26. Usłyszałam jeszcze tylko cichy śmiech dziewczyny i jej oddalające się kroki. Moje dłonie momentalnie oddaliły się od buzi, gdy poczułam rękę na moim ramieniu.
Obróciłam się w stronę postaci i podniosłam wzrok.
Mhm.. Louis..
-Weź stary chociaż ty mnie nie dobijaj.. -wstałam, siadając leniwie na łóżku i bawiąc się końcówką jasnoniebieskiego kocyka, nie majac najmniejszego zamiaru słuchac jego wywodów..
-Ale Maja..
-Nie.!! -krzyknęłam tym samym mu przerywając. Mimowolnie wstałam -Teraz to ty mnie posłuchasz.! Mam dość tej twojej dziewczyny, a więc albo wy się stąd wyprowadzicie, albo ja to zrobię osobiście.! Nie będę siedziała na tej samej sofie, co ona siedziała, ani dotykała tych samych rzeczy co ona.! Mam jej
serdecznie dosyć.!! -wrzasnęłam, gestykulując nerwowo rękoma.
Chłopak siedział patrząc na mnie zrozumiale, zrobiło mi sie go trochę szkoda, że tak na niego naskoczyłam.
-Jakoś dotykałaś te same usta co ona.. - mruknął cicho, pochylając głowę w dół.
Tym normalnie mnie zatkał..
Stałam przez chwilę w bezruchu patrząc na niego niezrozumiale, jednak po chwili wybuchłam śmiechem.
-Hahahah.. co.?? -zapytałam retorycznie. Widząc jego minę sama spoważniałam. -Louis.. Ja rozumiem, że ty lubisz żartować i w ogóle, ale dzisiaj nie mam humoru, jasne.?
Brunet ani na chwilę nie promieniał, wręcz przeciwnie, z każda chwilą stawał sie bardziej poważny, co działo się naprawdę rzadko..
-Ej.. Ty chyba nie twierdzisz, że...
-Tak. -Lou popatrzył mi prosto w oczy..
-Ej nie..
-Tak.
Aż usiadłam... Przyłożyłam rękę do czoła i westchnęłam ciężko. Mężczyzna nie wiedząc co ma zrobić siedział cicho w bezpiecznej odległości.
-Ale jak to.?!! -zapytałam delikatnie podnosząc ton głosu.. Ponownie przewróciłam wzrok na bruneta.
-No po prostu.. Majka .. No bo ten.. Jak wtedy byliśmy w Kornwalii to trochę wypiłaś.. I ja byłem trochę zdruzgotany po tym jak El ze mną zerwała.. No i... -na chwilę przerwał, głośno przełykając ślinę - No i wtedy zaczęliśmy sie całować..
-Ale nic nie zaszło...? -przerwałam mu na chwilę, patrzac na niego uważnie. "Panie Boże, ja wiem, że niedobre ze mnie dziecko, ale proszę Cię.!! Oby tam nic nie.."
-Nieeee... -Lou przerwał moje modlitwy..
Odetchnęłam z ulgą.. Po chwili jednak przypomniałam sobie zdjęcie opublikowane przez Elę.
-Ej czekaj.. robiłes wtedy zdjecie.?
-Niee.. chyba.. Maja.. Nie pamiętam.. -mruknął ponuro chłopak.
-Mhmm.. okej.. -odpowiedziałam podnosząc delikatnie brew.
-Ej posłuchaj mnie... -brunet chwycił moje dłonie i mocno je ścisnął. -To co wtedy się tam wydarzyło wile dla mnie znaczyło.. Myślałem, że ja i ty wiesz.. Ale potem jak ty nic nie pamiętałaś, to nie chciałem robić nic na siłę.. I wiesz. .tak wyszło.. -wstał i poprawił koszulkę. -Pamietaj, że zawsze będziesz dla mnie ważna..
Powiedział tylko tyle i wyszedł..
Zatkało mnie..
Nie obracałam się w stronę białych drzwi.. Nie patrzyłam na meble, na okno.. Nie myślałam nad moim rozbitym laptopem.. Myślałam nad tym, co powiedział mi Louis.. To było.. Dziwne.. Przecież nigdy nie pomyślałabym, że... O nie.!!!
Walnęłam się na łóżko i przytuliłam do misia...
-Tyle przegrać.!!! -wrzasnęłam pretensjonalnie.
[...]
27 listopada.. Godzina 5.45 .. (w Londynie)
Przestawiłam strefę czasową w telefonie i na zegarku przestawiłam godzinę..
W Stanach jest już 7.30.. Ciekawe, kiedy się zorientują, że wybiłam z Ameryki..
Miałam już dość.. Po prostu uciekłam od problemów jak typowy tchórz.. Postanowiłam odwiedzić starych przyjaciół..
-Natasza.??? -zapytałam niezgrabnie trzaskając przez przypadek drzwiami..
-Co jest kurwa.? -usłyszałam tylko jej ciche, zaspane jęknięcie..
Uhum.. Chyba śpi..
-Stara koleżanka cię odwiedziła..
||| Autorka. Kochani.!!! U mnie trrchę zmian: postać nie ma na imię Klaudia, jak wcześniej tylko Maja :** |||
.jpg)