34. "Drogi pamiętniku.. Dzisiaj mamy już 14 lutego.. Nie odwiedzałam cię od 23 grudnia.. Wiec teraz streszczę ci tamte wszystkie dni..
• Święta przebiegły bardzo dobrze.. Poza faktem, że gdy Natasza witała się z Alicją, o mało co nie zwaliły choinki stojącej w przedpokoju.. W tym roku również o dziwo nie spaliło mi się żadne danie. Aha! Alicja wyszła ze szpitala w święta i jak stwierdzili londyńscy lekarze miała zwykłą grypę..
Teraz może przejdę do prezentów: Otóż od Louisa dostałam Iphone'a złoto-białego i wisiorek z małą wstążeczką.. Ja natomiast dałam mu Laptopa i misia, którego ma obowiązkowo przytulać, gdy będę daleko od niego.. Nataszy we dwójkę daliśmy zestaw perfum i czarną sukienkę z koronkowymi zdobieniami.. Niallowi kupiliśmy xBoxa i gre Fifę.. To samo dostał Lou, tylko od drugiej pary. Alicja z Harrym dostali kociaka i różne dodatki do domu, do którego niedawno się wprowadzili, natomiast my dostaliśmy słodkiego, białego pieska z czerwoną kokardką.!! Ja do dzisiaj jaram się nim bardziej bardziej niż Louis swoją Fifą.. Postanowiliśmy nazwać go Tiffy. Słodziak właśnie siedzi koło mnie i grzeje się pod kocykiem.
• Sylwester też minął bardzo szybko.. Wyjechaliśmy do Stanów i tam spędziliśmy Sylwestra z Louisem wśród kolegów i kolezanek z mojej branży.. Oczywiście największym wrogiem bruneta był Mike, z którym prawie co się nie pobił.. Ale tak to było okej..
Teraz znowu jestem z Lou w Londynie, w domu, który kupiliśmy niedawno.. No i co tu jeszcze moge ci napisać.?
Są walentynki.. z tego co się zapowiada to mój kochany chłopak nic mi nie przygotuje.. Ale co tam.. upiekę mu ciasto.. Niech sie cieszy..
Aha.! Zapomniałam ci dodać pewnej rzeczy! Od jakiegoś czasu Tomlinson robi się dziwny.. Ma jakieś dni, w których cały czas wrzeszczy i krzyczy o byle co.. Raz chyba chciał mnie walnąć, ale nie sądze, żeby do tego był zdolny.. "
Nagle przestałam pisać, ponieważ usłyszałam jak brunet wchodzi do pokoju i siada obok mnie.
-Hej.. Co tam piszesz? -zapytał i oparł się głową o moje ramię, wpatrując się w zamknięty już zeszyt.
-Hej.. -odpowiedziałam i pocałowałam go w głowę po czym ścisnęłam bardziej pamiętnik -Aa nic.. notatkę w pamiętniku.. takie bazgroły.. -zaśmiałam się i włożyłam zeszyt pod poduszkę. -Dzwoniłeś do chłopców?
-Mhm.. -chłopak odpowiedział cicho, kreśląc kółka na moim brzuchu pokrytym białym materiałem bluzki.
-I jak? -zapytałam przytulając mężczyznę do siebie.
-Aa.. -Louis leniwie podniósł się i spojrzał mi w oczy. -Zaraz muszę jechać do studia.. Ale jak chcesz to zaproś dziewczyny do siebie.. -dodał szybko widząc moje zawiedzenie i po chwili włożył mi kosmyk włosów za ucho. -Hmm.? To co?
-Ale ja chce ciebie na walentynki.. -mruknęłam cicho i zrobiłam obrażoną i smutną minę.
-Ja też ciebie bym chciał.. -zaśmiał się i ścisnął moją twarz delikatnie i przybliżył ją do swoich warg, po czym pocałował mnie czule w usta. -Ale muszę jechać do pracy..
-Ale..
-E e.. -przerwał mi, przykładając palec do moich ust. -Ty jakoś w Sylwestra musiałaś jechać do studia, więc teraz siedź cicho.. -zaśmiał się i wstał.
-O której wrócisz.? -westchnęłam i wstałam, poprawiając koszulkę.
-Spróbuję jak najwcześniej.. Kocham cię... -powiedział szybko i pocałował mnie w policzek, po czym szybko pobiegł do auta..
