bhgv

bhgv

środa, 25 grudnia 2013

"29.Kiedy sen staje się rzeczywistością"

29... [...]
Razem z Louisem siedzieliśmy w samolocie, który leciał do Londynu..
-Maja.?  -spytał brunet, podnosząc wzrok do góry i patrząc w moje oczy.
-Hmm.? -spojrzałam na chłopaka, opierającego się o moje ramię.
-Ale jutro jest Wigilia.. Na serio musimy lecieć do Londynu.? Przecież Harry jest z Alą w Polsce i tak nic nie zdziałasz..
-Idź spać.. -odpowiedziałam, skradając mu buziaka w głowę.
-Misiu..
-Obudze cię jak będziemy w Londynie.. - zasłoniłam Louisowi usta, żeby czasem nic już nie chciał dodać i sama oparłam sie głową o jego głowę i przyglądałam sie ze skupieniem każdej przechodzącej postaci.

[3 godziny później]

-Ej kicia obudź się.! -szturchnęłam z satysfakcją śpiącego Louisa. Niech czuje ten ból.!! Zawsze jak spałam w samolocie to były trzy sposoby budzenia: gilgotanie, szczypanie bądź wydzieranie się do ucha..
Jak przewidywałam, brunet skrzywił się i obrócił w drugą stronę.
Zaśmiałam się cicho i przytuliłam go mocno od tyłu.
-Misiu.. Londyn..
-Jużż... -rzekł zaspanym tonem i ścisnął moją dłoń spoczywającą na jego brzuchu.
Musiało to chwilę potrwać zanim chłopak ogarnął się w stu procentach.
-Witamy na lotnisku w Londynie, mamy nadzieję, że podróż naszym samolotem spodobała się państwu, dziękujemy za zakup biletów i polecamy się na przyszłość -usłyszałam głos stewardessy, która zawsze mówiła ta samą regułkę, tylko zmieniała nazwy miast do których lecieliśmy..
Wraz z wszystkimi pasażerami skierowaliśmy się do wyjścia.  Przepchanie się dzień przed świętami na lotnisku nie było łatwe.. Zawsze w te dni był największy ruch..
Oczywiście chłopak pierwsze co zrobił to chwycił za telefon i nie patrząc gdzie i jak idzie pisał sms-a do Niall'a, że jesteśmy na miejscu i czekamy na nich przed lotniskiem.
-Louis uważaj. -chwyciłam chłopaka za wolną rękę i przysunęłam szybko do siebie, żeby uniknął zderzenia ze starsza panią i jej dwudziestoma walizkami.
Ten tylko uśmiechnął się szeroko i mocniej ścisnął moją dłoń.
-Nie mogłeś tego później napisać.? -zaśmiałam się i spojrzałam na niego, gdy staliśmy przy odbiorze walizek.
-Nie bohaterko.. -odpowiedział krótko i pocałował mnie w nosek.
W odpowiedzi zaśmiałam się cicho.
Po chwili byliśmy przed budynkiem, gdzie czekał już na nas Niall z Nataszą.
Przywitaliśmy się z nimi i pojechaliśmy do ich domu.
-Ej jutro Wigilia a my nic nie mamy Majka.. -rzekł ponuro Louis..
-Przecież zdążymy kupić.. nie przejmuj się misiek.. -odpowiedziałam śmiejąc się..
-Ale wiesz co jeszcze jutro jest.. -dodał chłopak szczerząc swoje białe proste ząbki.
-.. Tylko Wigilia.. chyba nie ma nic ważnego nie.? -spojrzałam na niego udając , że nie wiem, że ma urodziny.
Ten tylko obrócił się tyłem i puścił focha ... Cóż Tomlinson takie życie..
-Ej dobra.. -klasnęłam w dłonie i spojrzałam na Nialla i Natkę w ogóle nie przejmując się Louisem -To jak robimy.? Ściągamy ich do Londynu czy co.? -zapytałam pytająco podnosząc brwi.
-No nie wiem.. -Natasza spojrzała do tyłu, żeby spojrzeć na mnie. - Z tego co wiem, to musi być zgoda rodziców, którzy mieszkają w danym kraju.. A jej rodzice sa w Polsce więc nici z tego..
-Oj misiu, ty zawsze musisz dramatyzować.. -przerwał jej Niall prowadzący uważnie samochód. -To proste.. Będziemy udawać jej rodziców.. Ja będę jej ojcem, a Majka jej matką..
-Chyba śnisz.!! -wykrzyknął Louis o dziwo włączając się do rozmowy.. Jego zdanie poparła Natasza..
-No to niech udają z Nataszą małżeństwo, które adoptowało ją.!! -Niall powiedział swój nowy pomysł.
Moja i Nataszy mina była bezcenna.
-No to jak dziewczynki.. -Lou przysunął się do przodu, patrząc na nas z szerokim uśmiechem...

