19.Był
cały czerwony, a jego policzki całe były mokre.
-Harry,
ty płaczesz.? -powiedziałam zdziwiona i nie czekając na odpowiedź
podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
Dobra..
to on mnie objął.. Ale sorry.! Ja mam ledwo 168cm, a tu mi takie
178cm trzeba tulić.
Zaczął
delikatnie muskać moje plecki i schował głowę w moje ramię,
gdzie się wypłakał.
Harry
wziął głowę, ale ja, jak małemu chłopczykowi ponownie przykułam
głowę do mojego ramienia. Jak myślałam -chłopak wybuchł jeszcze
większym płaczem.
-Zayn..
nie pomagasz.. -Natasza, przeczesała włosy mulata.
-Harry,
co się stało.? Coś z rodziną.? -Louis zapytał swoim opiekuńczym
głosikiem.
Loczek
pokręcił przecząco głową.
-To
z kim.? -pasiasty dalej dopytywał.
-Alicja..
-zdążył wypowiedzieć -Zraniłem ją... -wymamrotał loczek.
-Co.?
Jak ją zraniłes.? O co chodzi.? -teraz to ja dopytywałam loczka.
Normalnie
jak na przesłuchaniu jakimś..
-No
właśnie.! Co się stało.? -Zayn uklęknął przed chłopakiem.
-Nno..
no bo jaaa... ja się zakochałem.!
-I
o to beczysz.? -zmarszczyłam brwi i spojrzałam dziwnie na chłopaka.
-Nie...
-To
o co.? -mruknęła Natasza, dosyć podirytowana.
-Modest
kazał mi wrócić do Taylor.! -wykrzyknął chłopak.
-Staryy...
-Louis zrobił „Facepalm” -Nawet nie mów, że się zgodziłeś..
-No..
-OMG...
jaki debil.. -stuknęłam się w czoło.
-Wiem..
-mruknął loczek, załamany.
-Nie
mazgaj się.! Zrób romantycznego coś.! Nie wiem.. jedź do niej,
wyslij kwiaty.. To twoja działka.. -wstałam i zaczęłam śmiesznie
gestykulować.
-Jadę
do niej.!!! -wrzasnął i otarł łzy.
-Ale
mogłeś ciszej wykrzyczeć swoją euforię.. -Lou spojrzał z
wyrzutami sumienia na Harrego.
Ten
tylko zmierzył go morderczym wzrokiem i poszedł po torbę.
-Ej
no zwariowałeś chyba.. Prześpij się chociaż.. -Natasza spojrzała
na chłopaka, a potem na resztę, zeby ja poparli.
Wszyscy
pokiwaliśmy głowami, że pomysł Nataszy był dobry.
-Nie..
jadę do niej jeszcze dzisiaj.. -loczek zaczął ubierać kurtkę.
-Facet
jakich mało.. -podeszłam do niego i przytuliłam go. -Uważaj na
siebie.. Ale czekaj,! -pisnęłam przerażona.
-Hmm.?
-Hazza popatrzył na mnie pytająco.
Wzięłam
pierwszą, lepszą karteczkę i długopis i zaczęłam bazgrać coś
po nim.
-Jak
chcesz iść do restauracji, a chcesz poszpanować polskim to masz..
-podałam mu karteczkę. -Czytaj.!
-Dzien
dobry... ŻyczĘ milego dnia.. […] -loczek zaczął czytać co mu
napisałam.
Potem
wytłumaczyłam mu co to znaczy i na wszelki wypadek napisałam mu
tłumaczenie na kartce.
-Dziekujee..
-chłopak przeczytał z karteczki oto właśnie to słowo, po polsku.
-Masz
tu.! Miałam w prawdzie jechać jutro do rodziców, ale masz..
-Natasza podała chłopakowi bilet do Polski. -Postaraj się, żeby
przełożyli termin na dzisiaj, jak dadzą radę.. -posłała mu
szeroki uśmiech..
-Kocham
Cię.!! -pisnął Harry i przytulił do siebie mocno Nataszę.
-Nie
mnie, tylko Alę.. -zaśmiała się brunetka.
Wszyscy
pożegnaliśmy się z loczkiem i wróciliśmy do oglądania filmu.
-On
jest szalony.. -powiedziałam i pokazałam na drzwi, w których przed
jakimiś 15 minutami stał jeszcze Hazza.
-Tak
jak my wszyscy.. -podsumował Zayn, swoim słodkim głosikiem.
Zaśmiałam
się i wkułam wzrok w telewizor.
Było
około północy, gdy poszłam położyć się spać.
Na
szczęście każdy miał swoje łóżeczko.
Ledwo
co położyłam głowę na poduszce, ktoś zapukał do drzwi..
-Wejdź..-mruknęłam
lekko wkurzona, jednak po głosie nie dało się tego poznać.
-Klaudusiu...
-usłyszałam słodki głos Louisa.
-Chcesz
do mnie wbić.? Zapomnij.. -obróciłam głowę w drugą stronę.
Chłopak
skoczył koło mnie i usiadł po turecku.
-Ale
Klaudiaa...
-Zapomnij
misiaczku.. -posłałam chłopakowi całusa i znowu walnęłam się
na poduszkę.
-Jesteś
wredna.. -Lou skrzyżował ręce i zrobił fochniętą mine.
-Ale
tylko raz mnie kopnij... -w koncu pozwoliłam brunetowi ze mną spać.
-Kocham
Cię.! -wykrzyknął piskliwie swoim słodkim głosikiem.
Po
chwili już leżał obok mnie i rozepchał się na całego.
Uroczo...
-Lou.?
-powiedziałam cicho.
-Hm.?
-Pojedziesz
ze mną do Stanów.? -zapytałam niepewnie.
-Gdzie.?
-chłopak podniósł głowę i spojrzał na mnie.
-Do
Stanów.. HollyGlands.. -powiedziałam.
-Zobaczymy..
-walnął się na poduszkę.
-Louis.!
-krzyknęłam, zabierając mu poduchę.
-Pojade,
pojadę.. -ton, jakim wypowiedział to zdanie był trochę nie
zapewniający.
-Na
pewno.?
-Na
pewno.. idź spać, bo będę kopał.. -mruknął i odwrócił się w
druga stronę.
Taa..
wbił do mnie i teraz rozkazy będzie dawał...
Po
chwili również i ja poszłam spac.