-No Tiffy.. Zostaliśmy sami.. -westchnęłam cicho do pieska wyłożonego na moim łóżku. Wzięłam go na rączki i zaczęłam miziać po brzuszku.. -Ciotki cię odwiedzą.. -dodałam i zeszłam z nim na dół, a następnie zadzwoniłam do dziewczyn, które po 20 minutach przyjechały.
-Hej! Gdzie masz kochanego? -zapytała uśmiechnięta jak zawsze Natasza i usiadła na sofie.
-Tam gdzie nasi.. -skomentowała Alicja, która zajęła miejsce na fotelu.
Zaśmiałam się w odpowiedzi i poszłam po kawy i ciasteczka dla nas.
-A tak w ogóle, to gdzie was biorą chłopcy na walentynki? -zapytałam rozkładając filiżanki każdej dziewczynie.
-Harry obiecał wziąć mnie na romantyczny spacer a potem ma dla mnie niespodziankę -powiedziała zadowolona szatynka i upiła trochę kawy.
-A Niall obiecał mi lodowisko!! -krzyknęła następna przyjaciółka z zachwytem.
-Na sportowo.. -zaśmiałam się i spojrzałam na dziewczyny, przeczesując włosy.
-A ciebie gdzie weźmie? -zapytały równo dziewczyny.
-... Nie wiem.. chyba nigdzie.. -odpowiedziałam cicho i uśmiechnęłam się sztucznie. Dziewczyny spojrzały p osobie z przebiegłym uśmiechem, a następnie na mnie.. Coś jest nie tak..
Dochodziła już godzina 19 a Louisa dalej nie było..
-Co oni tak długo maja tą próbę?! -zdążyłam wypowiedzieć, a już ktoś zapukał do drzwi. Ucieszona podbiegłam do nich jednak nikogo tam nie zastałam.
-Popatrz na dół.!! -krzyknęły równo dziewczyny, które z szerokimi uśmiechami patrzyły na mnie. Posłusznie popatrzyłam na dół i zobaczyłam wielki bukiet z czerwonych róż.! Aż pisnęłam z wrażenia..
Natka z Ala szybko podbiegły do mnie i zaczęły podziwiać bukiet.
-Nieźle się postarał.. -skomentowała krótko Alicja i wyjęła z bukietu mały liścik. -Chyba do ciebie.. -dodała i podała mi go do wolnej ręki.
-Czekam na ciebie przy London Eye.. -przeczytałam głośno i spojrzałam zadowolona na dziewczyny.
-No.. To my chyba pójdziemy już.. -Natasza popchnęła szatynkę w stronę szafy, gdzie były ich kurtki.
-Tak tak.. nie bedziemy przeszkadzać.. Niall na pewno z Harrym tez na nas już czekają.. -dopowiedziała Alicja i szybko wyszła z domu razem z brunetka, nawet nie ubierając tutaj kurtki..
Na bank byli z nim w zmowie..
Ubrałam czarne Lity i beżowy płaszczyk, a następnie narzucając na siebie czarny komin poszłam nad London Eye..
Chłopaka zobaczyłam nad barierkami. Stał wpatrzony w Tamizę. Podeszłam do niego i przytuliłam go mocno od tyłu, wyciągając nawet małe czarne pudełeczko przed niego.
-Cześć misiu.. dziekuję za kwiaty.. Ale nie chciałam być gorsza i mam coś dla ciebie.. -zaśmiałam się i wręczyłam Louisowi pudełeczko. Chłopak zaśmiał się i dalej ściskając moje ręce otworzył zgrabnie skórzane pudełeczko w którym był srebrny zegarek z Rolex'a.
-Maja.. Nie trzeba było.! -obrócił się i chwycił mnie w tali obracając wokół własnej osi. Zaczęłam się głośno śmiać i kurczowo trzymałam się chłopaka za szyję, a gdy zwolnił, pocałowałam go czule w usta.
-Chyba randkę czas zacząć.. -brunet opuścił mnie na ziemię, jednak dalej ściskał moją talię i pokazał na London Eye. Po chwili razem udaliśmy się w stronę dużego, białego koła, obracającego się wolno..
| Kochani.!! Dziękuje wam za wszystko :** I tak wiem, wiem, jestem złą autorką, bo nie złożyłam wam życzeń na walentynki, ale teraz życzę wam wszystkiego najlepszego.! Spełnienia wszystkich waszych marzeń i żebyście znalazły swoją połówkę <33 |
bhgv
wtorek, 18 lutego 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
"Kiedy sen staje się rzeczywistością cz.33"
33. -My? -zapytała szybko Natasza i udawała zdziwioną. -Yy.. No ten przyszłyśmy zrobić sobie czekoladę -dodała pewnie i przecisnęła się dumnie pomiędzy ścianę, a wysokiego bruneta.