[...]

-Zabije was kiedyś.. -mruknęła Natasza przykładając telefon do ucha.
-Cicho.. dzwoni już.. -przerwał jej Niall w skupieniu patrząc na brunetkę.
-Yy.. dzień dobry.. -Natasza niepewnie zaczęła..
-Daj na głośnomówiący.!! -powiedział szeptem Louis. Nat. posłusznie wykonała polecenie i położyła telefon na stole.. I w tym momencie cała czwóreczka zbliżyła się do telefonu.
-Tak.? -usłyszałyśmy głos w telefonie.
-Dzień dobry.. czy w waszym szpitalu jest Alicja Kwiatkowska.? -zapytałam grzecznie.
-Niestety nie mozemy udzielać takich informacji.. -odpowiedziała pielęgniarka w słuchawce.
-Ale ja jestem jej ojcem.!! -wykrzyknęłam z pretensjami...

|| Ciąg dalszy nastąpi jutro :**** ||






niedziela, 8 grudnia 2013

"28 Kiedy sen staje się rzeczywistością"

28. Chłopak widząc, że się nie bronię, delikatnie podniósł kąciki ust do góry i mocniej mnie przytulił, nadal całując.
-Czasami po prostu za dużo mówisz.. -powiedział cicho z uśmiechem i popatrzył w moje tęczówki.
W odpowiedzi cicho się zaśmiałam i również spojrzałam na niego..
-Ej ale Louis.. a co z Elea.. -nie dokończyłam, bo poczułam palec Louisa na moich ustach..
-Ciiii.. No widzisz.. już zaczynasz.. -mruknął z uśmiechem, dalej trzymając palec na moich wargach, żebym czasem nie dokończyła - O nią się nie martw.. Pomyśl chociaż raz o sobie.. okej.? -zapytał, podnosząc delikatnie brwi.
-Mhm.. -wypowiedziałam, kiwając twierdząco głową. Brunet w tym samym momencie opuścił palec z moich ust i poczochrał moją grzywkę z uśmiechem, po czym znowu zaczął obdarowywać mnie pocałunkami.
Podniosłam się na palcach i również zaczęłam go delikatnie całować.
[...]
Wracaliśmy już z parku do mnie do domu.. Przy bramie wyjściowej spotkaliśmy św. Mikołaja.
-Hoł hoł hoł.!! Zakochańce dwa idą.!! -wykrzyknął rozweselony starszy pan.
Razem z Louisem zatrzymaliśmy się i przywitaliśmy go z uśmiechem. Lou mocniej ścisnął moją dłoń.
-Byliście grzeczni w tym roku.?
-Tak. -odpowiedzieliśmy równo ze śmiechem.
Siwowłosy mężczyzna wyciągnął ze swojego wielkiego worka garść cukierków i stary aparat.
-Proszę.. -rzekł cicho, dając nam do rąk po równej ilości cukierki. Teraz zajął się aparatem.. -Chodźcie do mnie.. -dodał uśmiechnięty i kazał nam się ustawić do zdjęcia.
Posłusznie wykonaliśmy jego polecenie i zrobiliśmy sobie z nim kilka zdjęć.
Mężczyzna wybrał jedno najładniejsze (oczywiście to, na którym on wygląda najlepiej) i wywołał je (chodzi mi o coś takiego jak jest w Kevinie xD) w dwóch kopiach.
