam puścić radio i zacząć śpiewać.
Akurat leciała piosenka Christiny Aguilery i Pitbulla „Feel This Moment” -kochałam ją...
Zaczęłam głośno śpiewać zwrotki Christiny..
-I just wanna feel this moment... !!!!!!
Nagle usłyszałam jak ktoś otworzył szeroko drzwi.
-Klaudia, jejku jak ty pięknie śpiewasz.!!!! -był to głos Louisa.
-Aa.!! Spieprzaj stąd zboczeńcu jebany.!!! -krzyknęłam jak oszalała, chwyciłam za żel do kąpieli i zaczęłam rzucać nim w Lousia.
Ha.! Trzy razy trafiłam.
Po chwili chłopak się wycofał i zamknął drzwi.
Wyszłam z łazienki po jakiś 20 minutach.
Byłam ubrana w strój kąpielowy, na który narzuciłam zwiewną koszulkę..
Na kanapie siedział Louis...
-E..!!-rzuciłam do niego mokry ręcznik. -Po pierwsze ja ciebie nie podsłuchuję.. A po drugie.. ja Ciebie nie podglądam. -powiedziałam wkurzona.
-Przepraszam.. chciałem ci tylko powiedzieć, że ślicznie śpiewasz... -mruknął słodko chłopak.
Nie no.. na niego to nie da się złościć..
Zaśmiałam się.
-No.. a ja mam nauczkę, żeby zamykać drzwi od łazienki, gdy dzielę ją z tobą.. .Idziemy do reszty.?
-Chodź.. -chłopak podszedł do mnie i objął mnie lekko w talii.
Na plaży siedziałam między Alicją, a Nataszą.
Harry cały czas przymilał się do Alicji.. Powiem nawet, że ją podrywał.
-Oni będą parą.. -szepnęłam do Nataszy.. Nno.. Przynajmniej tak myślałam.
-A ja będę jej chłopakiem.. -ktoś mi odpowiedział. Podniosłam wzrok i ujrzałam Nialla.
OMG.! Co ja palnęłam....
-Yyy.. pływać mi się zachciałoo -wstałam i zaczęłam komunikować się z dziewczynami wzrokiem, że chcę, żeby ze mną poszły.
-Ja nie idę.. woda jest zimna.. -mruknęła Ala, a Natasza jej przytaknęła.
-To ide sama.... -posłałam im zabójcze spojrzenie i poszłam w stronę morza.
Odeszłam od całej paczki z jakieś 200 metrów, chodziłam po brzegu zapatrzona przed siebie. Myślałam nad całą sobą, gdy ktoś podbiegł do mnie i chwycił mnie mocno w talii, kładąc głowę na moim ramieniu.
-Co tak sama spacerujesz.? -Lou uśmiechnął się do mnie słodko.
-Aaa.. jakoś tak.. -odwzajemniłam uśmiech.
-Ejj...
-Co.??
-Bo wiesz jak Cię kochamm..
-Dawaj, co zrobiłeś tym razem.??
-Nno...
-Nno?!!
-No bo jakby ci to powiedzieć.. jutro masz iść do wytwórni muzycznej, gdzie najprawdopodobniej podpiszesz kontrakt.. -Lou powiedział zadowolony.
-Co.?! -ryknęłam na bruneta.// dziękuję za komentarze, postaram sie wam wszystkim komentować, bo wiem jakie to fajne uczucie ;**