-Czekaj idę z tobą.! -szepnęłam w miarę głośno aby przyjaciółka usłyszała i zaraz podążałam jej krokami.
-Słyszę, że biegniesz na górę.! I tak się nie schowasz.!! -wrzasnął chłopak idąc w stronę schodów..
Ku mojemu zdziwieniu, gdy byłam już przed drzwiami do pokoju Nat. dziewczyna posłała mi buziaczka i zamknęła przede mną drzwi.!!
-Ej Natasza otwieraj to.!! -powiedziałam cicho i zaczęłam walić w drzwi.. Przestałam jednak to robić w momencie, gdy usłyszałam jak chłopcy wbiegli na schody... Nie no... Już po mnie...
Jedyne co mi zostało to wbić do swojego pokoju, który był obok...
Szybko trzasnęłam białym drewnem o futrynę i wzięłam głęboki oddech..
Nagle usłyszałam jak drzwi od pokoju Nataszy zamykają sie łagodnie, jednak w moje zaczęło coś, a raczej ktoś mocno walić..
-Majka.!! Liczę do trzech.!! Raz.!!!
Boże zlituj się...
-...Dwaa.!!
Nie pozostało mi nic innego.. Boże bądź ze mną... Szybko puściłam drzwi i usiadłam wzorowo na łóżku robiąc chyba najsłodszy uśmiech na świecie.
-Trzy.!! -wrzasnął chłopak i otworzył nerwowo drzwi. Spojrzał na mnie rozwścieczonym wzrokiem.
-Cześć kochanie. -uśmiechnełam się wzorcowo i pomachałam mu słodko.
Chłopak podniósł brew do góry i zrobił kilka kroków do przodu. W tym czasie ja podniosłam się, żeby sobie czasem nie pomyślał, że jest lepszy.
-Cześć kochanie. -uśmiechnełam się wzorcowo i pomachałam mu słodko.
Chłopak podniósł brew do góry i zrobił kilka kroków do przodu. W tym czasie ja podniosłam się, żeby sobie czasem nie pomyślał, że jest lepszy.
Brunet chwycił mnie za nadgarstki i "delikatnie" ścisnął.
-Masz mi coś do wytłumaczenia.? -zapytał podnosząc jeszcze bardziej lewą brew.
-Ja.? Nie.. -uśmiechnęłam się promiennie -Czyżby studio było zamknięte.? -zapytałam udając zdziwioną.
Louis pokręcił głową, nie dowierzając w to, co słyszy..
-Nie no Majka.. Nie wiem co ci zaraz zrobię..
-Możesz mi dać buzi -odpowiedziałam szybko i nadstawiłam policzek.
Brunet spojrzał na mnie jak na debila i jednym ruchem powalił mnie na łóżko a potem usiadł na mnie.
-Płać grzeszniku za grzechy.! -krzyknął uśmiechając się i zaczął brutalnie mnie łaskotać.
-Nie nie nie.!! Louis.!! -pisnęłam śmiejąc się i wiercąc, żeby chłopak zszedł ze mnie.
-Nic z tego misiu.. I jeszcze dzisiaj śpisz na sofie.!! -krzyknął rozweselony swoimi efektami.
-Hahahaha Czekaj co.?? - w momencie przestałam się śmiać. - Jak to na sofie.?? -spojrzałam na niego wystraszona.
Chłopak posłał mi buziaczka. Nie no.. druga Natasza..
-Za to, że musiałem ponad dwie godziny siedzieć w korkach i marznąć przed studiem śpisz na sofie i bez gadania. -chłopak pomiział mnie noskiem o mój nos i kontynuował łaskotanie.
Męki te trwały około 20 minut do czasu, gdy usłyszeliśmy z Louisem huk rozwalanych się talerzy.
W momencie przestaliśmy się śmiać i spojrzeliśmy po sobie wystraszeni.
-Co tam się dzieje.? - brunet zszedł ze mnie i pomógł mi wstać.
-Nie wiem... Chodź zobaczymy ... -pociągnęłam chłopaka za rękę w stronę korytarza.
Odgłosy dobiegały z pokoju Nataszy i Niall'a.. Louis delikatnie otworzył drzwi i ledwo co wrąbał tam głowę, a już w ciągu sekundy ją stamtąd ewakuował.
-Co jest.? -zapytałam klepiąc go po plecach.
-To są idioci.. -skomentował krótko chłopak.
-Ej no co zrobili.? -zapytałam ponownie i podniosłam brwi krzyżując ręce.
- Chyba założyli się o to, kto więcej talerzy rozbije..
-Hahaha -zaśmiałam się - Czekaj co.?! Te talerze są na Wigilię.!! -pisnęłam i nie zważajac na swoje bezpieczeństwo wparowałam do pokoju.
-Pojebało was.?!! -wrzasnęłam. Obydwoje przestali.. -Co wy robicie.? Jedziecie jutro po nowe talerze..
-Spoko.. -odpowiedział krótko Niall -Ej jestem głodny.. Lou idziesz do kuchni.? -zapytał i pokazał mu, żeby tamten poszedł z nim.
-Okej.. -powiedział brunet i odszedł z Irlandczykiem w stronę kuchni. -Ej a kto wygrał.? -zapytał, gdy wyszli z pokoju.
Pokręciłam głową..
-Całe życie z wariatami.. -skomentowałam i spojrzałam na przyjaciółkę. -Sprzątasz to..
Ta pokiwała twierdząco głowa i uśmiechnęła się szeroko -A zrobisz mi goraca czekoladę.?