-Prosze to dla ciebie.. -podał mi jedno zdjęcie. -A to dla ciebie.. -tą kopię podarował Louisowi.
-Dziękujemy - zaśmialiśmy się równo i machając brodatemu staruszkowi udaliśmy się w drogę do domu.
Po jakiś 15 minutach byliśmy już na miejscu.. Spakowałam szybko rzeczy do walizki i zostawiłam Nataszy list.
"Kochana, nie martw się o mnie.. Postanowiłam jechać do siebie do domu, nie będę wam przeszkadzać.. Dzięki za wszystko. P.S. Jakbyś coś chciała, to wiesz gdzie mnie szukać.. Zadzwonię, jak wyląduję w Holly. Przyleć do nas kiedyś .. Całuję, Maja xox"
Po czym położyłam go obok lustra w przedpokoju.
-Wszystko spakowane.? -zapytał chłopak, biorąc ostatnie walizki do ręki.
-Mhm.. -skwitowałam krótko, jednak po chwili przypomniałam sobie, że nie dałam prezentu przyjaciółce. W momencie, gdy chłopak wyszedł z domu krzyknęłam głośno.- Ej.! Nie jeszcze nie.!! Czekaj na mnie w samochodzie.
Chłopak westchnął ciężko i poszedł do samochodu. Ja natomiast położyłam dwa małe pudełeczka obok listu. Jeden dla Nat., drugi dla Nialla.
Spojrzałam jeszcze, czy wszystko wzięłam i zamknęłam drzwi od domu.
-Jestem. -powiedziałam z uśmiechem zapinając pasy. Chłopak uśmiechnął się w odpowiedzi i przekręcił kluczyk w stacyjce, po czym pojechaliśmy na lotnisko.
[...]
Na lotnisko dostaliśmy się o dziwo szybko. Louis podjechał na miejsce, obok którego stał Sam -przyjaciel bruneta. Miał on płynąć promem do Stanów i zabrać dodatkowo auto Louisa.
Następnie, gdy już zostawiliśmy Samowi pojazd skierowaliśmy się do bramek. Tam jak zawsze przywitał nas tłum ludzi.. Na szczęście mało osób prosiło o autografy i zdjecia, co ułatwiło nam przejście.
A miałam siedzieć wygodnie na fotelu i oglądać telewizję.!!
W ciągu 30 minut znaleźliśmy się na pokładzie.. O godzinie 18.45 wystartowaliśmy..
Oczywiście całą podróż spędziłam śpiąc na ramieniu chłopaka...

[22.50 HollyGlands. ]

-Moje nogi.!!!! -wykrzyknęłam rozpaczliwie, wchodząc do mieszkania. I w tym momencie mnie zatkało. -Louis.?
-Taa.. -chłopak objął mnie od tyłu, delikatnie muskając noskiem moja szyję.
-Nie pomyliliśmy mieszkań.?
-Nie.. Ja tak ozdobiłem.. -powiedział dumnie chłopak stając przede mną i robiąc znany ruch, a mianowicie wystawił ręce w bok i z wielkim uśmiechem wykrzyknął: -Niespodzianka!!!!
Spojrzałam na niego z uśmiechem i rozglądnęłam się jeszcze raz po pokoju..
Był śliczny.!! W życiu bym się nie spodziewała, że  facet tak potrafi ozdobić...