-Co słyszałyście.? -chłopak oparł się o ścianę i skrzyżował ręce, mierząc mnie od góry.
-Nic. -powiedziałam z uśmiechem.
-Powiedz co słyszałyście.! -chłopak trochę podniósł ton głosu, na co ja się nieźle zdziwiłam. Podniosłam brwi i spojrzałam na niego zachowując spokój.
-Louis co ci się dzieje.? Nic nie słyszałyśmy.. A teraz przepraszam, idę zrobić sobie czekoladę -tym razem i ja przepchnęłam się pomiędzy dwoma przeszkodami i podeszłam do przyjaciółki.
-O co mu chodziło? -zapytała szeptem przyjaciółka, wsypując czarny proszek do kubka.
-Nie wiem, chyba wstał lewą nogą.. -odpowiedziałam cicho i odwróciłam się, upewniając, że chłopcy wyszli z kuchni.
[...]
Siedziałam z Natką na sofie, na której miałam dzisiaj spędzić noc.. Louis i Niall dawno spali w swoich pokojach, a my oglądałyśmy jakis horror i piłyśmy gorącą czekoladę z bita śmietaną wszystko urozmaicając biszkoptowymi muffinkami.
-O ja pierdziele Nie nie idź tam.! -czarnowłosa dziewczyna mając zakryte oczy w 95% oglądała film przez dziurkę między palcami jaką sobie zrobiła. Gdy coś wyskakiwało, brunetka szybko zakrywała pole widoku..
O mnie się może nie wypowiadajmy...
-Matko jedyna.!! Co za dom.!! -szepnęłam i wtuliłam się w ramię przyjaciółki. Po chwili usłyszałam jak dziewczyna zgasza telewizor..
-Od razu lepiej.. -powiedziałam cicho, odlepiajac się od ciała Natki i wzięłam porządnego łyka gorącego napoju.
-Wiesz, że śpisz tu sama -Natasza musiała przypomnieć mi ten fakt...
-Wiem, ale będę dzielna .. -zaśmiałam się i przeczesałam włosy do tyłu.
-Oj.. jutro Wigilia.. A potem Sylwester.. Nawet nie wiesz jak szybko to nam zleci.. Zaraz spojrzysz a tu juz będą walentynki.. -powiedziała rozmarzona przyjaciółka i spojrzała na mnie z miłym uśmiechem.
-No.. a co z rodzicami twoimi.? Moi nie dadzą rady przylecieć, więc chyba spędzimy je tylko ty i ja, Niall, Louis i Harry z Alicją jak przyjadą.. Szczerze to sa pierwsze moje święta bez rodziny.. -powiedziałam cicho i przytuliłam poduszkę.
-Moje też.. -odpowiedziała miłym głosem przyjaciółka i po chwili wstała. -Dobra, ja już jestem trochę śpiąca, więc idę na górę do mojego Irlandczyka.. Dobranoc, spij słodko.. -dodała i posłała mi całuska, następnie szybko udając się na górę.
Położyłam się, przytulając się do misia, którego kiedyś dostałam na święta od taty po czym zamknęłam oczy i próbowałam jakoś zasnąć...
Oczywiście mądry mózg Majeczki przypominał jej wszystkie szczegóły z filmu.. Sekundę potem juz słyszałam kroki, ba.!! Nawet cienie sie zdarzyło widzieć.
-Louis.!! -krzyknęłam na całe gardło.
Cisza..
-Louis.!!!
-Co.??! -krzyknął rozespany, męski głos.
-Boje się.! Chodź tu do mnie.! -krzyknęłam, mając głowę schowaną w poduszkę i będąc zakryta kołdrą.
Nie minęła minuta, a już usłyszałam jak ktoś idzie po schodach mrucząc coś pod nosem.. Aha.! Na bank to był on.. On zawsze coś marudzi..
-Ojejku.. jak z dzieckiem.. -mruknął zmęczony, układając się obok mnie.
W momencie wyjęłam głowę spod poduszki i wryłam buzię pomiędzy jego ramię, a tors. Mężczyzna uśmiechnął się szeroko i pomiział mnie noskiem, po czym przytulił ramieniem, tym samym przybliżając bliżej siebie. Zadowolona poprawiłam się do wygodniejszej pozycji i również go przytuliłam, po chwili zasypiając.