Zaśmiałam się cicho i wystawiłam język brunetce.
-Spoko.. przyjdź tam do mnie zaraz bo i tak dzisiaj za karę śpię na dole.. -zaśmiałam się i poszłam na dół.
Miałam już wchodzić do kuchni gdy usłyszałam jak chłopcy coś szepczą. Oparłam się o ściane i zaczęłam uważnie ich słuchać.
-Ej a ty Majce nic nie mówiłeś wiesz o czym.. -powiedział cicho Niall nalewając mleka do miski.
-Nie.. Ona ma o tym nic nie wiedzieć.. -mruknął cicho Louis i napił się wody.
-Co ty tu tak... -nie dokończyłam przyjaciółce która przed chwilą przybiegła do mnie, bo zatkałam jej buzię.
-Nic siedź cicho.. -szepnęłam dalej zatykając buzię brunetce.
Na naszego pecha zza ściany wychylił się Louis.
-Co wy tu robicie.? -zapytał zdziwiony i spojrzał na nas podejrzliwie..
-Masz mi coś do wytłumaczenia.? -zapytał podnosząc jeszcze bardziej lewą brew.
-Ja.? Nie.. -uśmiechnęłam się promiennie -Czyżby studio było zamknięte.? -zapytałam udając zdziwioną.
Louis pokręcił głową, nie dowierzając w to, co słyszy..
-Nie no Majka.. Nie wiem co ci zaraz zrobię..
-Możesz mi dać buzi -odpowiedziałam szybko i nadstawiłam policzek.
Brunet spojrzał na mnie jak na debila i jednym ruchem powalił mnie na łóżko a potem usiadł na mnie.
-Płać grzeszniku za grzechy.! -krzyknął uśmiechając się i zaczął brutalnie mnie łaskotać.
-Nie nie nie.!! Louis.!! -pisnęłam śmiejąc się i wiercąc, żeby chłopak zszedł ze mnie.
-Nic z tego misiu.. I jeszcze dzisiaj śpisz na sofie.!! -krzyknął rozweselony swoimi efektami.
-Hahahaha Czekaj co.?? - w momencie przestałam się śmiać. - Jak to na sofie.?? -spojrzałam na niego wystraszona.
Chłopak posłał mi buziaczka. Nie no.. druga Natasza..
-Za to, że musiałem ponad dwie godziny siedzieć w korkach i marznąć przed studiem śpisz na sofie i bez gadania. -chłopak pomiział mnie noskiem o mój nos i kontynuował łaskotanie.
Męki te trwały około 20 minut do czasu, gdy usłyszeliśmy z Louisem huk rozwalanych się talerzy.
W momencie przestaliśmy się śmiać i spojrzeliśmy po sobie wystraszeni.
-Co tam się dzieje.? - brunet zszedł ze mnie i pomógł mi wstać.
-Nie wiem... Chodź zobaczymy ... -pociągnęłam chłopaka za rękę w stronę korytarza.
Odgłosy dobiegały z pokoju Nataszy i Niall'a.. Louis delikatnie otworzył drzwi i ledwo co wrąbał tam głowę, a już w ciągu sekundy ją stamtąd ewakuował.
-Co jest.? -zapytałam klepiąc go po plecach.
-To są idioci.. -skomentował krótko chłopak.
-Ej no co zrobili.? -zapytałam ponownie i podniosłam brwi krzyżując ręce.
- Chyba założyli się o to, kto więcej talerzy rozbije..
-Hahaha -zaśmiałam się - Czekaj co.?! Te talerze są na Wigilię.!! -pisnęłam i nie zważajac na swoje bezpieczeństwo wparowałam do pokoju.
-Pojebało was.?!! -wrzasnęłam. Obydwoje przestali.. -Co wy robicie.? Jedziecie jutro po nowe talerze..
-Spoko.. -odpowiedział krótko Niall -Ej jestem głodny.. Lou idziesz do kuchni.? -zapytał i pokazał mu, żeby tamten poszedł z nim.
-Okej.. -powiedział brunet i odszedł z Irlandczykiem w stronę kuchni. -Ej a kto wygrał.? -zapytał, gdy wyszli z pokoju.
Pokręciłam głową..
-Całe życie z wariatami.. -skomentowałam i spojrzałam na przyjaciółkę. -Sprzątasz to..
Ta pokiwała twierdząco głowa i uśmiechnęła się szeroko -A zrobisz mi goraca czekoladę.?
Zaśmiałam się cicho i wystawiłam język brunetce.
-Spoko.. przyjdź tam do mnie zaraz bo i tak dzisiaj za karę śpię na dole.. -zaśmiałam się i poszłam na dół.
Miałam już wchodzić do kuchni gdy usłyszałam jak chłopcy coś szepczą. Oparłam się o ściane i zaczęłam uważnie ich słuchać.
-Ej a ty Majce nic nie mówiłeś wiesz o czym.. -powiedział cicho Niall nalewając mleka do miski.
-Nie.. Ona ma o tym nic nie wiedzieć.. -mruknął cicho Louis i napił się wody.
-Co ty tu tak... -nie dokończyłam przyjaciółce która przed chwilą przybiegła do mnie, bo zatkałam jej buzię.
-Nic siedź cicho.. -szepnęłam dalej zatykając buzię brunetce.
Na naszego pecha zza ściany wychylił się Louis.
-Co wy tu robicie.? -zapytał zdziwiony i spojrzał na nas podejrzliwie..