-Mam coś jeszcze dla ciebie... -powiedział o mało co nie tryskając energią i zaprowadził mnie do salonu, w którym było mnóstwo świeczek, a na stole były dwie filiżanki gorącej czekolady.. Najbardziej zdziwiła mnie rozścielana sofa, pokryta mnóstwem poduszek i aksamitną kołdrą.
-Kochanie.. Nie żeby coś, ale czy ty mi coś tym sugerujesz.? -zapytałam marszcząc brwi i pokazując palcem na sofę. Chłopak w odpowiedzi zaśmiał się cicho i podszedł do mnie.
-Niee.. Ona jest do siedzenia, ale wiesz, jak chcesz to..
-Nie dzięki, nie skorzystam. -od razu przerwałam chłopakowi.
-Spoko.. -zaśmiał się i wziął mnie na ręce, zanosząc na kanapę. Pisnęłam cicho i mocno chwyciłam sie jego koszulki.
Brunet usiadł na sofie i posadził mnie na swoich kolanach.
-Proszę.. -wziął do ręki kubek gorącej czekolady i podał mi go, a po chwili sam wziął do ręki drugi.
Siedzieliśmy i gadaliśmy tak przez jakieś 25 minut, gdy nagle ktoś przerwał NAM TĄ ROMANTYCZNĄ CHWILĘ.!!!
Usłyszałam dzwonek mojego telefonu, od razu zeszłam z kolan chłopaka  a ten ciężko westchnął.
-Taa.. -nie dokończyłam, bo od razu przywitał mnie natłok informacji od Harrego.
-Słuchaj Maja, Ala jest w szpitalu, ja nie wiem co mam robić.. Jestem zupełnie sam, ona kazała mi nie mówić i wiem, że teraz mam przerąbane, ale błagam pomóż mi.!!!
-Ale Harry, w jakim szpitalu, co jej jest.?!!
- Ponoć złapała jakąś epidemie, nie wiem czy to jest ciężka choroba czy też nie, ale proszę cię wymyśl coś.!! -powiedział  błagalnym tonem loczek.
-Hazza spokojnie, coś wymyślę i dam ci jutro znać..  -odpowiedziałam szybko i rozłączyłam się.. -Lou.. mamy problem.. Alicja złapała jakąś epidemię, trzeba ją szybko przetransportować do Anglii...
-Czyli że..
-Tak.. jutro lecimy do Londynu..

Od autorki. Chcesz wiedzieć co dzieje się u Alicji i Harry'ego.? Odwiedź blog mojej koleżanki i przeczytaj.!!! http://imagin-otworz-droge-do-marzen.blogspot.com/2013_03_01_archive.html

piątek, 6 grudnia 2013

"Kiedy sen staje się rzeczywistością 27"

27. -Śpij na kanapie w salo... -nie dokończyła, gdyż mądra Maja bez pozwolenia wryła tyłek pomiędzy Niall'a, a Natasze.

