bhgv

bhgv

poniedziałek, 7 lipca 2014

36 "Kiedy sen staje się rzeczywistością"

Przeprosiny.

Z samego początku chcę was strasznie przeprosić za to, że mnie aż tak długo nie było. jesteście tacy kochani, a ja was tak strasznie nie doceniam. Myślałam, że zapomnieliście o moim blogu i prawie nikt go już nie czyta, ale ostatnio tak z głupoty na niego weszłam i zobaczyłam jak dużo mam od was wiadomości typu "kiedy wrócisz?" "tęsknimy". Ba! A jak zobaczyłam ze codziennie ktoś wbija mi a bloga, sprawdzając czy coś dodałam to aż mi się głupio zrobiło, że was tak ignoruję. Z całego serca przepraszam i postaram się odnowić tego bloga.Ale z racji tego, że jest okres wakacyjny, rozdział będzie się ukazywał raz na tydzień, chyba, ze mi coś wypadnie to będzie co dwa tygodnie lub częściej, jak będę miała czas. Jeszcze raz chce was przeprosić i powiedzieć jak bardzo Was Kocham ♥

36. Siedziałam w jasno oświetlonej garderobie, wpatrując się w swoje odbicie w lustrze. Jasne włosy skręcone w sprężynki, swobodnie opadały na ramiona. Czerwoną szminką maznęłam usta i wydymałam je, sprawdzając, czy wszystko jest okej. 
-Gotowa księżniczko? -zapytał Mike, lustrując mnie uważnie wzrokiem. Zaśmiałam się i wstałam z aksamitnego fotela podchodząc do niego.
-Tak, a wszystko jest zapięte na ostatni guzik, mój menadżerze? -odrzekłam uśmiechając się szeroko i poprawiłam swoje czarne body.
-No ślicznie wyglądasz -zaśmiał się blondyn po czym szybko chwycił za jasnoróżowego tulipana, który był w szklanym wazonie pełnym tych samych kwiatów. -To dla ciebie. -Dodał, puszczając mi oczko.
Spojrzałam zaskoczona na przyjaciela i wzięłam od niego podarunek, wąchając go. Przymknęłam oczy i uśmiechnęłam się zaciągając się tym miłym, delikatnym zapachem.
-Dziękuję - powiedziałam uśmiechając się w stronę Mike'a  i podałam kwiatek swojej stylistce, prosząc, aby włożyła go do wazonu.
Nagle poczułam ciepłą dłoń na swoich biodrach, która przyspieszyła moje tempo.
-Za minute wchodzisz!! -krzyknął Paul, odrywając mnie od Mike'a i prowadząc w stronę wyjścia.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo już po chwili stałam na białym krzyżyku.
-Three!! Twoo!! One!! Let's start!! -usłyszałam i poczułam jak coś otwiera się pod moją głową. Podpierając się ręką o jedno biodro i dumnie wpatrując się przed siebie wyjechałam na lekko oświetlona scenę.
Mimo tego, że na uszach miałam słuchawki, dobrze słyszałam pisk fanów. Uśmiechnęłam się delikatnie i zaczęłam się z nimi witać.
-Dobry wieczór Rio!!! -krzyknęłam do tłumu, który na moje słowa zaczął skakać i jeszcze bardziej piszczeć.
Zaśmiałam sie i widząc wchodzące tancerki zaczęłam tańczyć odpowiedni układ, zaczynając zwrotkę piosenki.
Czas mijał szybko, a zabawa wcale nie miała zamiaru się kończyć.
Teraz czas na cover Beyonce -Halo.  Kochałam ta piosenkę i to własnie ją wybrałam na mój własny cover..
Zaczęłam śpiewać a scena zrobiła się ciemna, a po chwili zobaczyłam jak prawie wszyscy fani machają niebieskimi światełkami.
Spojrzałam na Mike'a, który stał przy barierkach i pokazywał mi, żebym ściagnęła słuchawki. Zmarszczyłam brwi i posłusznie ściągnęłam z uszu słuchawki.. I w tym momencie mnie zatkało.. Nigdy wcześniej nie słyszałam, żeby wszyscy tak sie zgrywali. Z wrażenia przestałam śpiewać i usmiechnęłam się szeroko, a fani dalej kontynuowali piosenkę.
-Dziękuje wam. -powiedziałam na końcu, ze łzami w czach. -Dziękuję wam z całego serca. Jesteście kochani. Nie macie pojęcia jak bardzo was kocham!! -krzyknęłam, a gdy skończyłam jakże to swoją długa przemowę usłyszałam krzyki i oklaski.
Jeszcze raz im pomachałam i poczułam jak podstawa zniża się na dół. Podskoczyłam, żeby jeszcze raz im pomachać i posłałam im całusa, po czym zniknęłam, a konstrukcja sie zamknęła.
-Byłaś wspaniała!! -krzyknęli równo wszyscy i podeszli do mnie, przytulając mnie.
Zaśmiałam się i podziękowałam wszystkim za wspaniałą współprace i udałam się do garderoby. Po drodze spotkałam Kate, która podała mi telefon. Nacisnęłam na ekran i zobaczyłam 14 nieodebranych połączeń od Louis'a. Zignorowałam to i weszłam do garderoby siadając na krześle i zdejmując kolczyki.
Nagle zobaczyłam jak ktoś porusza się obok ściany.
-Czemu nie odbierasz? -zapytał dobrze znajomy głos. Podniosłam brwi i gwałtownie się odwrociłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz