bhgv

bhgv

wtorek, 15 października 2013

"cz. 25 Kiedy Sen staje się rzeczywistością"

25. Chłopak w momencie znalazł sie obok dziewczyny która zwijała się z bólu i wziął ją na ręce.
-Och.. jakież to romantyczne.. -mruknęłam przekręcając oczami i po chwili podbiegłam do zakochanej dwójeczki.
-Boże.. Coś ty najlepszego zrobiła.?! -wrzeszczała brunetka a ja tylko, gdy Lou nie patrzył posyłałam jej całuska i puszczałam oczko.
-Sama chciałaś.. Jak mnie pierdolnęło 20 lat temu i żyję z tym, to ty też będziesz potrafiła.. -mruknęłam, lecz gdy chłopak spojrzał na mnie z podniesioną brwią w momencie wstałam i dodałam czułym głosem:
-Przynieść okład.??

...Dzień później..

-Co robisz.? -zapytała Natasza, uśmiechająca się do kamerki i jedną ręka odpychająca Nialla.
-Hej.. Siedzę sama w pokoju, te dwa debile poszli na "roomantyczny" -i tutaj moja twarz uległa skrzywieniu  -spacerek.. A ja się nudzę.. Wczoraj rąbnęłam nieźle Elke w głowę i obydwoje nie odzywają sie do mnie od tego momentu.. -dodałam cicho, podrzucając swoim i-phonem.
-No to grubo.. -skomentował jednym słowem Niall, podstępnie kradnąc dziewczynie marsa, o którego tak długo się bił..
Oni to mają fajnie.. Sa razem, kłóca się na żarty i jej nikt nie podbiera chłopaka.. Dobra nie przesadzajmy, Louis nigdy nie był i nigdy nie bedzie mój... Taki to już mój los..
-Dobra misiaki.! -klasnęłam w dłonie.. -Ja zmykam, bo chyba moi zacni współlokatorzy wrócili ze sklepu i mają jedzenie.! -powiedziałam podekscytowana i zjechałam strzałką na czerwony krzyżyk. Usłyszałam tylko równy krzyk Nataszy i Nialla "Jedzenie.?!" po czym ekran zrobił się czarny.
Zbiegłam do reszty domowników, oczywiście bez żadnego skrupułu, pierwsze zanurzając się w siatce.
-Mówi się cześć.. -Louis popatrzył na mnie z delikatnym uśmiechem i zaczął wypakowywać rzeczy  na wyspę.
Łaaałł, odezwał się.. Pewnie dlatego, że Elka nie wróciła z nim.
-Gdzie Elka.? -zapytałam w ogóle nie zwracając uwagi na radę chłopaka.
-Poszła na zakupy.. -powiedział cicho i podał mi jabłka.
Nie skomentowałam tego.. ona zawsze musi iśc do galerii po spacerze z Lou, a potem wraca zapakowana trzema, czterema siatami..
-Jutro jadę do Londynu. -zmieniłam temat i ugryzłam jabłko, odwracajac się i kierując na górę.
-Czekaj co.? -brunet  chwycił mnie mocno za ramię i tym samym obrócił w jego kierunku. -Jak to wyjeżdżasz..??
-Normalnie.. -powiedziałam oschle i wzruszyłam ramionami. patrząc Louisowi w oczy. -Coś nie tak.? -zapytała retorycznie, podnosząc lewą brew do góry.
-Nie.. -mężczyzna spuścił wzrok i jakby przez chwilę zastanawiał się co powiedzieć.. -Ej nie.. -Przybliżył mnie do siebie i jeszcze bardziej ścisnął moje ramię. -Nie możesz..
Spojrzałam na niego jak na idiotę... On to sobie może.. Elusi najwyżej..
-No wiesz.. -uśmiechnęłam się wrednie -Ty i Eleanor zostaniecie sami w takim dużym domu.. Wychodzę wam na rekę.. Kto wie co możecie tutaj robić.. -puściłam mu oczko, ponownie chcąc zawrócić.
-Klaudia.!!  -warknął brunet i delikatnie mną szarpnął.
Łaał, cóż za siła..
-O co ci znowu do jasnej cholery chodzi.? Zgrywasz kobiete bez uczuć.?!
-A co ty taki nerwus...
-Bo kur.. dę jesteś nie do zniesienia.!
-No.. to dlatego ułatwiam ci to i wyjeżdżam.. -zkwitowałam jednym zdaniem i wyrwałam rekę z jego uścisku, wbiegając po schodach na górę.
Nie wiem czemu, ale zachciało mi się płakać.. Jeju.. Ale ze mnie mięczak.
Otarłam łzy i weszłam do pokoju. Momentalnie mnie zatkało..
-Eleanor.?!!! Co ty robisz.?!!! -krzyknęłam przerażona i szybko podeszłam do dziewczyny.
Brunetka siedziała na moim laptopie i chyba cos w nim szperała.. No na pewno cos w nim robiła..
Jednym zgrabnym ruchem chciałam zabrać jej go, jednak ona zbyt szybko zareagowała. Wstała i zrobiła parę kroków w tył.
-E e e.. -pokręciła głowa z wrednym uśmieszkiem- Nie tak łatwo..
-Oddawaj go.!! -krzyknęłam robiąc krok do przodu.
-Ej.! -zatrzymała mnie.. -Bo to zaraz pojawi się w sieci i będzie, że nowo wschodząca gwiazda muzyki pop Lilly (moja nazwa jako piosenkarki) chce  zepsuć wspaniały związek Louisa Tomlinsona i Eleanor Calder.. -powiedziała uśmiechając się sztucznie i pokazując mi przerobione zdjęcie na którym... O Mój Boże... Ja i Louis się całujemy i to nie tak za bardzo grzecznie..
Osz Fak.! Moje reputacja.!!!!
-Ty pieprzona mendo.!!! -oddawaj to.! -rzuciłam się na dziewczynę, jednak ona jednym kliknięciem dodała to na moje konto Twittera z dopiskiem "Jak słodcy sa cudzy chłopcy xox"
-Nie.!! Oddaj to.! -wrzasnęłam płaczliwym tonem i chciałam zabrać jej niebieskiego laptopa, jednak ona wychyliła go przez otwarte okno.
-Ela.. nie zrobisz tego.. -w momencie stanęłam bez ruchu i spojrzałam na nią przerażona.
-Oj żebyś wiedziała, że tak..  -mruknęła, uśmiechając się wrednie i wyrzucając moją własność przez okno. -Uups.. -syknęła słodkim głosem, zaraz po huku, który wydał mój laptop zderzajacy się z ziemią, po czym wyszła z uśmiechem, "zalotnie" poprawiając włosy..
Uklęknęłam na ziemi i po prostu się rozbeczałam...  // Autorka. Kochani baardzo was przepraszam za to, że nie dodawałam nic.. Miała problemy rodzinne (zmarła mi bliska osoba) i długo nie wchodziłam.. Ale teraz jest lepiej i postaram się dodawac rozdziały raz lub dwa w tygodniu,  albo i częściej :)) Dziękuję, z emnie czytacie i jesteście ze mną, pomimo, z etyle razy was zawiodłam ♥