6 GRUDNIA - Mikołaj!!!!

-Majkaaa!!!!! Podaj ciasteczka.! -wrzasnęła Natasza.
-Idę.. już idę.. -odpowiedziałam biorąc kolejną blachę z rzędu do ręki i zanosząc ją do kuchni, gdzie znajdowała się dziewczyna gotowa do ozdabiania pyszności.
Razem z przyjaciółką postanowiłyśmy zrobić 400 ciasteczek w kształcie św. Mikołaja i chyba miałyśmy zdeka za małą kuchnię, bo 20 blach było poukładanych w jadalni..
-Jeju.. pamiętasz jak się było małym i pod oknem lub piecykiem się stało, żeby tylko zobaczyć Mikołaja? -rzekła z uśmiechem brunetka, smarując postać czerwonym lukrem.
-No.. albo jak sie dawało mleko i ciastka, żeby potem zakampić, czy na prawdę tu był.. -dodałam dorabiając Mikusiowi oczka i guziczki.
-To były czasy.. A tak z innej beczki.. -Natasza obróciła się, biorąc tym razem tubkę z białym lukrem. - Wysłałaś list do Mikołaja.? -zapytała, puszczajac mi sójkę w bok.
-Taa... Do Modesta o wolne.. -zaśmiałam się ironicznie, lepiąc brodę ciasteczkowemu Mikołajowi.
Dziewczyna w odpowiedzi uśmiechnęła sie i ponownie skupiła się na mazianiu pierniczków.
-Hoł hoł hoł!!! -nagle usłyszałyśmy właśnie taki odgłos. -Czy panienki były grzeczne w tym roku.? -Niall próbował doskonale udawać starszego pana rozdającego prezenty.
-Ja byłam.!! -równo krzyknęłyśmy z kuchni.
Chłopak przyszedł do nas... Szczęka mi opadła..
Blondyn był przebrany za św. Mikołaja.!
Natasza wpadła w dziki śmiech i podeszła do niego, dając mu buziaka na przywitanie. Ja za to kulturalnie mu pomachałam.
-Mam coś dla księżniczki.. -zwrócił sie do brunetki i nadal ją obejmując w pasie z małego, czarnego worka wyciągnął różowe pudełeczko..
-Będę świadkiem zaręczyn.? -zapytałam niepewnie. -Bo nie wiem czy cykać fotki.. -dodałam z uśmiechem i w tej samej chwili wygramoliłam z kieszeni telefon, ustawiając go do zdjecia. (oczywiście zrobiłam im tam z trzy zdjęcia, ale cicho.. nikt nie słyszał..)
Obydwoje popatrzyli na mnie jak na debila...
-He he.. no to ten.. -w sekundzie mój telefon znalazł sie ponownie w kieszeni.. -Ja może za ciasteczka się wezmę.. -posłałam im słodki uśmiech i niby nie słuchając dwójeczki zaczęłam kończyć nasze dzieło.
Jak się okazało, dziewczyna dostała od irlandczyka kolczyki w kształcie śnieżynki.. Były śliczne.!!
-Ekhem.. -chrząknęłam niesmacznie. -Nie żeby coś, ale Maja też ładnie pracowała w tym roku.. -powiedziałam słodko z uśmiechem.
-Wbiłaś mi do łóżko o 4 w nocy.. Adios..
-Ej no.!! Święty Mikołaj ma lubić wszystkich.!! -krzyknęłam pretensjonalnie.
-No.. może coś tam znajdę.. -powiedział zmęczony i zanurzył rękę w worku. -Ooo.!! Coś jest.! -mozolnie wygramolił dłoń z wielkiego wora i wręczył mi z uśmiechem małe pudełeczko.
Spojrzałam na chłopaka z uśmiechem i otworzyłam podarunek.  W środku znajdowała się bransoletka z śnieżynką i innymi motywami świątecznymi.
-O jakis ty kochany.!! -wykrzyknęłam i zaczęłam ściskać chłopaka z całych sił. No! Chociaż jeden mężczyzna pamięta o kimś takim jak Maja Kwiatkowska.!!
Oczywiście przyjaciółka popatrzyła na mnie wzrokiem mordercy, jednak po chwili przytuliła się do nas.
[...]
Siedze sama w salonie.. Natasza i Niall po długiej próbie wyciągnięcia mnie na lodowisko poszli na nie sami.. Mój wykręt.? "Są Mikołajki, a więc cos fajnego poleci w telewizji" Nic dodać nic ująć...
Kurde.. Jak się było małym to chociaż czekało się na ten prezent.. A teraz.. Wcina się ciasteczka i ogląda nudne komedie.. (oprócz Kevina.!! To jest wyjątek!!)