-Co słyszałyście.? -chłopak oparł się o ścianę i skrzyżował ręce, mierząc mnie od góry.
-Nic. -powiedziałam z uśmiechem.
-Powiedz co słyszałyście.! -chłopak trochę podniósł ton głosu, na co ja się nieźle zdziwiłam. Podniosłam brwi i spojrzałam na niego zachowując spokój.
-Louis co ci się dzieje.? Nic nie słyszałyśmy.. A teraz przepraszam, idę zrobić sobie czekoladę -tym razem i ja przepchnęłam się pomiędzy dwoma przeszkodami i podeszłam do przyjaciółki.
-O co mu chodziło? -zapytała szeptem przyjaciółka, wsypując czarny proszek do kubka.
-Nie wiem, chyba wstał lewą nogą.. -odpowiedziałam cicho i odwróciłam się, upewniając, że chłopcy wyszli z kuchni.
[...]
Siedziałam z Natką na sofie, na której miałam dzisiaj spędzić noc.. Louis i Niall dawno spali w swoich pokojach, a my oglądałyśmy jakis horror i piłyśmy gorącą czekoladę z bita śmietaną wszystko urozmaicając biszkoptowymi muffinkami.
-O ja pierdziele Nie nie idź tam.! -czarnowłosa dziewczyna mając zakryte oczy w 95% oglądała film przez dziurkę między palcami jaką sobie zrobiła. Gdy coś wyskakiwało, brunetka szybko zakrywała pole widoku..
O mnie się może nie wypowiadajmy...
-Matko jedyna.!! Co za dom.!! -szepnęłam i wtuliłam się w ramię przyjaciółki. Po chwili usłyszałam jak dziewczyna zgasza telewizor..
-Od razu lepiej.. -powiedziałam cicho, odlepiajac się od ciała Natki i wzięłam porządnego łyka gorącego napoju.
-Wiesz, że śpisz tu sama -Natasza musiała przypomnieć mi ten fakt...
-Wiem, ale będę dzielna .. -zaśmiałam się i przeczesałam włosy do tyłu.
-Oj.. jutro Wigilia.. A potem Sylwester.. Nawet nie wiesz jak szybko to nam zleci.. Zaraz spojrzysz a tu juz będą walentynki.. -powiedziała rozmarzona przyjaciółka i spojrzała na mnie z miłym uśmiechem.
-No.. a co z rodzicami twoimi.? Moi nie dadzą rady przylecieć, więc chyba spędzimy je tylko ty i ja, Niall, Louis i Harry z Alicją jak przyjadą.. Szczerze to sa pierwsze moje święta bez rodziny.. -powiedziałam cicho i przytuliłam poduszkę.
-Moje też.. -odpowiedziała miłym głosem przyjaciółka i po chwili wstała. -Dobra, ja już jestem trochę śpiąca, więc idę na górę do mojego Irlandczyka.. Dobranoc, spij słodko.. -dodała i posłała mi całuska, następnie szybko udając się na górę.
Położyłam się, przytulając się do misia, którego kiedyś dostałam na święta od taty po czym zamknęłam oczy i próbowałam jakoś zasnąć...
Oczywiście mądry mózg Majeczki przypominał jej wszystkie szczegóły z filmu.. Sekundę potem juz słyszałam kroki, ba.!! Nawet cienie sie zdarzyło widzieć.
-Louis.!! -krzyknęłam na całe gardło.
Cisza..
-Louis.!!!
-Co.??! -krzyknął rozespany, męski głos.-Boje się.! Chodź tu do mnie.! -krzyknęłam, mając głowę schowaną w poduszkę i będąc zakryta kołdrą.
Nie minęła minuta, a już usłyszałam jak ktoś idzie po schodach mrucząc coś pod nosem.. Aha.! Na bank to był on.. On zawsze coś marudzi..
-Ojejku.. jak z dzieckiem.. -mruknął zmęczony, układając się obok mnie.
W momencie wyjęłam głowę spod poduszki i wryłam buzię pomiędzy jego ramię, a tors. Mężczyzna uśmiechnął się szeroko i pomiział mnie noskiem, po czym przytulił ramieniem, tym samym przybliżając bliżej siebie. Zadowolona poprawiłam się do wygodniejszej pozycji i również go przytuliłam, po chwili zasypiając.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