W końcu wkurzyłam się i wzięłam swojego I-phona do ręki i  wystukałam numer Alicji.
W słuchawce cisza... No słodko.. Mogłaby chociaż w Mikołaja odebrać.. Od momentu wyjazdu z Kornwalii ani słowem się nie odzywała.. Wyjechała bez słowa..
Gdyby nie to, że mamy sąsiadki, które ci wszystko wyśpiewają, to do dzisiaj nie wiedziałybyśmy, że ten mały cweluś jest w Polsce.!
Czasem warto jest mieć przy sobie takiego sprzedawczyka..
-Wybrany numer jest tymczasowo nieosiągalny.. -usłyszałam słowa Poczty Głosowej..
-No to spierdziu.. -wymamrotałam i wcisnęłam czerwoną słuchawkę, po czym opuściłam telefon na białą kanapę.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi..
-Nat. Otwarte jest.!!! -krzyknęłam głośno. Nie słysząc jednak, żeby ktoś raczył wejść, powędrowałam żwawo w stronę drzwi..
-No debilu mówi ci że jest... -i nagle przerwałam.. Przed moimi oczami ukazała się postać wysokiego mężczyzny..  Na głowie miał kaptur, więc dokładnie go nie poznałam.. Dopiero, gdy podniósł głowę zorientowałam się, że jest to..
-Louis.? Co ty tu robisz.? -zapytałam cicho, naciągając sweterek na szyję.
Na dworze padał obfity śnieg, a wszystko ozdabiały śliczne, świąteczne ozdoby i lampiony, równolegle ustawione.
-Możemy pogadać.? -zapytał grzecznie i spojrzał na mnie niepewnie.
-Yyy.. No wiesz.. Leci taki fajny film, poza tym musze nakarmić rybki Nialla i Nat. i jeszcze kawa mi się robi i jeszcze ciasteczka trzeba skonczyć,  no a potem..
-Maja...
-Nie no wiesz.. Przejdę się.. Troche świeżego powietrza mi dobrze zrobi.. -mruknęłam kiwając twierdząco głową i już po chwili ubrana w biały płaszczyk, beżowe emu i czerwony komin z czapką i z pomponikiem w tym samym kolorze, która miała przypominać czapkę św. mikołaja wyruszyłam na zimowy spacer z brunetem.
Przez dłuższy czas szliśmy w ciszy, oboje wpatrzeni w padający śnieg i obsypany Londyn.
-No więc.. O czym chciałeś pogadać.? -zapytałam cicho, chowając dłonie do kieszeni i tym samym przerywając tą głupią ciszę.
-Czemu wyjechałaś z LA.?
Zaśmiałam się.. -Jeszcze pytasz.?
-Noo..  tak jakby..
-Słuchaj.. -stanęłam i popatrzyłam na Lou. - Ja rozumiem, że wy, faceci jesteście zacofani o 2 lata, ale stary.! Ja po prostu jestem... -nie wiedziałam jak to mu oznajmić..
Co, powiem mu może "Wiesz.. jestem cholernie zazdrosna o to, że jesteś z Eleanor a nie ze mną..." Byłabym chyba nieźle porąbana..
Chłopak spojrzał na mnie pytająco, nadal oczekując odpowiedzi.
-No bo ja..
-Mhmmm.???
-Louis.. jakby to tak ująć.. -przeczesałam wystającą z czapki grzywkę. -Nie wiesz co.. To nie ma sensu.. Ja jestem głupia, że sobie takie coś wyobrażam..  Ty powinieneś być teraz z El. a nie ze mną, więc jedź do domu, a ja pójdę do siebie i.. -nie dokończyłam, bo poczułam jak ktoś zatyka mi usta swoimi wargami. Wytrzeszczyłam oczy i próbowałam się cofnąć, jednak chłopak, tak zgrabnie mnie objął, że unieruchomił mnie na chwilę.
Moja mina musiała być bezcenna..
Po chwili jednak objęłam wokół szyi mężczyznę i czule odwzajemniałam jego pocałunki.

Od Autorki. Kochani.!!! Dzisiaj.. No już prawie koniec tego cudnego dnia.!! Chciałam wam dac prezent ode mnie i od razu mówię, że na moim blogu miesiąc Grudzień będzie miesiącem wyjatkowym.!! Zapraszam tak więc do czytania i życze wszystkiego Najlepszego.!!